W Paryżu zainaugurowano światowy Paris Motor Show 2018

W Paryżu zainaugurowano światowy Paris Motor Show 2018

Artykuł wprowadzono: 6 października 2018




Zniewalający kółek czar

Święto wielbicieli samochodów – najnowszych i stareńkich, jak Renault 1898 albo zaledwie o kilka lat młodszy model znany z filmów „Brygady Tygrysa”. Prototypy jak z kosmosu i autka, którymi będziemy jeździli już za parę miesięcy. Obok Frankfurtu i Genewy to najważniejsza taka impreza na świecie.
Oczy cieszą perły salonu, srebrzyste Ferrari Monza SP 1 V12 i w miłym kolorze zielonej żabki Lamborghini Aventador SVJ. 770 koni mechanicznych. W niecałe trzy sekundy osiąga 100 kilometrów na godzinę. Linia geparda przyczajonego do skoku. Nie zabrakło prototypów – przede wszystkim na trzech flagowych francuskich stoiskach – Citroëna, Peugeot i Renault. To, co tam pokazano, to „karety XXI wieku”. Samochody salonki. Wygodne kanapy. Ritz na kółkach. To śpiew dalekiej przyszłości. – Musimy twardo stąpać czy też raczej jechać po ziemi – mówi przedstawiciel Jaguara. Wyjaśnia, że wprawdzie tendencja ekologiczna nabiera coraz większego impetu, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – najbliższe lata to czas hybryd, samochodów napędzanych w tradycyjny sposób, silnikami spalinowymi i elektrycznymi. – W ten sposób skonstruowaliśmy nowego Range Rovera – wyjaśnia. Z kolei przedstawiciel maleńkich, dwuosobowych AIXAM-ów, samochodów dla kierowców… bez prawa jazdy (stąd ograniczenie szybkości do 45 km na godzinę), mówi prosto z mostu: – Na silniku elektrycznym nasz top model przejedzie 80 kilometrów, na dieslu pięć razy tyle. I montują diesle mimo nagonki na ten typ silników. – Ale on wydala minimalne ilości szkodliwych substancji – mniej niż benzyniak – zapewnia pan od AIXAM-a produkowanego w Alpach, w Sabaudii.

Przyszłość samochodów napędzanych paliwem ekologicznym jest bezdyskusyjna, ale to sprawa czasu. BMW Vision iNext, prototyp pojazdu w stu procentach elektrycznego, przewidziano na rok 2021.

No i te ceny… Fachowcy na salonie w Paryżu kręcą głowami. Bo jeśli nowy Citroen Aircross ma kosztować 40 tysięcy euro, to Audi SUV, elektryczny, wyposażony w gigantyczny silnik o mocy ponad 400 koni – dwa razy tyle. Ponoć będzie w stanie przejechać bez ładowania 300 kilometrów. Ludzie przejmują się zanieczyszczeniem powietrza i ekologią, ale samochody o napędzie elektrycznym w samej Francji to zaledwie 1,17 proc. rynku.
Na paryskim salonie dało się odczuć nieobecność wielkich – nie ma Alfy Romeo, Fiata, Forda, Mazdy, Nissana, Opla, Volkswagena i Volvo. Z jednej strony chodzi o oszczędności – taki udział w wystawie to co najmniej dwa miliony euro, z drugiej – niektórym brakuje nowych pomysłów na konstrukcję modeli na chimeryczny i wymagający rynek motoryzacyjny. Niezwykłe wrażenie zrobił Bugatti. Ten piękny samochód został wykonany całkowicie z… klocków Lego. 16 osób pracowało nad tym przez 10 miesięcy. Użyto miliona elementów. Ale co więcej – „klockowe Bugatti” jeździ. Co prawda 30 km na godzinę, ale zawsze.

Marek Brzeziński