Rząd zapowiedział likwidację 1800 etatów w oświacie

Rząd zapowiedział likwidację 1800 etatów w oświacie

Artykuł wprowadzono: 19 września 2018




2019 rok może okazać się przełomowym dla setek pracowników we francuskich szkołach. W przyszłym roku, rząd planuje zmniejszenie o 1800 liczby etatów nauczycieli i pracowników administracyjnych.

Cięcia dotkną nie tylko nauczycieli, ale także pracowników administracyjnych, sekretarki, a nawet szkolne pielęgniarki. Decyzja rządu jest dla wielu Francuzów szokiem, bowiem uważali oni dotychczas, że edukacja jest jednym w priorytetów prezydenta Macrona. Co więcej, wielu z nich spodziewało się, że wcześniejsza reforma, w wyniku której została zmniejszona liczba uczniów w początkowych klasach szkoły podstawowej przyczyni się raczej do zwiększenia liczby nauczycieli, a nie jej zmniejszenia. Minister edukacji podkreślił więc, że reforma nie obejmie pracowników szkół podstawowych, a dopiero liceów i gimnazjów.

Opisywana reforma jest częścią szerszego planu prezydenta Macrona, który planuje zredukować liczbę pracowników administracji publicznej w czasie swojej kadencji. W przyszłym roku liczba ta ma zostać zmniejszona o ponad cztery tysiące stanowisk, w 2020 roku o kolejne dziesięć tysięcy.

Jak podkreśla premier Édouard Philippe, zawód nauczyciela nie jest w tej kwestii wyjątkowy i również nauczyciele muszą liczyć się ze stratą pracy. Minister edukacji Jean-Michel Blanquer zaznacza, że planowany budżet na przyszły rok ma wzrosnąć o 850 milionów euro, co ma m.in. pozwolić na zwiększenie liczby nadgodziny oraz na premie w wysokości 1000 euro rocznie dla pedagogów rozpoczynających karierę w edukacji.




Poprzez zwiększenie ich siły nabywczej, rząd chce uczynić zawód nauczyciela bardziej atrakcyjnym. 

Podstawowe pytanie, które nasuwa się po usłyszanych zmianach dotyczy liczby uczniów w klasach, która prawdopodobnie wzrośnie. Rząd zapewnia, że tak się nie stanie, a liczba ta zostanie taka sama. Przedstawiciele związków zawodowych nauczycieli nie zgadzają się jednak z deklaracjami rządu, utrzymując, że te zmiany muszą doprowadzić do zwiększenia liczby uczniów, co równać się będzie z gorszymi efektami kształcenia. Niestety, mniejsza liczba nauczycieli wiąże się nieuchronnie z dłuższymi godzinami pracy. Minister edukacji chce, aby pracownicy dydaktyczni podejmowali się pracy w nadgodzinach. Rozważa on także zmianę dotychczasowego regulaminu i zwiększenie liczby dodatkowych godzin do dwóch, zamiast dotychczasowej jednej. Nadgodziny mają być zwolnione z podatku.


Katarzyna Konopka

 


Najpopularniejsze

Zobacz także