Sztuka sztucznej wyobraźni – Paryski nie-co-dziennik

Sztuka sztucznej wyobraźni – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 11 czerwca 2018




Co może zrobić robot, czego nie może zrobić artysta? Czy robot ze sztuczną inteligencją może mieć wyobraźnię? Czym jest dzieło sztuki? Kto decyduje o jego formie: robot, artysta, inżynier, może publiczność? Takie pytania stawia wystawa „Artistes & robots” w paryskim Grand Palais.





To pierwsza wystawa poświęcona „sztucznej wyobraźni”, sztuce tworzonej przy udziale robotów, sztuce numerycznej, generatywnej, algorytmicznej. Obiekty dobrano jako dzieła sztuki będące echem sztuki już istniejącej, a nie jako dzieła jedynie technologicznie zaawansowane. 40 artystów wchodzi w świat nowych technologii, świat cyfrowy, świat sztucznej inteligencji, którzy nie tyle tworzą swoje dzieła, co sam proces tworzenia otwarty na efekt finalny.

Początek kreacji pozostaje w zasięgu artysty, ale rezultat końcowy umyka niczym morska fala, niczym dzieło anonima zachowujące status artystyczny. Dotyczy to wszystkich dziedzin sztuki: architektury, malarstwa, rzeźby, filmu, wideo, muzyki, fotografii. Roboty widoczne lub znikające z pola widzenia nadają dziełu charakter generatywny, generują formy w nieskończonych kombinacjach, które się rozprzestrzeniają, znikają, przeistaczają. Odpowiednio zaprogramowane mają coraz większą autonomię, a ich twory zdolne są wchodzić w interakcję z widzem, który może je modyfikować ruchem ciała, głosem, głębszym oddechem.

Człowiek od zawsze marzył o maszynie twórcy na jego usługach. Słowo „robot”, jak przypominają organizatorzy wystawy, po raz pierwszy padło na scenie teatralnej w Pradze, w sztuce Karela Čapka, gdzie zniewolone maszyny się buntują. Wcześniej Mary Shelley wymyśliła pierwszego bohatera science fiction Franken­steina, monstrum grożące zniszczeniem ludzkości. Fritz Lang zaprosił androidy do „Metropolis”, a Stanley Kubrick zabrał maszyny o funkcjach myślowych w wielką „Odyseję kosmiczną 2001”.

W Grand Palais zaprezentowano prace z lat 1954 – 2018. Między innymi instalację „Untitled” Austriaka Petera Koglera, optyczną iluzję wygenerowaną przez komputer wypełniającą całą eksponowaną przestrzeń. Obrazy „Rap” i „Robot Art” Portugalczyka Leonela Moury malowane bezpośrednio przed widzami przez roboty naśladujące kolonię mrówek, gdzie efekt końcowy jest nie do przewidzenia. Z kolei performance Japończyków So Kanno i Takahiro Yamaguchi to poruszający się pojazd motorowy, który metalowym ramieniem nanosi graffiti na ścianę, rodzaj street-art i action painting. Inna maszyna (Włocha Sassolino) wydrapuje „stalowymi zębami” w betonowym podłożu spontaniczne esy-floresy. Obok wirtualny raj Francuza Miguela Chevaliera, dzieło wpisujące się swym algorytmem w numeryczną naturę obfitością kolorów i form, wchodzące w interakcję z widownią, która jednym dmuchnięciem jak podmuchem wiatru może zmienić kształt kwiatów tego bajecznego ogrodu. Jest też elektroniczno-werbalny striptiz cyborga, któremu ciała użycza głośna artystka Orlan. Są portrety robota portrecisty (Francuz Patrick Tresset), który martwą dłonią przenosi na papier pozującego ptaka, lisa i czaszkę. Inny portret to instalacja wideo twarzy w punktowej chmurze, uosabiająca obecność, a nie podobieństwo (Catherine Ikam). Brazylijka Raquel Kogan przedstawia interaktywną instalację luster i projektorów emitujących równoległe linie światła ułożone w cyfry przemieszczające się w zależności od liczby ludzi obecnych w jej zasięgu.

Wyobraźnia niewyobrażalna
Prezentowane dzieła wpisują się w ekstremalną awangardę nowoczesności, w twórczą relację artysta – maszyna, co multiplikuje nieskończoną ilość form. Wiemy, jak to dzieło się zaczyna, ale nie wiemy, jak się skończy. Ale ważne jest, żeby maszyna rozpoznawała istniejące już style sztuki, bo generowane przez nią formy, choć inne, to w pewien daleki sposób muszą z nimi korespondować, inaczej zostaną odrzucone poza domenę obiektów o charakterze artystycznym. Tylko wtedy otwiera się droga artystycznej twórczości przy użyciu komputerów, algorytmów, sztucznej inteligencji, korzystania z ich nieograniczonej mocy obliczeniowej w generowaniu projektów, których nie sposób sobie wyobrazić.
Lecz czy taka maszyna nie wyeliminuje człowieka z procesu twórczego, gubiąc go w totalnym systemie przepływu informacji? Z pewnością sztuczna inteligencja będzie od nas inteligentniejsza, tzn. sprawniejsza w umiejętności rozwiązywania problemów, ale nic nie wskazuje na to, by kiedykolwiek mogła być świadoma, czyli mieć zdolność odczuwania, o czym świadczy zerowy postęp w dziedzinie komputerowej świadomości. Nawet sztuczna superinteligencja obywa się bez świadomości, bez uczuć, choć za pomocą różnych biometrycznych czujników może analizować ludzkie uczucia dużo lepiej od człowieka. Nie mając własnych emocji, może zagrać na naszych emocjach, stając się obok artystów i inżynierów współautorem nowych dzieł sztuki. Tylko czy my, zabawiani taką „sztuczną wyobraźnią”, będziemy bardziej ludźmi czy bardziej robotami? Tego nikt nie wie. Nikt nie wie, co będzie na pewno, ale na pewno będzie inaczej.

Leszek Turkiewicz