Róża, pustynia i gwiazdy – Paryski nie-co-dziennik

Róża, pustynia i gwiazdy – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 17 lutego 2019




I stało się tak, że Mały Książę, brnąc długo przez piaski, kamieniska i śniegi, trafił nagle na drogę – a drogi prowadzą do ludzi. Ta nazywa się Rue de l’Université i prowadzi do paryskiej Galerii Gallimarda. W jej witrynie ujrzałem Małego Księcia, jego Różę, pustynię i gwiazdy. No i słowa: Kiedyś wszyscy byliśmy dziećmi, ale niewielu o tym pamięta. Więc wszedłem do środka.

Wszyscy wpatrywali się w Małego Księcia. Siedział na którejś z planet naszych wewnętrznych krajobrazów: z ukrytymi ogrodami, wąwozami milczenia, niedostępnymi górami tajemnic. Fotografie, rysunki, akwarele, rękopisy, książki. Pośród nich ta poetycka baśń dla dzieci z filozoficzną intencją dla dorosłych – opowiada o dorastaniu do przyjaźni, miłości, odpowiedzialności. Jedna z najbardziej pokupnych książek wszech czasów sprzedana w 145 milionach egzemplarzy, druga po Biblii o największej liczbie przekładów. Tłumaczona na 300 języków i dialektów stała się planetarnym fenomenem, choć na początku nikt w to nie wierzył: ani wydawcy, ani krytyka, ani czytelnicy. Pierwsze nakłady, wydane w Nowym Jorku w 1943 roku, sięgały kilkunastu tysięcy egzemplarzy. Mały Książę potrzebował 20 lat, by niczym Don Kichot zapanować nad zbiorową wyobraźnią nawet tych, którzy go nie czytali. Za tytułowym bohaterem ukrył się „król słońce”, jak w dzieciństwie nazywano Antoine’a de Saint-Exupéry ze względu na arystokratyczne pochodzenie. Mały Książę to rodzaj wirtualnego dziecka, którego autor w realu nie miał. „Marzę o małych Antoine’kach” – pisał do matki. Pustynne spotkanie pilota z Małym Księciem to rozmowa pisarza z sobą samym.

Król słońce alias mały książę urodził się w 1900 roku w Lyonie. Ojciec, hrabia Jean de Saint-Exupéry, osierocił go w wieku 4 lat. „Gdy umarł, zostawił mi wielką górę, stale obecną w moim życiu”. Górę wierności i honoru, na którą jak Syzyf wspinał się przez całe życie. Chciał być marynarzem, ale nie zdał egzaminu do szkoły morskiej, więc został lotnikiem. Nie najlepszym. Zarzucano mu błędy w pilotażu, rozbijanie samolotów, nad którymi tracił kontrolę. Wypadków miał dużo – pierwszy na podparyskim lotnisku Bourget, krótko po otrzymaniu licencji, a ostatni rok przed śmiercią, kiedy lądował w Afryce Północnej po jednym z lotów bojowych nad Francją. Rozbił się też na Pustyni Libijskiej, części Sahary, uczestnicząc w próbie rekordowego przelotu na trasie Paryż – Sajgon, i w Gwatemali na trasie Nowy Jork – Ziemia Ognista. Spędził wtedy 5 dni w komie. Doświadczenia lotnicze wykorzystał w twórczości – „Nocny lot” (wstęp André Gide, nagroda Femina), „Ziemia, planeta ludzi” (nagroda Akademii Francuskiej), „Pilot wojenny” czy nieukończona „Twierdza”.

Wystawę w Galerii Gallimarda zorganizowano z okazji wydania dzieł wszystkich Antoine’a Saint-Exupéry’ego w kolekcji „Quarto” – powieści, wiersze, rysunki, dokumenty. Są też prace Préverta i Apollinaire’a. Ci i inni przyjaciele nazywali go „Saint-Ex”, ale nie był święty. Pił, budził kumpli o 4 rano, pomieszkiwał i w nędznych norach, i w pałacach. Ciągnął życie wysoko ku gwiazdom na końcu niepewnej liny. Kilka razy się zerwała, cudem przeżył. Pierwowzór róży z „Małego Księcia” poznał w Argentynie, gdzie przebywał z misją uruchomienia pocztowych połączeń lotniczych. Miała cztery kolce i nic więcej, by bronić się przed światem. Pochodziła z Salwadoru, a nazywała się Consuelo Suncin. Te kolce to kokieteria, ekstrawagancja, egzotyka i urok dwukrotnej wdowy. Jej drugim mężem był Enrique Carrillo, pisarz i dyplomata gwatemalski, starszy od niej o 30 lat, który zmarł rok po ich ślubie.
Consuelo i Antoine pobrali się w kilka miesięcy po poznaniu. On obarczył ją osobowością przypominającą jego matkę, a ona nie mogła temu podołać. Kobiety, które kochał, nie były na miarę jego ideału, lecz czymś w rodzaju poczekalni. Ideał ucieleśniał byt wypełniony nieobecnością, czego symbolem była pustynia, miejsce nie tyle śmierci, co spotkania bliskiego gwiazdom. Nawet fascynująca Consuelo nie mogła temu sprostać – piła pastis, nosiła spodnie, była krnąbrnym duchem bohemy spotykającym się z Maeterlinckiem, Van Dongenem, Man Rayem, Duchampem, Balthusem. Z Saint-Exupérym, poza krótkim wspólnym pobytem w USA, kochali się na odległość, daleko od oczu, a bliżej serca. Po jego śmierci prowadziła w Paryżu restaurację na barce ochrzczonej „Mały Książę”, gdzie przyjmowała gości, nosząc beret ozdobiony złotymi literami: „Saint-Ex”. Po jej śmierci pochowano ją obok drugiego męża, Carrilla, na Père-Lachaise.

Fatum jest tylko w nas. Przychodzi chwila, kiedy poznaje się własną niemoc, a wtedy błędy pociągają nas ku sobie jak otchłań. W lipcu 1944 roku major Saint-Exupéry po raz ostatni oderwał się od Ziemi z zadaniem wykonania zdjęć zwiadowczych zgrupowania wojsk niemieckich. Był jak Ikar naszych czasów i jak Ikar zginął. Jego skrzydła zatonęły w pobliżu wyspy Frioul na Morzu Śródziemnym. Miesiąc później został oficjalnie uznany za zaginionego. Po latach rybak wyłowił z morza należącą do niego bransoletkę, a po numerach seryjnych zidentyfikowano fragment jego samolotu. Zostały słowa: Nie przeciągaj pożegnania. Idź. Gwiazdy są piękne, bo na jednej z nich jest kwiat, a w nim wszystko, czego szukamy – ale go nikt nigdy nie zobaczy.

Tęsknota – nie wiadomo za czym; ona formuje nasze życie.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz także

Copyright © iFrancja 2019