Wzrost napięć między Paryżem a Ankarą w związku z Libią

Wzrost napięć między Paryżem a Ankarą w związku z Libią

Artykuł wprowadzono: 26 czerwca 2020

Turecka interwencja w Libii doprowadziła do wzrostu napięć między Paryżem a Ankarą. Francja obawia się szczególnie, że doprowadzi ona do pojawienia się kolejnej fali uchodźców – piszą w piątek francuskie media.

„Le Figaro” pisze, że największe obawy Francji wynikają z tego, że prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan będzie miał kontrolę na Libią, którą dziennik nazywa drugim, po Syrii, „kranem z emigrantami” do zalania Europy.

Radia France Info i RFI przypomniały w piątek rano niedawny incydent między francuską fregatą a okrętami tureckimi na Morzu Śródziemnym. Francuscy marynarze, podejrzewając, że okręt turecki, łamiąc embargo, wiezie broń do Libii, próbowali dokonać inspekcji, na co turecka jednostka odpowiedziała przygotowaniami do ostrzału fregaty.

Eksperci mówili w programach RFI oraz France Info, że głębszą przyczyną napięć jest umożliwiona przez Ankarę ofensywa sił rządu jedności narodowej na Syrtę, kontrolowaną przez samozwańczą Libijską Armię Narodową (ANL) generała Chalify Haftara. Turcja wydaje się być dzięki temu o dwa kroki od roponośnych terenów zwanych „naftowym półksiężycem”, do których kluczem jest to miasto.

Haftar popierany był po cichu przez Francję, ponieważ zwalczał islamistów i w miarę skutecznie panował nad przemytem migrantów przez Libię do Europy.

Tymczasem na arenie międzynarodowej za legalną władzę uznawany jest rząd jedności narodowej (GNA) Fajiza Mustafy as-Saradża, ustanowiony w 2015 roku i popierany również przez ONZ.

Cytowany przez „Le Figaro” Tarek Megerisi z think tanku ECFR uznał, że „Francja lepiej niż ktokolwiek powinna była wiedzieć, że (Haftar) to nie jest koń, na którego należy stawiać. Nie jest on ani wielkim generałem, ani dobrym strategiem”.

Również w „Le Figaro” dziennikarka Isabelle Lasserre ocenia jednak, że Paryż niepokoi to, iż ingerencja Turcji w konflikt libijski zmieniła układ, dała bowiem przewagę rządowi Saradża nad siłami Haftara, którego popierają Rosja, Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Według Lasserre „taka zmiana stosunków siły nie leży w interesie bezpieczeństwa Francji i Europy”.

Komentatorka uważa, że Turcja, przy pomocy Bractwa Muzułmańskiego, pragnie wskrzesić Imperium Osmańskie w regionie, a w Syrcie „położyć rękę na bogatych polach libijskiej nafty”.

„To jednak sprawa migrantów przedostających się przez Libię jest pierwszym zmartwieniem francuskich władz, dostających z tego powodu zawrotu głowy. Stając się dominującym aktorem militarnym w Libii, Syria będzie mogła lada moment sterować drugim kranem z emigrantami w regionie i podwoić zdolność szantażowania UE” – pisze dziennikarka „Le Figaro”.

Lasserre przypomina też niedawną wypowiedź francuskiego ministra spraw zagranicznych Jean-Yves’a Le Driana: „Nie można się zgodzić na to, by uchodźcy służyli Turcji jako środek nacisku na nas”.

PAP


Najpopularniejsze

Zobacz także