Przegląd wydarzeń tygodnia we Francji (6)

Przegląd wydarzeń tygodnia we Francji (6)

Artykuł wprowadzono: 14 października 2019



Zapraszamy do wysłuchania przeglądu wydarzeń tygodnia we Francji. Kolejne odcinki przeglądu będą pojawiały się w każdy poniedziałek o godzinie 19.00

Bonjour la France ! Witaj Francjo! 

Zapraszam do wysłuchania przeglądu wydarzeń tygodnia, a dzisiaj mowa będzie o tym, że..

  • Polacy we Francji wybierali Parlament w Warszawie 
  • Francja protestuje przeciwko inwazji Turków na syryjskich Kurdów  
  • Szkocka wpadka francuskiej policji 
  • Wielka wystawa Toulouse-Lautreca w Grand Palais 
  • Owalna piłka przegrywa z tajfunem

Około jedenastu tysięcy osób zapisało się w komisjach wyborczych w Paryżu, na północnych i południowych przedmieściach stolicy, w Lille, na północy Francji – gdzie co piąty mieszkaniec ma polskie korzenie – w Rennes, w Strasburgu i w Tuluzie. To oficjalne dane, natomiast dochodzi do tej liczby pokaźna grupa Polaków, którzy znaleźli się nad Sekwaną przelotem – przyjechali tu w sprawach zawodowych, brali udział w konferencjach naukowych lub po prostu z wycieczkami turystycznymi. Zaopatrzeni w odpowiednie zaświadczenia pobrane w kraju nie musieli się rejestrować. Według szacunkowych ocen około pięciu procent zapisanych nie stawiło się na wyborach. A zatem frekwencja była na pewno imponująca.

Przed Pałacem Monako, w którym mieści się Ambasada RP, chwilami kolejka wychodziła nie tylko poza bramę, ale ogonek kończył się na Bulwarach Inwalidów. Kontrola jak i sama, nazwijmy to „odprawa” przebiegały sprawnie, jedynie na wolną kabinę niekiedy trzeba było nieco poczekać. Wśród czekających pojawiły się pytania o to, czy Polacy mieszkający od wielu lat poza krajem mają moralne, bo obywatelskie mają, prawo, by decydować o tym kto rządzi nad Wisłą. Głosy były podzielone, ale większość była jednak zdania, że powinni brać udział w wyborach, bo po pierwsze większość ma w kraju rodziny, bliskich i przyjaciół, często prowadzą z nimi konsultacje jak głosować. Po drugie wielu chce wrócić po jakimś czasie do kraju; czy to jak już odłoży nieco pieniędzy, czy dopiero na emeryturę, dlatego wcale nie jest im obojętne jak ten ich kraj i powrót będą wyglądały. Faktem jest, co wykazały badania socjolingwistyczne, że te powroty bywają bardzo trudne. Portorykańczycy, którzy za chlebem wywędrowali do USA, gdy wracali do siebie, to czuli się jakby siedzieli na płocie – żadną nóżką nie stąpali po ziemi – bo to już nie był ich świat, ten nowy mówił innym językiem, żył czymś innym, a oni jednak nie czuli się też Amerykanami. Ktoś z polskich repatriantów kiedyś skarżył się, że na Boże Narodzenie w Polsce robi się “ciemno” już o trzeciej po południu, a we Francji światło dzienne trwa dłużej. Nie można wypić kieliszka wina i prowadzić, nie można dostać ślimaków po burgundzku. A tutaj z kolei flaki z Caen są tak wyjałowione, że potrzebne są do nich tony majeranku. A zatem czy po 30 latach pobytu poza Polską Polak z Francji, z Londynu czy z Nowego Jorku ma prawo głosować do Sejmu, który będzie decydował o losie mieszkańców Bieszczad, Zakopanego, Wrocławia, Łodzi czy Gdańska? W kolejce większość mówiła, że -TAK

Prezydent Macron protestuje. Politycy uważają, że mecz w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy w piłce nożnej Francja – Turcja powinien być odwołany. Po pierwsze, bo w spotkaniu z Albanią piłkarze po zdobyciu gola salutowali jak wojskowi, a to w obecnym kontekście politycznym jest niedopuszczalne. Po drugie, bo miesza się sport z polityką – mają się tym zająć władze piłkarskie. A po trzecie, bo trwa masakra Kurdów w Syrii. Turecka armia bombarduje i zabija mężczyzn, kobiety i dzieci. Pośrednim sprawcą jest Trump, który jeszcze raz dał sygnał, że jest człowiekiem przymulonym, o zerowej perspektywie, tym bardziej w skali światowej. Nakazał ze strefy zajmowanej przez Kurdów w północno-wschodniej Syrii wycofać wojska amerykańskie. To było zielone światło dla Erdogana, który musiał zafundować sobie jakiś sukces na zewnątrz Turcji, bo na rodzimym podwórku sytuacja ekonomiczna ma się kiepsko. A Europa, jak to Europa – strzela obcasami, pobrzękuje szabelką i miele bezzębnymi dziąsłami jakieś tam słówka o sankcjach.   

Policja francuska strzeliła sobie, mówiąc językiem sportowym, samobójczego gola. Ktoś zadzwonił. W samolocie z Paryża do Glasgow jest poszukiwany od ośmiu lat mężczyzna podejrzany o zamordowanie żony i czworga dzieci. Za późno by zmusić samolot do lądowania. Ale zaalarmowano Szkotów. I ci chociaż nie w kiltach a jednak skuteczni w działaniu zwinęli faceta do aresztu. Jego sąsiedzi na zachodnich obrzeżach Paryż od razu mówili o pomyłce. Bo to był spokojny człowiek. Bywał u nich na kolacji. Uwielbiał podróże. A jakiś czas temu ożenił się ze Szkotką. No skrupulatni mieszkańcy krainy whisky – czyli po gaelicku “wody życia” oraz wspaniałej poezji Burnsa, nie byli przekonani, iż chodzi o właściwego człowieka. Jego odciski palców nie do końca się zgadzały. Zrobili badania DNA i okazało się, że mądry Szkot przed szkodą. To nie ten gość. Policja francuska trafiła kulą w płot. Swoją drogą jak to się dzieje, że człowiek poszukiwany przez Francję i Interpol przez osiem lat mógł się skutecznie ukrywać – co więcej ponoć swobodnie podróżował po świecie. Był w Australii.

Fantastyczna wystawa w Grand Palais. Toulouse – Lautrec, który nadużywał absyntu i prostytutek, w związku z czym podobnie jak Wyspiański zmarł na syfilis, był genialnym artystą. Żył tyle co Van Gogh. 37 lat. W Grand Palais możemy obejrzeć ponad dwieście jego obrazów, grafik i jedynych w swoim rodzaju plakatów. Rozkosz barw. Cudowna linia. Kreska zachwycająca. Wykraczał jednak poza tematykę kabaretu i alkowy. Na wystawie pokazano także „Automobilistę”, co było odzwierciedleniem pasji twórcy dla zmieniającego się świata. Zaglądał nie tylko w sekretne miejsca, ale i za kulisy teatrów i oper. Wystawa czynna jest do 27 stycznia. 

Piłkarze Francji w krainie najstarszego parlamentu współczesnej Europy, założonego w 930 rok Althingu, krainy niebywałej z punktu widzenia także piłkarskiego, a nie tylko lingwistycznego, iż mogą czytać stare runy, a Francuzi by sięgnąć po Villiona, czy Anglicy Beowulfa muszą studiować stare wersje języka, przywieźli skromniutkie 1:0 po karnym podyktowanym za kontrowersyjny faul na Griezmannie. Ten to by dopiero zachwycił wielbicieli Commedia Dell’Arte. Zaś w Japonii odwołano mecz Francja – Anglia. To trochę tak jakby stwierdzono, że bitwa pod Azincourt się nie odbędzie. Bo w rugby wojna stuletnia się nie skończyła. Powodem był tajfun jaki szalał nad wyspami japońskimi. Kilkadziesiąt osób zginęło. Powodzie. Straty. Powstaje jedno pytanie, dlaczego lekkoatletów zmusza się, by mdleli i by ich zwożono na wózkach inwalidzkich na Mistrzostwach Świata w Dosze – stolicy Kataru, gdzie nawet w nocy żar dech odbiera, a Puchar Świata w rugby wyznacza się w Japonii w okresie tajfunów?

Ano miała rację Lizza Minelli gdy śpiewała w “Kabarecie” money makes the world go round, the world go round – Pieniądz kręci naszym światem. Oj kręci

I to wszystko w naszym spotkaniu, dziękuję za uwagę. Zapraszam za tydzień

Do usłyszenia


Najpopularniejsze

Zobacz także