Wino gra pierwsze skrzypce

Wino gra pierwsze skrzypce

Artykuł wprowadzono: 27 czerwca 2019



Zazwyczaj do naszego dania dobieramy trunek. Faszerowany barani żołądek, szkocki przysmak – no to kieliszek whisky; w szklankach pije się jako aperitif. Krewetki z kurczakiem i z warzywami po portugalsku to decyzja względnie prosta – białe. Gorzej, gdy zamiast drobiu użyjemy wołowiny. Ale można całą sprawę postawić na głowie. Najpierw wybierzemy wino, a do niego dobierzemy potrawę.

Z grubsza biorąc, pijący wino kierują się kilkoma kryteriami. Główne i najważniejsze to nasz indywidualny smak. Francuzi na ogół piją wina, które w Polsce określa się jako wytrawne. Ale nad Loarą wyróżnia się także wina bardzo wytrawne. Są i słodkie, głównie nalewane do kielichów w czasie świąt, gdy na talerzu królują gęsie lub kacze wątróbki
– fo­is gras. Wtedy te ostatnie serwuje się z konfiturami z fig i właśnie z białymi (w rzeczywistości są złocistożółte czy wręcz bursztynowe) winami słodkimi. Dalej dobieramy wino do potrawy. Ale to jest kulturowo uzależnione. W Portugalii częstowano mnie czerwonym winem do ryby, a w Palatynacie Reńskim białym do steków – rzecz we Francji nie do pomyślenia. Japończycy chłodzą czerwone wino w lodzie. No i kolejne kryterium – pora roku.




Jesień, zima, wiosna, lato
Gdy opadają liście, nadchodzi pora cienkusza – młodziaka, czyli Beaujolais. Zima przebiega raczej w kolorze czerwonym. Na wiosnę budzą się biele, które będą królowały także latem. Nie mogą być wychładzane w zamrażalniku, bo zabijemy w winie to, co ono ma poza temperaturą. I wtedy nie ma znaczenia, czy pijemy wino, wodę czy coca-colę albo piwo, bo wszystko będzie miało ten sam smak – zimnego płynu. Nie jesteśmy w stanie rozwinąć bukietu trunku i harmonijnie skomponować go w jedną orkiestrę ze smakami naszego dania. To tak jakby skrzypce grały góralskie melodie, a fortepian mazurki Chopina. Mimo przebudzenia się białego wina w czołówce wiosenno-letniej jest rosé. Im goręcej, tym większa jego obecność na stołach i na piknikowych obrusach rozłożonych na trawie.

Świat w różowym kolorze
Na rosé możemy trafić w winnicach w rejonie Bordeaux, a także w krainie muszkietera d’Artagnana, w Gaskonii. Pochodzące stamtąd wina mają lekki bukiet truskawek i kwiatów, są delikatne i świetnie nadają się do wszelkich tart owocowych, oczywiście z truskawkami i poziomkami w pierwszej parze. Mają swoje różowe wina w Lang­wedocji, krainie języka trubadurów, a także na Korsyce i w Andegawenii, czyli w Anjou. O ile korsykańskie mogą zachwycać kształtami butelek, to jedne i drugie przypominają w smaku płyn, do którego wsypało się garść landrynek. Bez wątpienia najlepsze, najbardziej cenione, a tym samym najdroższe, są wina z Doliny Rodanu i z Prowansji – na przykład St. Martin o bukiecie cytrusów i mango, czy z winnic w okolicach Saint-Tropez, skąd pochodzą niezwykle aromatyczne rosé zalecane przez znawców do… wołowiny po tajsku. Letnią porą do różowego wina podaje się grillowane kotlety wieprzowe w sosie ostro-słodkim, pizzę prowansalską, kalmary w cieście z frytkownicy, oczywiście przeróżne ryby, też z rusztu, a nawet pierś kaczki z grilla. Spod Góry Wichrów, Mont Ventoux, na którą jako pierwszy wdrapał się włoski poeta Petrarka, i gdzie ostatnie poty wylewają kolarze w Tour de France, pochodzi zacne wino Ceresia, bardzo aromatyczne, zalecane do skrzydełek z grilla, a te zamarynujemy w miodzie z pieprzem cayenne, nieostrym curry, kurkumą. Przed położeniem na ruszt smarujemy je musztardą z Dijon i posypujemy szafranem, a po zdjęciu z grilla posypujemy posiekaną zieloną kolendrą.

Marek Brzeziński


Najpopularniejsze

Zobacz także