X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Japończyk w… pierogu

Japończyk w… pierogu

Artykuł wprowadzono: 3 maja 2020

Dlaczego mamy nie dogadzać swemu podniebieniu? Sporządźmy listę potraw, składników i przypraw, które najbardziej lubimy. 

Jakbyśmy to wszystko razem postawili na stole, toby była uczta. A zatem w moim jadłospisie z zup – węgierska rybna na ostro i nasze polskie flaki. Przystawki. Przepadam pasjami za różową, szarą i tą wielką krewetką – gambasem. Bo już te łowione u wybrzeży Kenii są za bardzo „mączniaste”. Ostrygi. Do pychot należą ślimaki z masłem pietruszkowym i żabie udka. Pełny eklektyzm kulinarny, a do tego placki ziemniaczane z cukrem i ze śmietaną, a z mięs – jagnięcina, pierś kaczki w sosie borowikowym, polędwica z sarny w sosie z leśnych owoców, golonka w piwie, no i oczywiście wszelkie przysmaki kuchni z Kaszmiru, z Państwa Środka i przede wszystkim z Japonii – bo tam estetyka bije się o lepsze ze smakiem. Znamy świetnie sushi, sashimi, maki, ale jest w tamtejszej kuchni także wiele innych odcieni. Na przykład gyozas.

Pierogi znają na całym świecie. Nie ma takiej kultury kulinarnej, w której nie zawijano by w ciasto, wszystko jedno z jakiej mąki zrobione, tego, co akurat się znajdzie pod ręką – mięsa, warzyw, owoców (ech! pierogi z jagodami u Babuni) albo i darów morza. Farsz jest praktycznie nieograniczonym polem popisów dla wyobraźni kulinarnej. We Francji ten twór kulinarny znany jest jako ravioli (wpływy włoskie widać jak na dłoni) albo… „pierożki”. Trochę inaczej się pisze, ale tak się wymawia i, rzecz jasna, chodzi o słowiańskie przysmaki. We Francji właściwie tylko w rejonie wysokich Alp można się natknąć na pierogi – tam robione z ziemniaków i z dodatkiem bardzo miękkiego, takiego „lejącego” się sera typu camembert.

Japońskie pierożki

Tak prawdę powiedziawszy, to znają je także w innych częściach świata, ale mnie się kojarzą ze stołem w Kraju Kwitnącej Wiśni. Znakomite do sake. A my przecedzamy przez sitko mąkę zbożową i ryżową. Nieco wody. Niektórzy dodają wrzątku i czekają, aż się całość ochłodzi, żeby masę ugnieść, przykryć wilgotną ściereczką i odstawić do kątka na kwadrans. Wałek. Wycinamy kręgi za pomocą szklanki – sposób naszych babć i prababć. Kapustę blanszujemy we wrzątku, odcedzamy i na sekundę do lodu. A teraz mieszamy ją z posiekanym mięsem wieprzowym. Nie musimy go przepuszczać przez maszynkę – wystarczy dobry, ostry nóż. Świeży, tarty imbir, posiekana kolendra, najlepiej tajska, czosnek, olej sezamowy – góra łyżeczka do herbaty (zawsze go wcześniej wąchajcie, bo potrafi się w okamgnieniu zepsuć), kilka kropli octu ryżowego i genialna przyprawa japońska. W sklepach azjatyckich w Paryżu występuje jako SB – to ostra papryka z czarnym sezamem. A dalej to już klasyka – zagniatamy pierożki z farszem w środku. Kciukami zamykamy ciasto, wygniatając na nim falbankę. Olej na patelni. Kilka minut podsmażania, a potem nieco ciepłej wody i prużymy przez 5 – 7 minut. Pierożki japońskie można faszerować krewetkami z siekaną młodą cebulką albo kurczakiem – przepyszny jest ze świeżo siekaną kolendrą. A do tego bób na maśle z grubą solą morską, no i – wprawdzie nie z Japonii, lecz z Korei – moje ulubione kimchi. Marynowana kapusta i inne warzywa, a dla okrasy „piekło w gębie” – papryka jalapeño. No i sos. Małe naczynko, na dnie słona soja, dwie krople octu ryżowego, szczypta SB lub innego cayenne i kropelka sake. Rzecz jasna sake nieco podgrzana jak najbardziej do tego pasuje, chyba że ktoś woli wino ryżowe o bardzo szczególnym, mocnym bukiecie.

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także