X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

James Bond i curry – Tygodnik Angora

James Bond i curry – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 15 sierpnia 2015

Pamiętają Państwo dwóch gości, co to chcieli załatwić Jamesa Bonda, którego wtedy grał Roger Moore? Bardzo się starali. Nawet wsadzili go do pieca w krematorium. Oczywiście, im się nie udało. 007 nie mógł być w taki sposób zgładzony. Si King i Dave Myers wyglądają jak para tamtych facetów. Długie włosy. U jednego już poważna łysina. Uśmiech szelmowski. Tyle że obydwaj panowie nie polują na Bonda, lecz na różne gatunki curry. Są w tym mistrzami.



Dla nich przygotowanie tych potraw, a w swojej książce podają ponad 150 przepisów na różne curry, od przystawek po desery, to kawał dobrej zabawy. I to jest chyba jeden z kluczy do kulinarnych doznań – trzeba się dobrze bawić. Należy otworzyć wyobraźnię, a jeszcze jak to można robić w gronie kumpli, to jest to już sama w sobie pyszna sprawa. Według nich curry niesie ze sobą posmak egzotyki. Ale curry może przyrządzić każdy z nas. Si King i Dave szukają przepisów na całym świecie.
Wspólną cechą wszystkich potraw curry, z każdego krańca Azji, czy z europejskich kuchni azjatyckich proponujących swoją wariację na temat tego dania, jest to, iż curry to kombinacja wielu przypraw, świeżych i suszonych, ziół i wysuszonych chili.

Przyprawa curry pochodzi z liści z drzewa curry, które rośnie w Indiach i na Sri Lance, spokrewnionego z cytrusami. Ponoć nazwa curry ma upamiętniać niemieckiego botanika, Johanna Koeniga, pochodzącego z polskich Inflantów, który miał dokładnie zbadać i opisać tę roślinę jako pierwszy. Czy to plotka historyczna, czy prawda?
Jedno jest pewne, curry należy dobrze „oszklić” z cebulą na oleju. Liście curry fatalnie się przechowują w lodówce, dlatego najczęściej można je kupić w formie sproszkowanej. Niemniej, Khmerowie w Kambodży prażą liście na otwartym ogniu, jak chipsy, by dodać je do swojej niezwykle pikantnej, ale nie ostrej zupy pełnej aromatów maju krueng. Swoją drogą zawsze mnie zachwycało, że moi kambodżańscy znajomi każdy owoc solą! I to jest pyszne. A co do liści curry, to są one przez Hindusów używane także do celów rytualnych – ceremonii powitania gości lub oddania czci bogom.

Panowie Si King i Dave Myers rzucają na kolana bogactwem propozycji dotyczących curry. Mają przepis na mrożony rabarbar z wanilią – curry, pyszną gruszkę z anyżkiem i lodami – curry, groszek w czekoladzie z ostrą papryką czy też kulfis z pistacjami i z migdałami. Imponujące. Proponuję coś z curry, czego nauczyłem się od kucharzy z Bangladeszu, mieszkając na londyńskim East Endzie.

Filet z kurczaka
Trzeba go obrać z błony i wykroić białe ścięgna. Kardamon w proszku i kilka zgniecionych ziaren. Pieprz syczuański. Kurkuma. Colombo i curry. Posiekany czosnek i świeży imbir. Marynujemy w tym kurczaka pokrojonego na pasemka. Patelnia. Oliwa. Nie za dużo. Kurczaka należy zarumienić z każdej strony. Gruba sól morska. Wlewamy na patelnię marynatę. Cebula. Ostra papryka. Piekąca. Na koniec świeża zielona kolendra. Podajemy z ryżem. Hindusi daliby do tego piwo, ale schłodzone. Białe wino też smakuje.






Najpopularniejsze

Zobacz także