Parytet popularności – Paryski nie-co-dziennik

Parytet popularności – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 11 stycznia 2020



Po 2019 roku zostało już tylko echo podsumowań, sondaży i rankingów. Jeden z nich to „Top 50” najbardziej lubianych Francuzów przeprowadzany od ponad 30 lat przez instytut Ifop dla tygodnika „Le Journal du Dimanche”. Organizatorzy schlebiają sobie, że jest lustrem społecznych tendencji, w którym odbija się obraz kraju. Jeśli tak, to można w nim ujrzeć ucieczkę w fikcję, nostalgię i przeszłość jako odreagowanie zagrożeń i lęków krążących po paryskim bruku. Po raz pierwszy zastosowano parytet płci w wyborze ulubieńców i ulubienic (dotychczas w mniejszości), klasyfikując ich w 25 parach. Wyszło, że najpopularniejsi są Sophie Marceau i Jean-Jacques Goldman.

Aktorka Sophie Marceau to jedna z najpiękniejszych kobiet świata. Debiutowała w wieku 13 lat, a mając 18 lat, związała się z Andrzejem Żuławskim, poznanym trzy lata wcześniej na Festiwalu w Cannes. Przez kilkanaście lat była z nim w związku porównywanym do Pigmaliona i Galatei. W jednym z wywiadów powiedziała: „Bardzo dobrze wspominam Polskę, gdzie kilka lat mieszkałam z Żuławskim. Mój syn Vincent jest przecież pół-Polakiem. Macie wspaniałą kulturę i sztukę. Fascynuje mnie polskie malarstwo, napisałam nawet na ten temat książkę. Jednak najlepiej wspominam spotkania z Polakami, długie nocne rozmowy. Lubię waszą zaradność, uczuciowość i fantazję”. Z czasem aktorka, również reżyserka i scenarzystka, wyemancypowała się spod kurateli polskiego reżysera i poszła własną drogą. Jest jedną z nielicznych ulubienic Francuzów, która w całej historii sondażu nigdy nie wypadła poza „Top 50”.

Jean-Jacques Goldman to wokalista, kompozytor, autor tekstów piosenek. Wygrał niemal we wszystkich grupach respondenckich: kobiet, mężczyzn, zwolenników lewicy, sympatyków prawicy. Jego ojciec pochodził z Lublina, a matka z Niemiec. Śpiewał o samotności, uchodźcach, przedmieściach, przeciwstawiając się kawiorowej lewicy, co ma serce po lewej stronie, a pękaty portfel po prawej. Śpiewał, bo przed dekadą, będąc u szczytu kariery, porzucił estradę, wycofując się na łono rodziny. Dyskrecja, wycofanie i publiczna nieobecność uczyniły z tego pop rockowego muzyka osobowość Francji. Nie nagrywa już nowych płyt, nie koncertuje, nie uczestniczy w życiu publicznym. Wycofał się bez wyjaśnienia, bez pożegnalnego koncertu. Udziela się charytatywnie i pisze dla innych. Jego publiczno-medialna nieobecność okazała się cnotą łączącą pokolenia. Budzi zaufanie w niepewnych czasach.

Wiceliderami popularności zostali Omar Sy i Marion Cotillard. Dobroduszny, jowialny aktor Sy zasłynął przed laty rolą pielęgniarza niekonwencjonalnie opiekującego się sparaliżowanym arystokratą w „Nietykalnych”, komediowym peanie na cześć prostych przyjemności życia. Za tę rolę otrzymał Césara, a film obejrzało 20 mln Francuzów i 15 mln widzów poza Francją. Jak jego bohater jest synem sprzątaczki z Mauretanii i robotnika z Senegalu. Rola w „Nietykalnych” otworzyła przed nim Holly­wood, z czego skorzystał i w trudnych czasach wyemigrował z rodziną do Los Angeles. Tam walczy o Oscara, którego Marion Cotillard już ma za rolę Edith Piaf w filmie „Niczego nie żałuję”. To druga (po Simon Signoret) francuska laureatka Oscara, a pierwsza za rolę w języku francuskim. Jest także drugą aktorką (po Liv Ullmann), która zdobyła Złoty Glob za rolę nieanglojęzyczną. W jej bogatej filmografii jest też komedia „Miłość na żądanie”, w której zagrała córkę polskich imigrantów (Sophie Kowalsky).

W „Top 50” nie ma żadnego polityka, choć są najczęściej wymieniani w prasie francuskiej – Emmanuel Macron wygrał ranking „medialności”; trzeci jest premier Edouard Philippe, a siódma Marine Le Pen. Ale tylko piłkarz Kylian Mbappé z drużyny mistrzów świata i jej selekcjoner Didier Deschamps są w czołówce obu sondaży. Mbappé w „medialnym” jest 4., a w „topie” tygodnika „Le Journal du Dimanche” – 14.; Deschamps odpowiednio – 15. i 25. Obu w „Top 50” wyprzedził Zinédine Zidane (9.). Cóż, Zizou to solidna popularność; i on przed laty poprowadził Francję do mistrzostwa świata, a także do wicemistrzostwa, uderzając w finałowym meczu z tak zwanego byka w Marco Materazziego w obronie dobrego imienia swej siostry, czym przyczynił się do obrony podupadających nad Sekwaną rodzinnych wartości. Zidane’a wyprzedził judoka Teddy Riner (7.), dwukrotny złoty medalista olimpijski i dziesięciokrotny mistrz świata – sportowa twarz igrzysk w 2024 roku w Paryżu.

A ów publicznie nieobecny Goldman, wygrywając po raz szósty z rzędu „Top 50”, wszedł do panteonu najbardziej lubianych Francuzów, którym przewodzą kapitan Cousteau, słynny badacz mórz, tenisista Yannick Noah, jedyny francuski zwycięzca Rolanda Garrosa, i ojciec Pierre, nazywany papieżem bezdomnych, buntownikiem dobroci, sumieniem narodu – ksiądz prowokujący wyrozumiałością wobec używania prezerwatyw, także w wyjątkowych sytuacjach wobec aborcji oraz wobec homoseksualistów wychowujących dzieci. Nigdy jednak nie pomylił innych frontów – zawsze wypowiadał wojnę bogatym, broniąc biednych.

Może w następnej „Top 50” będzie kolejny parytet – sprawiedliwości.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz także