Pewnego razu w Hollywood… a tego roku w Cannes – Paryski nie-co-dziennik

Pewnego razu w Hollywood… a tego roku w Cannes – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 12 maja 2019

Najmłodsza Muza ciągle triumfuje. Zwłaszcza w Cannes, dokąd jej wehikuł iluzji porwał Tarantina, Almodóvara, Loacha, Jarmuscha, Herzoga, braci Dardenne, Malicka, Leloucha, Kechiche, Delona. To top dziesiątka tegorocznego największego na świecie festiwalu filmu autorskiego, którego 72. edycja rozpoczyna się we wtorek, 14 maja.

– Od początku marzyłem, żeby pokazać film w Cannes, gdzie przez dwa tygodnie kino jest najważniejsze, a ja nie jestem amerykańskim reżyserem, lecz całej planety – kokietował Quentin Tarantino. Cztery miesiące nie wychodził z sali montażowej, by zdążyć z najbardziej wyczekiwanym filmem 2019 roku „Pewnego razu… w Holly­wood” z Bradem Pittem, DiCaprio i Alem Pacino. Pokazał, że jest prawdziwym, lojalnym, punktualnym dzieckiem Cannes – napisali organizatorzy festiwalu.

Akcja „Pewnego razu…” rozgrywa się w 1969 roku w Los Angeles, w szczytowym okresie rewolucji hipisowskiej. – To oda na cześć kina, mój list miłosny do Hollywood czasów mojego dzieciństwa – oznajmił Tarantino. Premierę planowano na środek lata, w 50. rocznicę zabójstwa Sharon Tate (żona Romana Polańskiego), dokonanego przez bandę Mansona. Zbrodnia jest tłem filmu (Tate gra Margot Robbie, a Polańskiego Rafał Zawierucha). Zbrodnia to codzienność filmów Tarantina, którego świat cywilizacji obrazkowej przenika do świata rzeczywistego. Jest on jednym z pięciu zdobywców Złotej Palmy (za „Pulp Fiction” w 1994) rywalizujących w konkursie głównym.

Bracia Jean-Pierre i Luc Dardenne oraz Ken Loach nawet dwukrotnie sięgali po to najwyższe trofeum. Pierwsi (Złota Palma za „Dziecko” i „Rosettę”) tym razem pokażą „Młodego Ahmeda”, drugi („Wiatr buszujący w jęczmieniu” i „Ja, Daniel Blake”) prezentuje – „Sorry We Missed You”. Belgijskich braci przyrównuje się do ekipy Brazylii na mundialu, bo w Cannes są często i rzadko tu przegrywają. Także Brytyjczyk jest tu stałym bywalcem, który opowiada historie społecznych outsiderów, okaleczonych, źle urodzonych, nieprzystosowanych do świata, desperacko łamiących prawo, by zachować resztkę godności.

Triumfatorem Cannes był już też Terrence Malick; obok Tarantina najbardziej wyczekiwany na Croisette. Reżyser, scenarzysta, filozof, poeta, jeden z najbardziej enigmatycznych, ale i najwybitniejszych twórców Hollywoodu. Pokaże „Ukryte życie”. Od 50 lat jest obecny w światowym kinie, mimo że niewiele zrobił filmów. Nad nagrodzonym Złotą Palmą (2011) kosmicznym poematem „Drzewo życia” pracował kilka lat, a przygotowywał się 30 lat, także w Paryżu, gdzie przez jakiś czas mieszkał.

Piąty laureat Złotej Palmy to francusko-tunezyjski reżyser Abdellatif Kechiche. Sześć lat po nagrodzonym „Życiu Adeli” wraca on 4-godzinnym obrazem „Intermezzo: Mektoub, moja miłość”. Do konkursu głównego wraca też światowa gwiazda kina Pedro Almodóvar. Mistrz fobii, nazywany Buñuelem w stylu punk, od lat uwodzi nową konwencją starego melodramatu. Jedynie canneńskiego jury jeszcze na tyle nie uwiódł, by przyznało Hiszpanowi Złotą Palmę. Może więc tym razem. Don Pedro, jak Don Kichot pochodzący z La Manchy, pokaże „Ból i chwałę”.

Konkurs zainauguruje inna gwiazda – Jim Jarmusch – filmem „Śmierć nie umiera” o pladze żywych trupów, jaka spadła na amerykańskie miasteczko Centerville. To w Cannes narodziła się wielkość Jarmuscha, rozbitka, nihilisty, który zasłynął poetycką kontemplacją brzydkiej Ameryki jako pięknego śmietnika świata. Miesza rozpacz i witalność, absurd i melancholię, okrucieństwo i wzniosłość od debiutanckich „Nieustających wakacji”, po dramat „Tylko kochankowie przeżyją” o miłości pary wampirów Adama i Ewy.




O Złotą Palmę rywalizuje 20 filmów, bez polskiego. Jedyne polskie akcenty to obecność w jury, któremu przewodniczy Alejandro Gonzalez Inarritu, Pawła Pawlikowskiego nagrodzonego przed rokiem za reżyserię „Zimnej wojny”, oraz projekcja w sekcji Cannes Classics „Kanału” Andrzeja Wajdy w odnowionej kopii, wyróżnionego w 1957 roku Nagrodą Specjalną Jury ex aequo z „Siódmą pieczęcią” Bergmana. Film Wajdy pokazany będzie obok takich „klasyków” jak „Easy Rider” Hoppera, „Los Olvidados”, „Nazarin” i „Złoty wiek” Buñuela, „Cud w Mediolanie” De Siki, „Miłość blondynki” Formana i „The Doors” Stone’a.

Na liście pokazów pozakonkursowych znalazł się nowy film Wernera Herzoga „Rodzinny romans LLC”, twórcy legendarnego „Fitzcarraldo” (nagroda za reżyserię, 1982) oraz 81-letniego weterana Claude’a Leluche’a – „Najpiękniejsze lata życia”, kontynuacja „Kobiety i mężczyzny” (Złota Palma, 1966) z mitycznym duetem Anouk Aimée i Jean-Louis Trintignant. Do festiwalowego pałacu po czerwonych schodach wspinać się będą Maradona i Elton John. Pierwszy jest bohaterem dokumentu „Diego Maradona” Asifa Kapadii, drugi – obrazu „Rocket­man” Dextera Fletchera o początkach śpiewającej gwiazdy. W ostatniej chwili zaanonsowano też pozakonkursowy udział Sylvestra Stallone’a i jego „Rambo V”.

Pierwszą tegoroczną Złotą Palmę już przyznano – honorową dla Alaina Delona, jednego z największych amantów kina. Przed laty obraził się on na organizatorów festiwalu, zarzekając się, że już nigdy nie będzie ich gościem, ale zmienił zdanie i w pełnym blasku fleszy przyjmie wyróżnienie. A na prestiżową Palmę dla najlepszego filmu trzeba poczekać do 25 maja. Do tego czasu Cannes będzie śniło te filmowe sny, jak pewnego razu… dzieci kwiaty oddane psychodelicznej magii turn on, tune in, drop out – włącz się, dostrój się i odleć – aż zgaśnie ta magiczna canneńska latarnia.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz także