Tarta – proste i pyszne danie

Tarta – proste i pyszne danie

Artykuł wprowadzono: 8 sierpnia 2020

Ponoć to najlepsze danie piknikowe. I najszybsze w przygotowaniu. 10 minut pracy. Pół godziny gotowania. I zatrzeć rączki. Francuzi do jednego garnka wrzucają tartę i brioch”, czyli coś w rodzaju naszej babki. Do tej samej kategorii należą madelenki. Zapytasz Francuza mniej więcej wykształconego, skąd one pochodzą, to ci odpowie, fukając: „No jak to? Od Prousta!”. Faktycznie, ten genialny autor szczegółowo opisał madelenki, ale niewielu wie, że te ciasteczka pochodzą od polskiej kucharki wygnanego z kraju króla Stanisława Leszczyńskiego. Zięcia Ludwika XV. To ten sam król, który z Nancy, stolicy Lotaryngii, uczynił kulturalną stolicę Europy i zasłużył sobie na to, aby główny plac tego miasta nazwać jego imieniem – Stanislas. I stamtąd pochodzą „madeleines”, bo kucharka miała na imię Magdalena.

„Tart może być tyle, co dni w roku” – powiedział mi kiedyś pewien znany kucharz i jednocześnie cukiernik. Wielki mistrz Joël Robuchon uznaje je za desery. Stąd proponuje gorzko-słodką tartę czekoladową o zawartości kakao powyżej 60 proc. A zatem rzeczywiście z gatunku gorzkich. A dalej klasyka, czyli tarta cytrynowa – jedno z flagowych francuskich dań podawanych po tym głównym, a przed owocami i serami. Kolejna propozycja to tarta wieloowocowa. Albo tylko z truskawkami, malinami, z jabłkiem czy z dodatkiem gruszek posypanych cynamonem. I ta ze śmietaną obsypana migdałami. A co do cynamonu, to kawałek takiej tarty zostawiacie na oknie (lub talerzyk z samym cynamonem) i macie na noc komary z głowy. Ale to są słodkie wersje tart, deserowe. A przecież można je podawać i, co więcej, zabierać ze sobą na piknik w formie odpowiadającej głównemu daniu.

Tarta na stół w roli głównej

Do tego, aby tak się stało, potrzeba kilku rzeczy. A zatem pomidory. Powinny być, ale nie muszą, jeśli ktoś nie lubi. Ale skoro już są, to trzeba wziąć tak zwane bycze serca. Przeciąć je na plastry i ułożyć na nich też cienko pokrojoną mozzarellę z posiekaną bazylią. Do tego może być pesto, które warto urozmaicić tłuczonymi orzechami i pieprzem cayenne. Biały ser lub śmietana przydadzą się na finiszu. A wcześniej tapenada, czyli miksowane z czosnkiem czarne oliwki, nieco musztardy, tej ze stolicy Burgundii, z Dijon, „starofrancuskiej”, z ziarnami gorczycy. I szpinak. Tego drugiego dużo w przypadku naszej tarty. Najpierw liście trzeba odkroić od łodyg, które można zostawić do sosu, jeśli przygotujemy jednocześnie jakąś rybę z rożna, czy na przykład rzetelnej wielkości stek wołowy. Potem je zblanszować. Wrzątek. Krótka chwila. I do lodu to zielone towarzystwo. Teraz należy liście ostro posiekać. No i tak prawdę powiedziawszy, to mamy podstawowe składniki. Do każdej tarty potrzebne jest ciasto. Może być takie jak do pizzy, a może być francuskie, czyli ciasto składające się z kilkunastu cienkich warstw. Układamy je starannie w formie, a potem wkładamy, co nam wyobraźnia i – za przeproszeniem – ślina w szale kulinarnej fantazji przyniesie. Cukinia w finezyjnie cieniutkich pasemkach, słona feta i cayenne. Może być marchewka i cebula. Kolendra i warzywa albo pomidory i tuńczyk. Słodkie pataty, jajo na twardo z ikrą pstrąga i boczek wędzony… A my układamy posiekany szpinak. Jajko. Na to parmezan, cheddar albo ser z Sabaudii. Szczypta espelette. I do tego białe, chłodne Jurançon – wino spod Pirenejów. O olśniewającym bukiecie jaśminu i fiołków.

Marek Brzeziński


Najpopularniejsze

Zobacz także