Pachnidło i… larwy

Pachnidło i… larwy

Artykuł wprowadzono: 5 stycznia 2019




Choinka jeszcze stoi. Światełka pobłyskują. Nie musimy się rozstawać ze świątecznym nastrojem. O choince mawia się, że jest pachnąca. Tymczasem w tym roku przyszedł do mnie „pachnący” Mikołaj. Przyniósł wiele przypraw i egzotycznych smakołyków. Dziś nie będziemy gotowali, a dopasowywali przyprawy do potraw.

Pieprz, papryka baskijska i aperitif
Czarny, zielony, czerwony, szary, biały pieprz. Wydawać by się mogło, że na tym kończy się bogata gama tej egzotycznej przyprawy pochodzącej z zachodniego wybrzeża Indii, która rozpowszechniła się w innych rejonach południowo-wschodniej Azji, trafiła do Brazylii i na Madagaskar, a do Grecji przywędrowała wraz z Aleksandrem Wielkim. Niemniej dopiero podbój w 642 roku Aleksandrii przez Arabów sprawił, że to za ich pośrednictwem pieprzem zaczęto handlować. Był tak drogi, że stał się walutą wymienną. W prezencie pod choinką znalazłem pieprz z Malabaru w Indiach, z kolebki tej przyprawy. Jest w smaku nieco kwaskowaty. Zapachem przypomina gałkę muszkatołową, w bardziej delikatnej wersji. Doskonale nadaje się do wołowiny czy do piersi kaczki, do urozmaicenia smaku warzyw, do ryb i owoców morza, ale także do słodkich deserów, w tym czekoladowych. Odmiennych doznań kulinarnych pozwala nam doświadczyć pieprz z Madagaskaru. To rzadkość na rynku, świetnie pasująca dzięki swojemu intensywnemu zapachowi i piekącemu smakowi do przegrzebków św. Jakuba, owoców morza, a także do niewysmażonej cielęciny. Z Indonezji pochodzą dwie znane mi odmiany pieprzu. Jedna z nich kształtem przypomina miniaturową szyszkę jodłową, doskonale nadaje się do sosów. Ta druga to mocna, o bardzo intensywnym zapachu odmiana – cubebe pasująca do jagnięciny. Nie „kłóci się” z dodawanym przeze mnie do jej przysmażania rozmarynem i z… arbuzem. Także wtedy, gdy podajemy go z kostkami greckiego słonego sera, z fetą. Niebywale wygląda pochodzący z Nepalu timut. To tak, jakby delikatnie ponacinać ziarnka jałowca, które muszą być z niewielkim ogonkiem. Lekko kwaskowaty, pełen zapachów, to dobry towarzysz smakowy wołowiny i kaczki. I wreszcie „pieprz” syczuański z Chin. Tak jak cayenne (rodzaj ostrej papryki) czy „pieprz” z Jamajki pochodzi z rosnącego tam drzewa. Podobnie jest z „pieprzem” z Tasmanii czy z Gwinei. Jednak syczuański to dobry dodatek do drobiu, wieprzowiny i ryb, ale stosować go trzeba w ostrożnych ilościach.




Pod choinką znalazł się także bogaty zestaw produktów, których głównym składnikiem jest baskijska papryka espelette, z solą morską jest świetna do sałatek, mięsa i ryby. Suszone pomidory z espelette dodają smaku tartinkom z łososiem czy wędzonym pstrągiem z Pirenejów, a musztarda z espelette – grillowanemu mięsu.

Pora na aperitif. Tu Święty Mikołaj wprawił mnie w osłupienie, bo z worka wyjął małe pudełeczka, w których ukryte były: pasikoniki w sosie barbecue i mango, świerszcze marynowane w cebuli z pieprzem, larwy w czosnku i ziołach albo posypane sezamem, wreszcie robione w soli, a wszystkie z grilla. Przepyszne. Do wytrawnego rieslinga smakowały lepiej niż orzeszki.

Do siego roku!

Marek Brzeziński


Najpopularniejsze

Zobacz także

Copyright © iFrancja 2019