Przegląd wydarzeń tygodnia we Francji (4)

Przegląd wydarzeń tygodnia we Francji (4)

Artykuł wprowadzono: 30 września 2019



Bonjour la France ! Witaj Francjo!

Cotygodniowy przegląd wydarzeń nad Sekwaną, Loarą i nad Rodanem

ZAPRASZAM  

A w czasie dzisiejszego spotkania… 

  • W wieku 86 lat odszedł były prezydent Francji Jacques Chirac 
  • W Nowym Jorku Macron o ekologii, a w Rouen spłonęły zakłady chemiczne 
  • Wielka wystawa malarstwa polskiego w Lens 
  •  Polacy na brązowo na mistrzostwach Europy w siatkówce – Francuzi bez medalu 

Przez dwanaście lat był prezydentem Francji. Sprawował funkcję premiera i dzierżył tekę szefa kilku resortów. Tak się zrósł ze stolicą na merostwie, na którym zasiadał przez wiele lat, że gdy ktoś mówił Paryż – to myślał Chirac. Odszedł prezydent, który w czasach, gdy był lokatorem w Pałacu Elizejskim cieszył się najmniejszą popularnością w dziejach V Republiki. Potem okazało się, że jest chyba najpopularniejszym politykiem, przede wszystkim z powodu swego człowieczeństwa.

Jacques Chirac kochał Francję i kochał ludzi. Potrafił zatrzymać rządową limuzynę w szczerym polu, w którym pracował rolnik i porozmawiać z nim o uprawach i hodowlach. Uwielbiał salon rolniczy w Paryżu i sam był tam uwielbiany. Z opublikowanego w ubiegłym tygodniu sondażu wynika, że wraz z de Gaulle’em uzyskali po 30 procent głosów w rankingu najpopularniejszych prezydentów – daleko w tyle zostawiając Valery’ego Giscarda d’Estaing i Nicolasa Sarkozy’ego. Ci ostatni i François Hollande byli, obok Emmanuela Macrona, obecni na dziedzińcu Pałacu Inwalidów i w kościele Saint Sulpice oddając ostatni hołd Zmarłemu. Co ciekawe za Chirackiem, neogaullistą, a zatem centro-prawicą opowiedzieli się sympatycy Jean Luca Melanchona, który stoi na czele lewackiego skrzydła francuskiej sceny politycznej. Gaulliści głosowali na swojego generała. Francuzom u Chiraca najbardziej podobał się sprzeciw wobec inwazji George’a Busha na Irak, a na drugim miejscu stawiali zniesienie obowiązkowej służby wojskowej. Miał swoje wpadki. Wznowił próby nuklearne na Pacyfiku, ale zawsze z wielkim oddaniem poświęcał się sprawom społecznym. Doprowadził do zakończenia bratobójczej wojny w Libanie. Był aktywny w kraju i poza jego granicami. Wprawdzie nie oszczędził połajanek Polsce, gdy wstępowała do Unii i hardo podniosła głowę, ale też brał czynny udział w konstrukcji Europy. Przyjaźnił się z kanclerzem Kohlem. Obydwaj lubili sobie podjeść. W Palatynacie Kohl częstował Chiraca faszerowanym świńskim żołądkiem, Chirac Kohla przysmakiem z Coreze – łbem cielęcym. Ten region to było jego ukochane miejsce na ziemi. Tam go uwielbiali i tam najbardziej po Nim płaczą – miejscowi sklepikarze, sąsiedzi i rzeźnik, z którym chodził na ryby. Nie pochowano Go jednak w Coreze, lecz jak tego sobie życzył w Paryżu, którego merem był przez tyle lat. Spoczął w grobowcu u boku zmarłej przed kilkoma laty najstarszej córki Laurence, na cmentarzu Montparnasse, niemal głowa w głowę z Sergem Gainsbourgiem. Nieopodal leżą jego teściowie, rodzice żony Bernadetty.

Prezydent Emmanuel Macron w Nowym Jorku na specjalnym zgromadzeniu zwołanym, aby omówić sprawy ekologii, przede wszystkim zmian klimatycznych, w swoim zwyczaju wywali to, co myśli o ociąganiu się wielkich tego świata, jednocześnie największych zaśmiecaczy, w podejmowaniu kroków mających zapobiec tym dramatycznym dla człowieka zmianom. Lodowce topnieją. W szwajcarskich Alpach symbolicznie pożegnano jeden z nich, który zamienił się niewielki strumień wody. Antarktyda się sypie. Runęły lodowce w Patagonii. W Arktyce białe niedźwiedzie stoją w obliczu kataklizmu. Wiele nisko położonych wysp na Pacyfiku zniknie pod wodą. Szykuje się tam nowa Atlantyda. Świat coś mruknie. Coś tam brzdąkną przywódcy…

 A tymczasem w Rouen doszło do pożaru w zakładach chemicznych. Nie wiadomo co i jak. Bo wybuchł w nocy, gdy tam psa z kulawą nogą nie było. Nad miastem czarne chmury dymu. Wiele godzin trwała akcja ratownicza, a jeszcze się nie skończyło ratowanie Sekwany przed skażeniem. Wiele osób skarżących się na ból gardła i podrażnienie górnych dróg oddechowych trafiło do szpitala i na pogotowie. Skierowano wnioski do prokuratury. Prefekt zapewnia, dodatkowe badania pokazały, iż powietrze nad Rouen jest tak czyste jak zawsze. Nie zazdroszczę Rouen takiego powietrza, czego nie może osłodzić nawet widok na wspaniałą katedrę. A swoją drogą prefekt zalecił rolnikom by warzyw, owoców i mleka do czasu serii kolejnych badań nie sprzedawali. Podobnie jak nie należy jeść pomidorów z warzywników przy domu. Czyżby powtórzyła się sytuacja jaka miała miejsce po Czarnobylu? Wtedy władze francuskie twierdziły, że radioaktywna fala zatrzymała się na Renie. Dopiero w dwadzieścia parę lat później przyznano, że najbardziej dotknięta nią jest Korsyka.

To jest uczta dla wielbicieli sztuki, a przede wszystkim malarstwa. W Luwrze- tyle, że nie paryskim, a tym w Lens, na północy Francji otwarto wspaniałą wystawę polskiego malarstwa XIX i początku XX wieku. Pomysłodawcom z placówki w Lens, którzy z tym zwrócili się do Muzeum Narodowego w Warszawie i do Instytutu Adama Mickiewicza przyświecały dwie idee – pokazać w jaki sposób malarze podjęli rozpoczęty przez poetów proces utrzymywania ducha narodowego w kraju, który wymazano z mapy świata, a po drugie, że właśnie w tym miejscu pokazać polskie dzieła, bo to region, w którym co piąty mieszkaniec ma polskie korzenie. Lens to dawne górnicze zagłębie, po którym jak wykrzykniki wspomnienia pozostały szyby kopalń. Czyste, schludne miasto o piętrowych domach zbudowanych z czerwonej lub brązowej cegły. We wzniesionym ze szkła pawilonie wystawowym pokazano 120 obrazów. W głowie się kręci od bogactwa – Matejko, Malczewski, Kossak, Stanisław Witkiewicz z portretami tatrzańskich grani, Gierymski, Chełmoński, “Rybacy” Wyczółkowskiego, Brandt, Fałat i sami wielcy. Dech zapiera i będzie zapierało do 20 stycznia.

A zatem sport potwierdził jeszcze jedną prawdę – dopóki piłka w grze – wszystko jest otwarte. Przede wszystkim wynik. Mistrzostwa Europy w siatkówce były tego przykładem. Polacy, dwukrotni mistrzowie świata, niemal zdecydowani faworyci, którzy przez fazę grupową i kolejne mecze z utratą zaledwie jednego seta w meczu z Estonią, pojechali do Lubljany i tam dostali baty od przeciętnej w sumie Słowenii 1:3. Zagrali słabo. Popełniali szkolne błędy. No i mieli szansę powalczyć o złoto. Do Paryża przybyli, do hali Bercy, by powalczyć już tylko o brąz. Po drugiej stronie siatki stanął inny wielki przegrany, też zaliczany do faworytów – Francja, która po morderczym spotkaniu uległa Serbii 2:3. W meczu o brąz Polacy nie pozostawili złudzeń przeciwnikom. Po pierwszym secie, w którym grało im się jak po grudzie, wygrali dwa następne i rozłożyli Francuzów na łopatki 3:0. Trójkolorowi zachowali się nieładnie. Do dobrego tonu należy, aby drużyna zajmująca czwarte miejsce została na dekoracji swoich zwycięzców. A Francuzi jak króliki umknęli do szatni, zaś francuska telewizja skończyła transmisję, bo Francja nie zdobyła medalu. Złoto przypadło Serbii, a srebro pogromcom Polaków – Słoweńcom. Chyba złośliwcy z Międzynarodowej Federacji Siatkówki układali program, bo niemal nazajutrz ekipa polska wyleciała do Japonii, na Puchar Świata. Z Warszawy, po kontuzji dołączył do nich Kurek, ale reszta ma w nogach zmęczenie po rajdach na trasie Amsterdam, Lubljana, Paryż.

I to już tyle z najważniejszych wiadomości minionych siedmiu dni

Dziękuję za uwagę

Do usłyszenia za tydzień

Zapraszam


Najpopularniejsze

Zobacz także