Zaklinacz Apokalipsy – Paryski nie-co-dziennik

Zaklinacz Apokalipsy – Paryski nie-co-dziennik

Artyku艂 wprowadzono: 4 sierpnia 2019

Dwadzie艣cia lat temu zmar艂 Jan Lebenstein. Jeden z najwi臋kszych artyst贸w demonolog贸w. Malarz z Brze艣cia nad Bugiem, kt贸ry wi臋kszo艣膰 偶ycia sp臋dzi艂 w Pary偶u na zg艂臋bianiu ciemnych, mrocznych, pos臋pnych stron ludzkiej duszy.

Kre艣li艂 totemiczne sylwety, archaiczne stwory, bestie i ludobestie tocz膮ce sp贸r z Erosem i Tanatosem o eschatologiczn膮 przemian臋 cz艂owieka. Jego sztuka to egzystencjalny dramat wpisany w faktur臋 malarskiej przestrzeni, t臋sknota za pe艂ni膮 bytu, za wyzwoleniem z nico艣ci. To tropienie demon贸w i oswajanie 艣mierci. To zaklinanie Apokalipsy, jedynej rzeczy na tym 艣wiecie, kt贸ra 鈥 o czym by艂 absolutnie przekonany 鈥 z ca艂膮 pewno艣ci膮 si臋 spe艂ni.

Pierwsz膮 indywidualn膮 wystaw臋 mia艂 w Warszawie u Mirona Bia艂oszewskiego. Do Pary偶a przyjecha艂 w 1957 roku, gdzie dwa lata p贸藕niej zdoby艂 Grand Prix na Biennale M艂odych. Otrzymawszy w nagrod臋 stypendium, podj膮艂 decyzj臋 o emigracji. Zwi膮za艂 si臋 z prowadzonym przez ojc贸w palotyn贸w paryskim Centrum Dialogu, wok贸艂 kt贸rego skupia艂a si臋 polska emigracja artystyczna (w kaplicy palotyn贸w przy ulicy Surcouf wykona艂 witra偶 przedstawiaj膮cy Apokalips臋). Przyja藕ni艂 si臋 z prowadz膮cym Centrum ksi臋dzem Januszem Pasierbem, znawc膮 Heideggera, z Konstantym Jele艅skim i Czes艂awem Mi艂oszem, w kt贸rego przek艂adzie ilustrowa艂 鈥濳si臋g臋 Hioba鈥. Nie mia艂 wielu przyjaci贸艂, by艂 samotnikiem. Mieszka艂 w dzielnicy Marais, najwi臋kszej w Pary偶u strefie zabytk贸w: pa艂ac贸w, rezydencji, ko艣cio艂贸w, dziedzi艅c贸w z ma艂ymi fontannami, ton膮cych w blasku latarni, pl膮taninie uliczek, pasa偶y, galerii, bar贸w, gdzie 艣redniowieczna harmonia kamienia i bruku flirtuje z kakofoni膮 nowoczesno艣ci.

Lebenstein, malarz Paryskiego cyrku, stroni艂 od paryskiej awangardy. Zarzuca艂 jej uprawianie sztuki pseudointelektualnej, sztuki wykoncypowanej, w kt贸rej najpierw wymy艣la si臋 interpretacj臋, a p贸藕niej dopiero kreacj臋. Nie chcia艂 si臋 艣ciga膰 z jej 鈥瀞tadnym p臋dem ku pseudonowoczesno艣ci鈥. Przeciwnie, w Pary偶u zrozumia艂, 偶e droga do nowoczesno艣ci prowadzi paradoksalnie wstecz, przez mroki prehistorii i kr臋gi kultur staro偶ytnych. St膮d inspiracji szuka艂 w podziemiach Luwru, po艣r贸d wyeksponowanej tam sztuki Mezopotamii, Babilonu, Sumeru, Akadu, staro偶ytnej Hellady. By膰 mo偶e w tej prehistorii panowa艂o barbarzy艅stwo, mawia艂, ale z pewno艣ci膮 r贸wnie偶 archaiczne pi臋kno.

Z podziemi Luwru, z mrok贸w przesz艂o艣ci, zagl膮da艂 do wsp贸艂czesnych podziemi wielkiego miasta, do nocnych bar贸w i burdeli przy ulicy Saint-Denis. Tak powsta艂 cykl 鈥濻weet Bar贸w鈥, klatek-celi zawieszonych mi臋dzy 偶yciem i 艣mierci膮 w stanie onirycznego transu, halucynacji, okrucie艅stwa, wyobcowanej seksualno艣ci. Karykaturalne kobiety, obna偶one do granic swych szkielet贸w i wn臋trzno艣ci, obna偶aj膮 fizjologi臋 mi艂o艣ci przed karykaturalnie zezwierz臋conymi m臋偶czyznami. W klatkach-celach panuje 贸w skurcz mi艂o艣ci i 艣mierci. 鈥 Cia艂o jest poci膮gaj膮ce, cia艂o jest erotyczne, cia艂o jest grzeszne 鈥 komentuje malarz. 鈥 Wydaje si臋, 偶e ca艂a ta 鈥瀝ozpusta鈥 dzisiejszego malarstwa jest naiwn膮 lubie偶no艣ci膮 jakiego艣 prawiczka pokrywaj膮cego 艣ciany klozetu prymitywnymi spro艣no艣ciami wobec erotyki, jak膮 malowali Tycjan czy Rubens.

Lebenstein zszed艂 do grobu mi艂o艣ci. Ale to inne 鈥瀏roby鈥 przynios艂y malarzowi 艣wiatowy rozg艂os 鈥 tak zwane figury osiowe zrodzone z figur kre艣lonych, figur postaci o wielkich g艂owach, groteskowych, pokracznych, trwaj膮cych samotnie w centrum kompozycji niczym znaki kruchego bytu. 鈥濬igury kre艣lone鈥 wyewoluowa艂y w 鈥瀎igury osiowe鈥 鈥 znaki bytu, wykonane z grubej, chropowatej materii malarskiej; monumentalne, archaiczne totemy, wyabstrahowane z unicestwionego t艂a. S膮 jak stra偶nicy przemijania, jak stra偶nicy tajemnicy, kt贸rej 藕r贸d艂o zanik艂o w mrokach prehistorycznych cywilizacji.

Kolejna metamorfoza. Przemiana 鈥瀎igur osiowych鈥 w seri臋 鈥濨estiarium鈥, stwor贸w ludzko-zwierz臋cych albo zwierz臋co-ludzkich, opartych na archetypie cz艂owiek-zwierz臋. Obiekty przetworzone przez czas. Panteon naszych starszych braci, ca艂ego rodzaju stworze艅, 艂膮cznie z nami 鈥 jak nazywa艂 je artysta. Metafora skamienia艂ego 艣wiata, w kt贸rym po dzi艣 dzie艅 tli si臋 偶ycie. Bestie pochodz膮ce z mroku jaski艅 zastyg艂e w antropologicznym skurczu, i w tym skurczu nabieraj膮ce ludzkich cech. Mity, archetypy… to nasze jedyne dziedzictwo i nasz gr贸b. 鈥 Nie, nie jestem malarzem pozaczasowym, mawia艂, jestem w swoim czasie; ale 偶eby by膰 w swoim czasie, trzeba si臋 oderwa膰 od swojego czasu.

鈥濿 naszym pozbawionym magii 艣wiecie czasem si臋 zdarza, 偶e obraz, przed kt贸rym stajemy, ods艂ania jak膮艣 tajemnic臋 bytu鈥 鈥 i taka te偶 by艂a artystyczna intencja autora tych s艂贸w, demonologa Lebensteina. Patrz臋 na jego 鈥濻amotne cia艂o鈥, 鈥濸oczekalni臋鈥, 鈥濩odzienno艣膰 grobu鈥, 鈥濻alome臋鈥, 鈥濧pogeum鈥, 鈥濿ielki Kanion鈥 i inne reprodukcje dzie艂, kt贸re pod koniec jego 偶ycia ilustrowa艂y jeden z numer贸w redagowanego przeze mnie w Pary偶u pisma 鈥濸rasa Polska鈥. To by艂 czas, kiedy Lebenstein wraca艂 do Polski. Zmar艂 w Krakowie. Mia艂 69 lat.

Nad Sekwan膮 zosta艂 witra偶 鈥 鈥濧pokalipsa鈥. Ku pami臋ci? Ku przestrodze? To bez znaczenia, skoro i tak si臋 ona spe艂ni.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz tak偶e