Marka, ikona, wampir – Paryski nie-co-dziennik

Marka, ikona, wampir – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 24 lutego 2019




Moda umiera młodo – mawiał Cocteau, ale jej dyktatorzy już niekoniecznie. Mianowany 35 lat temu dożywotnim dyrektorem domu Chanel. „Kajzer” Karl Lagerfeld, zmarł, mając 85 lat, w amerykańskim szpitalu w podparyskim Neuilly-sur-Seine. Nienasycony wampir mody – jak siebie nazywał.

Był rozpoznawalny na świecie nie tyle przez swe muśliny, koronki i tiule jedwabiem haftowane, co przez charakterystyczny wizerunek utrzymany w ultragrafitowej minimalistycznej czerni i bieli. Zawsze ze starannie upiętymi w kucyk siwymi włosami, w ciemnych okularach, dopasowanym surducie, w koszuli ze stojącym kołnierzykiem, rękawiczkach typu mitenki, z wachlarzem w ręku i ukochaną białą kotką Choupette na ramieniu. Ekscentryczny projektant, ikona popkultury, chodząca metka, bo i tak siebie nazywał.

Dziennikowi The Guardian wyznał, że nienawidzi ludzi, którzy nie są już pierwszej młodości, ale próbują wszystkim udowodnić, że są młodzi i seksowni. „Nikogo nie nabiorą. Życie to nie konkurs piękności, musisz zaakceptować, że ktoś inny jest młodszy, świeższy, gorętszy”. Jemu zabrało to sporo czasu, bo urodził się w 1933 roku, a długo utrzymywał, że w 1938. Ojciec zajmował się dystrybucją mleka, matka sprzedażą bielizny, grą na skrzypcach i hazardem. Jako nastolatek porzucił przedmieścia Hamburga i wyjechał do Paryża. Nie zdał matury i nie uczęszczał do żadnej szkoły mody. „Nigdy nie lubiłem szkoły, za dużo tam idiotów”. Mając 20 lat, wygrał ex aequo z Yves’em Saint Laurentem czołowy konkurs mody: on zaprojektował płaszcz, YSL – sukienkę. Przyjaźnili się. Do czasu, aż stali się bohaterami najgłośniejszego w świecie mody konfliktu miłosnego, dzieląc uczucie do paryskiego dandysa Jacques’a de Baschera. Ten „diabeł z głową Grety Garbo”, towarzysz Karla, rozstając się z Saint Laurentem, zapoczątkował jego „schodzenie do piekieł”. Kiedy zmarł na AIDS, jego matka miała podzielić się skremowanymi szczątkami syna z Lagerfeldem, dla którego był on największą miłością życia.

Odtąd samotność w luksusie i strach przed nudą stały się głównym napędem cesarza mody. „Wyobrażam sobie świat z pokoju hotelowego, rzadko wychodzę. Mogę szkicować godzinami, wtedy marzę, a te marzenia zmieniają się w kolekcje”. Jego modelki rozmarzonego różu wyglądały na wybiegu jak łanie z wielkimi oczami o włosiu miękkim, perfekcyjnie upiętym. Świeże i gładkie, że mogłyby promować botox, upiększającą karmę albo krem przeciw zmarszczkom, taka biła od nich siła młodości. Giętkość w zwiewnych tkaninach, napięcie, wyraziste kształty powabnych ciał. Egzaltacja linią, kształtem, przepychem. Luksus bez ostentacji. Moda zawsze krąży wokół seksu, służy kreowaniu iluzji: żeby wydać się młodszym, wyższym, bogatszym, żeby podnieść seksualną atrakcyjność. Taki „intelektualny seksapil”, lecz niemiecki kreator nie lubił, jak określano go intelektualistą. „Projektanci mają być puści”.

Lagerfeld odkrył wiele top modelek. Jego heroinami były Linda Evangelista i Ines de la Fressange; pracował też z gwiazdami Hollywoodu m.in. z Nicole Kidman, którą uczynił muzą perfum Chanel N°5. Będąc uosobieniem wykwintnego krawiectwa haute couture, nie gardził współpracą z markami mniej ekskluzywnymi, takimi jak H&M, Carrefour czy Coca-Cola. Pisał książki o diecie. „Moda to najlepsza motywacja, by schudnąć”. Sam schudł 30 kilogramów. „Ci, co się nie mieszczą w jeansy, nie mają kontroli nad swym życiem”. Wsławił się wieloma innymi kontrowersyjnymi wypowiedziami. „Nie znoszę niskich ludzi, bo nigdy nie wybaczają, że są mali, to najgorsza rasa, zawzięta, rozgoryczona” – kpił z wysokości 178 centymetrów wzrostu.




Atakował politykę imigracyjną Angeli Merkel i akcje #MeToo. „Jeśli nie chcesz ściągać spodni, to nie bądź modelką. Idź do zakonu”.
Z powodzeniem łączył karierę projektanta mody i utalentowanego fotografa. „Fotografia to część mojego życia, bez niej, bez jej wizualności nie potrafię go postrzegać”. Do historii przeszła wystawa w paryskiej Pinakotece prezentująca całe spektrum jego fotografii: od dagerotypów po impresje numeryczne, eksplorujące wielką różnorodność motywów – Paryż nocą, portrety, autoportrety, architektura, pejzaż, moda, abstrakcja, wielkie instalacje jak „Dafne i Chloe”, „Uwolnione ciała” (męskie akty w antycznej dekoracji), „Podróż Ulissesa”. „Ja nie zastygam w życiu, modzie, fotografii. Lubię efemeryczność. Zawsze oczekuję nieoczekiwanego”.

Chmury gęstnieją. Pada. Na Rive gauche mokną piękne, zgrabne dziewczyny marzące o wybiegu modelki. Już nie spuszczą wzroku przed Karlem Lagerfeldem, otaczającym się pięknymi chłopcami i jeszcze piękniejszymi dziewczynami. „Ludzie w moim wieku mówią tylko o chorobach”. Rak trzustki. Nie miał dzieci ani bliskiej rodziny. Część jego fortuny – jak stwierdził – odziedziczy ukochana kotka. „Ona, Chou­pette, jest bogatą damą; kto się nią zaopiekuje, nie będzie biedny”. A gdy mu przypomniano, że we Francji zwierzęta nie dziedziczą, odparł kąśliwie: „To się dobrze składa, bo nie jestem Francuzem”. Dodał, że pewnego dnia jego skremowane ciało połączy się z prochami diablo pięknego Baschera, jego matki Elizabeth, no i Choupette (jeśli kotka umrze wcześniej).
Herr Kajzer, ten dzień nadszedł.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz także