Kupka form, kolorów, dźwięków – Paryski nie-co-dziennik

Kupka form, kolorów, dźwięków – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 7 sierpnia 2018




Tak czystych, jakby o żywe byty chodziło. Kolorów przekraczających granicę sztuki i sięgających innych światów. Czy to jakiś okultyzm? Owszem, ale przede wszystkim zwieńczenie utopii abstrakcjonizmu mające miejsce w paryskim Grand Palais, gdzie trwa wielka retrospektywa – „Kupka, pionier abstrakcjonizmu”.

Z podręczników historii sztuki wiemy, że do źródeł abstrakcjonizmu wiele dróg prowadziło: konsekwencje wielkich -izmów (impresjonizmu, fowizmu, kubizmu), filozoficzno-religijne doktryny teozofii, mistycyzmu, okultyzmu, geometryczne motywy dekoracyjne (ornamentyka), inspiracje odkryciami naukowymi (falami elektromagnetycznymi, promieniami X, fizyką kwantową). Podróż do źródeł estetycznej bezprzedmiotowości prowadziła przez malarskie eksperymenty rozszczepiania światła, mikroskopowe i teleskopowe obrazy, koncentryczną eksplozję kolorów, łuki elektryczne, pryzmaty, widma świetlne, przez eksperymenty pokazujące malarstwo jako analizę chromatyczną, niezależną od wszelkich motywów figuratywnych, również przez malarstwo dźwięków poszukujące ideału sztuki totalnej rezonującej falami, elipsami, dekompozycją figur rozbrzmiewających kosmiczną harmonią formy, koloru, kadencji. František Kupka doświadczał wszystkich tych dróg. Zaczynał od symbolizmu i fowizmu oraz praktyk ezoterycznych, z secesji czerpał ornamentykę, którą przekładał na rytmy kolorów, poszukując wizualnego odpowiednika tonów muzycznych. Na styku nauki i metafizyki tworzył fugi czystych kolorów otwierających wgląd w to, co nieznane.

W Grand Palais wystawiono 300 dzieł Kupki – obrazy, rysunki, manuskrypty. To kompletna panorama twórczości wybitnego Czecha, która pozwala zrozumieć etapy jego transformacji. Ekspozycję rozpoczyna autoportret z 1905 roku, a kończy obraz „Trzy błękity i trzy czerwienie” z 1957 roku, roku śmierci artysty w podparyskim Puteaux. Mijam „Kobietę w trójkącie”, „Marzenie”, „Okrągłe lustro”, „Kosmiczną wiosnę”, „Studium linii wertykalnych”, „Katedrę”, „Motyw hinduski”, „Dysk Newtona”, „Formy i struktury kolorów”, „Formę błękitu”, „Formę czerwieni”, „Uśmiech czerni”, „Nokturn”, „Dwubarwną fugę”, „Jazz-Hot”…

Kupka osiadł w Paryżu, gdy miał 25 lat, w roku 1896. Zamieszkał przy bulwarze Clichy 83, mając za sąsiada Marcela Duchampa, do którego bliżej mu było towarzysko i artystycznie niż do bohemy Picassa. Prowadził życie spokojnego mieszczucha u boku żony. Melancholijny, miewał okresy głębokiej depresji. Idealista o rozległych zainteresowaniach naukowo-filozoficznych ignorujący komercjalny sukces; nie miał nawet marszanda, świadomie wybierał trudne materialnie życie. Utrzymywał się z wykonywania plakatów dla kabaretów na Montmartrze oraz ilustracji dla satyrycznych i anarchistycznych pism. W 1906 roku przeniósł się do Puteaux, gdzie w swym domu-atelier przy rue Lemaître 7 założył „Grupę Puteaux”, do której oprócz Duchampa należeli też Picabia, Léger, Apollinaire. Podczas wojny wstąpił z poetą Blaise’em Cendrarsem do Legii Cudzoziemskiej. Został naturalizowanym Francuzem.

„Abstrahować to redukować, eliminować” – napisał już Francuz Kupka. Odrzucił malarską imitację rzeczywistości, zerwał z naśladowczą tradycją hołdującą malarstwu przedstawiającemu z jego absurdalną nieszczerością zapożyczania się u natury – jak twierdził. Zrewolucjonizował sztukę, tworząc nowy horyzont artystyczny, rzeczywistość autonomiczną, czysto malarską z własnym językiem znaków. Spod jego pędzla wyłonił się świat harmonii widzialnego z niewidzialnym, punkty, linie, okręgi mające wymiar wręcz organiczny. Ontologia wertykalna, horyzontalna, diagonalna. Płaszczyzny koliste i spiralne jakby poruszające się od środka. Figury o sile znaku przenoszące ego artysty w ezoteryczny mikro- i makrokosmos. Idee, relacje, struktury…




Kupka uwolnił malarstwo od przedmiotów i form obserwowanych w naturze. Zredukował je do pustki, dla której szukał innej formy, czystej, transcendentnej wobec natury. Szukał plastycznej harmonii dla zasad bytu, a nie dla jego przejawów. I poniekąd znalazł. W geometrycznym porządku abstrakcyjnych znaków, kompozycji uosabiających równowagę sił rządzących ponad przestrzenno-czasowym bytem, może absolutem, którego nie da się do końca odszyfrować. Pozostaje więc tworzenie spekulatywnych znaków i konstruowanie z nich światów na własną miarę.

Dla Františka Kupki sztuka to tylko wabik, swoista przynęta do oswajania tajemnic świata, a w nim nas samych. Jak każda saga o początkach stworzenia sięga korzeniami mitu, narodzin ze światła, koloru, dźwięku. W tym starciu z zagadką bytu, przestrzeni i czasu idea staje się orężem zapanowania nad zewnętrzną siłą, co w nas samych bierze początek. Niewiele tu różnimy się od przodków, nawet tych z paleolitu, którzy farbami pokrywali skalne ściany mrocznych jaskiń Lascaux czy Altamiry. To czynności magiczne, rytualne, czasem destrukcyjne. To sztuka panowania nad demonami naszej wyobraźni. Kupka form, kolorów, dźwięków.

Leszek Turkiewicz