Malijski uchodźca uratował czterolatka

Malijski uchodźca uratował czterolatka

Artykuł wprowadzono: 2 czerwca 2018




Pod kilkupiętrowym budynkiem stał tłum. Ludzie patrzyli, krzyczeli. Na zewnątrz barierki balkonu czwartego piętra kołysał się na rękach mały chłopiec. Kilku mężczyzn zebrało się, by w razie upadku go złapać. I wtedy zza ich pleców wyskoczył czarnoskóry mężczyzna.






W niewiarygodny sposób wdarł się na bramę. Przeskoczył z niej na pierwsze piętro. Złapał się za żelazny balkon na drugim. Podrzutem dostał się na trzecie piętro, potem na czwarte. Złapał chłopczyka w pasie i wciągnął do mieszkania. Wszystko to trwało niecałe pół minuty. – Jestem wysportowany. Gram w piłkę. Chodzę na salę gimnastyczną. Biegam codziennie – mówi Mamoudou Gassama, 22-letni Malijczyk, nielegalnie, bez papierów, przebywający we Francji od kilku miesięcy.

Przedostał się nad Sekwanę, uciekając ze swojego kraju do Burkina Faso. Stamtąd do Libii, gdzie przez rok czekał na możliwość przeprawienia się przez Morze Śródziemne jak tysiące innych. Pięć lat spędził we Włoszech, by wreszcie dotrzeć do Francji. Tutaj spotkał swojego starszego brata, który żył z mycia okien. Mieszkał w XVIII dzielnicy Paryża. Sześć łóżek na kilku metrach kwadratowych, a w nocy rozkładane na podłodze materace. Pracował na czarno na budowie. – Nie mogłem tego nie zrobić, to było dziecko. Kocham dzieci – mówił później.

Nagranie jego brawurowej wspinaczki rozeszło się dzięki sieci po całym świecie. – Ani przez chwilę nie zastanawiałem się nad zagrożeniem. Nie myślałem o tym, co mi się może stać – dodaje. I dziękuje Bogu, że udało mu się uratować malucha.

Ludzie z mieszkania obok nie byli w stanie mu pomóc. Kobieta była bezradna. Mężczyzna drzemał na kanapie. – Zbudziły mnie krzyki tłumu, który stał pod domem – opowiada. Wyskoczył na balkon swojego mieszkania. Zobaczył, że na sąsiednim wisi mały chłopczyk i płacze. Złapał go za rękę. – Nie byłem w stanie malca wciągnąć. Mogłem go tylko utrzymać. Ale pytanie było, jak długo – opowiada 24-letni mężczyzna, który znalazł się na balkonie w chwili, gdy Mamoudou już się wspinał. – Mamou­dou był bardzo wyczerpany. Mówił z takim trudem, że nie mogłem go zrozumieć – wspomina sąsiad, który nie znał malca ani jego rodziny. – Niedawno się tutaj wprowadziłem – wyjaśnia. Okazało się, że chłopiec wypadł z mieszkania znajdującego się wyżej. Przeleciał jedno piętro i udało mu się złapać za poręcz balkonu mieszkania poniżej.

Matka chłopca wyjechała na położoną na Oceanie Indyjskim i należącą do Francji wyspę Reunion. Ojciec zostawił synka samego w domu i wyszedł zrobić zakupy. Jego powrót znacznie się opóźnił, bo na ulicy grał w „Pokemon Go”. Został zatrzymany przez jednostkę policji zajmującą się chronieniem dzieci. Chłopczyk na dwa dni trafił do domu opieki dla nieletnich. Ojcu postawiono zarzut niedopilnowania dziecka, przez co naraził jego zdrowie i życie na niebezpieczeństwo. We wrześniu stanie przed sądem. Grozi mu do dwóch lat więzienia i 30 tysięcy euro grzywny.




Następnego dnia Mamoudou został przyjęty w Pałacu Elizejskim przez prezydenta Emmanuela Macrona, który obiecał mu dziesięcioletnią kartę pobytu we Francji. Po tym czasie, jeśli będzie chciał, dostanie obywatelstwo francuskie. W dowód uznania dla jego męstwa paryska straż pożarna przyjęła go na staż. To było marzenie Mamoudou.

Marek Brzeziński
Na podst.: Le Parisien, Sud-Ouest, France Info TV