Mucha w Pałacu Luksemburskim – Paryski nie-co-dziennik

Mucha w Pałacu Luksemburskim – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 14 stycznia 2019




Miał 35 lat, kiedy z dnia na dzień stał się sławny i bogaty. W Boże Narodzenie otrzymał pośpieszne zamówienie na afisz teatralny, który w Nowy Rok zawisł w Paryżu epoki fin de siècle’u; i okazał się oszałamiającym sukcesem.

Otworzył czeskiemu artyście o nazwisku Mucha trojga imion – Alfons, Maria, Pankracy – drogę do kariery największego twórcy sztuki dekoracyjnej. Zamieszkał niedaleko Pałacu Luksemburskiego, gdzie obecnie trwa jego wielka wystawa ściągająca – jak przed ponad wiekiem – tłumy paryżan.

Mucha przyznawał, że jego najwcześniejszym wspomnieniem była próba uchwycenia na dziecięcym rysunku magicznego czaru palących się świeczek na bożonarodzeniowej choince. Pragnął bajecznego prezentu. I dostał go wiele lat później w Paryżu, gdzie mieszkał i tworzył przez blisko dwie dekady. Pierwsze dwa lata paryskich studiów sfinansował mu hrabia Khuen-Belassiho będący pod wpływem jego talentu. Później musiał radzić sobie sam. Przyjaźnił się z Gauguinem, Rodinem, szwedzkim pisarzem Strind­bergiem. Nie przystał do ówczesnej awangardy, poszedł w inną stronę – komercjalnej ilustracji.

Afisz zajmował wtedy centralne miejsce w kulturze wizualnej Paryża, który stał się galerią w plenerze. I tym bożonarodzeniowym bajecznym prezentem było dla Muchy zamówienie na teatralny afisz do sztuki Gismonda – biblijnej opowieści – złożone przez sławną aktorkę Sarę Bernhardt, będącą u szczytu powodzenia. Tak się zachwyciła plakatem, że od razu podpisała z Czechem sześcioletni kontrakt, zgodnie z którym miał on projektować dla niej nie tylko plakaty do sztuk, w których grała, lecz także dekoracje, kostiumy, biżuterię. To bajeczne zamówienie przyniosło Musze lawinę kolejnych zamówień, zachwyt masowego odbiorcy, a w konsekwencji dominującą pozycję w komercyjno-artystycznym światku Paryża; no i dozgonną przyjaźń Sary, która na jego afiszach zmieniała się w damę kameliową, Medeę, Samarytankę, Toscę czy Czarownicę – zawsze młoda, kusząco piękna, zmysłowa, pełna bizantyjskiego przepychu, ezoterycznie wręcz tajemnicza – „Boska”, jak ją nazywano.

Marketingowy afisz do Gismondy był pierwszym plakatem Muchy; i po­niekąd zrewolucjonizował ten rodzaj wypowiedzi twórczej. Zrywany z ulic Paryża stał się kolekcjonerskim obiektem, tak jak barowy blat pewnej kawiarni, na którym artysta naszkicował jego projekt. Wybrał nowatorski pionowy kształt długiego wąskiego prostokąta wbrew obowiązującemu poziomemu formatowi. W ten sposób wydłużona, smukła sylwetka „boskiej aktorki” była przedstawiona w naturalnej niemal wysokości, w miękkich pastelowych barwach – a nie w jaskrawych jak dotychczas – w scenicznym kostiumie z liściem palmowym w dłoni. Kompozycja dostojna, monumentalna; dała początek słynnemu – le style Mucha.




Styl ten stał się synonimem art nouveau, sztuki nazywanej też secesją. Styl osobisty, który przyniósł Musze światową sławę. Jego elementy to wijące się, kręte, ornamentalne linie, motywy kwiatów i liści w subtelnych pastelach wplątane w sylwetki młodych, pięknych, wyidealizowanych kobiet na ogół patrzących wprost na widza. Kobiet o długich lokach, zwanych makaronem Muchy, otoczonych arabeskami i symbolami. Malował tak afisze, okładki czasopism, katalogi, broszury, zaproszenia, kalendarze, pocztówki, karty dań, ba, nawet graficzne projekty papierów wartościowych. Kobiecą seksualność wykorzystywał na plakatach reklamujących papierosy, szampany, piwa i inne alkohole, kosmetyki, perfumy, czekoladę, ciastka, także nowe linie kolejowe czy rowery. Projektował ekskluzywną biżuterię dla znanego salonu jubilerskiego Fouqueta. Chętnie malował cykle: pory roku albo dnia (Przebudzenie poranka, Jasność dnia, Zaduma wieczoru, Odpoczynek nocy), życia (Dzieciństwo, Młodość, Dorosłość, Starość), sztuk pięknych (Malarstwo, Poezja, Muzyka, Taniec) – personifikując je zazwyczaj postaciami młodych kobiet.

Uprawiał też malarstwo, fotografię, rzeźbę. Również mistykę: teozofię, okultyzm, spirytyzm, co zaprowadziło go do loży masońskiej, jednej z najważniejszych w Europie obediencji Wielkiego Orientu Francji; zilustrował Modlitwę Pańską: Ojcze nasz, któryś jest w niebie… A gdy moda na art nouveau minęła, Sara Bernhardt namówiła go, by się przeniósł do Nowego Jorku. Zrobił to w nadziei, że w Ameryce zerwie z komercyjną stroną swej sztuki i zajmie się „poważnym” malarstwem. Został ulubieńcem amerykańskiej society, lecz od dotychczasowej twórczej przeszłości się nie uwolnił. Ale znalazł mecenasa, milionera z Chicago, który sfinansował jego od lat wymarzone dzieło – Epopeję słowiańską, panoramę jedności wszystkich ludów słowiańskich ujętą w cyklu dwudziestu monumentalnych obrazów przedstawiających sceny z historii Słowian, Czech w szczególności. Podróżował w tym celu m.in. do Polski.

Czeski książę „szczęścia na afiszu” zmarł w 1939 roku w Pradze okupowanej przez hitlerowców, będąc wcześniej przesłuchiwany przez gestapo. Jednym z jego ostatnich dzieł był nieukończony cykl – Wiek rozumu, Wiek mądrości, Wiek miłości. Wychodząc z Musée de Luxembourg, zatęskniłem do innego Muchy, obrazu przedstawiającego dwie piękne dziewczyny – Wiosnę usypiającą zimę. Lecz na to jeszcze nie czas.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz także

Copyright © iFrancja 2019