Polska odniosła ogromny sukces w UNESCO na ludowo

Polska odniosła ogromny sukces w UNESCO na ludowo

Artykuł wprowadzono: 11 czerwca 2018

– Zostaliśmy przyjęci do Komitetu do spraw Ochrony Niematerialnego Dziedzictwa Kultury – mówi ambasador RP przy UNESCO Krystyna Żurek. Wyjaśnia, że to ważna sprawa, gdyż od teraz Polska będzie miała głos w podejmowaniu decyzji w takich kwestiach jak przyjmowanie nowych kandydatur aplikujących do listy dziedzictwa kultury niematerialnej.





Pani ambasador wyjaśnia, że często w tej sprawie zachodzą nieporozumienia. Na światową listę nie wpisano do tej pory żadnego polskiego obiektu niematerialnego. Niemal trzydzieści znajduje się na krajowych listach, ale nie na światowej. Pierwszym, który ma szansę tam trafić, będzie zgłoszona na jesieni tego roku krakowska szopka, a właściwie – w ogólniejszym ujęciu – krakowskie szopkarstwo. Powstała w XIX wieku sztuka, która od dziesięcioleci zachwyca ludzi na całym świecie, tak jak to było przed kilku laty z tłumami odwiedzającymi wystawę szopek w eleganckim kurorcie nad kanałem La Manche – w Le Touquet. Rolą Komitetu UNESCO jest kontrola wprowadzania ustaleń dotyczących ochrony zabytków kultury niematerialnej przez kraje, które podpisały konwencje międzynarodowej organizacji, w tym przez Polskę. Przez sztukę niematerialną rozumie się różne formy rzemiosła, muzykę, taniec, obrzędy religijne i społeczne, charakterystyczne dla danego regionu, a także, jak w przypadku Polski… język esperanto, któremu poświęcono uwagę na otwartej właśnie wystawie w paryskiej siedzibie UNESCO, gdzie eksponowano przykłady tej odmiany kultury rodem z Polski. – Przecudne zdjęcia. Znakomite teksty. Wiele miejsc, o których istnieniu nie miałam pojęcia – przyznaje pani profesor romanistyki, po studiach w Poznaniu i w Warszawie, która od niemal 40 lat mieszka w Paryżu. – To zachęta, bym tam zajrzała.

Na wystawie pokazano koronki – nie tylko ze słynącego z tych wyrobów Koniakowa, ale także z Podlasia. Stare strzelby szkoły rusznikarskiej z Cieszyna, tradycje związane z lajkonikiem i sztukę spływania tratw Bractwa Flisackiego Świętej Barbary z Ulanowa na Podkarpaciu. Na wystawie w siedzibie UNESCO pięknie prezentowały się barwne stroje uczestników procesji w Łowiczu na Boże Ciało. Wspomniano o tradycjach polowania z sokołami i o błogosławieniu zwierząt z okazji festynu Świętego Rocha w Mikstacie na Wzgórzach Ostrzeszowskich w Wielkopolsce. Wspomniano o tradycji pielęgnowania gwary oraz o wciąż kultywowanych obyczajach pszczelarskich w lasach na Kurpiach i w Białowieży. Nie zabrakło informacji o tak zwanych „Turkach” z Grodziska Dolnego, straży złożonej wyłącznie z kawalerów (tylko ich dowódca może być żonaty) pełniących na Wielkanoc wartę przy Grobie Chrystusa, i o obyczajach weselnych z Szamotuł w Wielkopolsce. Pokazano także wyplatanie wiklinowych koszyków kabłącoków w Lucimi koło Radomia.
Na wystawie w UNESCO nie mogło zabraknąć Podhala. – Byłam kiedyś na weselu w Zakopanem. Szkoda, że tego nie pokazano, bo takie to piękne i barwne – wykrzykuje kobieta zwiedzająca ekspozycję. Ale były za to zdjęcia z wyścigów kumoterek w Bukowinie Tatrzańskiej i w innych małych miejscowościach tego regionu. No i byli dudziarze. Przyjechali do Paryża z Zakopanego i z Domachowa. Zagrali koncert na kozach, na których gra się także w Żywieckiem i w Wielkopolsce. Grali na starodawnych instrumentach, na złóbcokach i basach ósemkowych. Ich występ miał wymiar symboliczny, bo – co podkreślano – „do tej pory, od powstania konwencji UNESCO w 2003 roku, polskie dziedzictwo niematerialne nie gościło jeszcze w murach tej instytucji zajmującej się kulturą na świecie”. Goście mogli zobaczyć także sposoby tkania krakowskich koronek klockowych, przyjrzeć się, jak powstają kaszubski haft i drewniane zabawki z Żywca. Z Europy Środkowo-Wschodniej siedem państw kandydowało do Komitetu UNESCO. Miejsca były dwa. Dostały się Azerbejdżan i Polska.

Marek Brzeziński