Kultura i talerz

Kultura i talerz

Artykuł wprowadzono: 16 lutego 2020




Francuzi mają bogobojny stosunek do kultury i sztuki. W Angoulême, przytulnym i pięknym mieście, nad którym króluje imponująca bryła katedry Świętego Piotra, organizowany jest największy festiwal komiksu, uważanego za wysublimowany gatunek sztuki. To samo jest z kuchnią. Wielcy mistrzowie patelni są stawiani na równi z tymi, którzy dzięki palecie barw potrafili tworzyć arcydzieła impresjonizmu. Bo gotowanie to też jest sztuka wchodzenia w niebywale zmysłowy świat smaków.

Francuzi, bez względu na to, gdzie mieszkają – w Paryżu, w Bordeaux czy w Marsylii – bardzo lubią po spektaklu teatralnym, wizycie w operze czy po obejrzeniu filmu w kinie pójść do restauracji. Znakomitym pomysłem grupki krytyków sztuki, którzy jednocześnie delektują się rozkoszami podniebienia, jest połączenie wizyty w muzeum z kuchnią.

Koneserzy i smakosze

Żeby wpaść na pomysł i w nowatorski sposób pokazać sztukę wielkich mistrzów, trzeba mieć otwarty umysł, bez ograniczeń jego horyzontów. „Sto lat w czerni” to niebywała retrospektywa francuskiego akademizmu w malarstwie. A co z kuchnią? Krytycy sztuki polecają, aby po tych przeżyciach emocjonalnych zmierzyć się z tym, co proponują szefowie w Café de l’époque”. Restauracja znajduje się o rzut kamieniem od Luwru, po drugiej stronie ulicy. Atmosfera jak z lat trzydziestych. Kuchnia to klasyka paryskiego bistra. Oczywiście zupa cebulowa, o tej porze roku zawsze bardzo mile widziana, tarty warzywne połączone z omułkami, a do tego nieodłączny przysmak południowego zachodu Francji, w dół od Bordeaux – kaczka confit. Prawdziwa kolacja retro w sensie kulinarnym, pasująca jak ulał do zwiedzania Luwru. W Muzeum Sztuk Dekoracyjnych rysunki związane z osobą markizy Arconati-Visconti, oczarowanej kulturą – i w związku z tym częstą bywalczynią placówek muzealnych. A obok Ensuite, przytulne bistro, w którym można spróbować wspaniałej sałatki okraszonej żeń-szeniem. Otto Wagner był mistrzem art nouveau szkoły wiedeńskiej. Dziś prace tego austriackiego architekta można obejrzeć w Miasteczku Architektury i Dorobku Narodowego na placu Trocadéro, a potem wskoczyć do Le Beyritus na libańskie przysmaki. Ta kuchnia czaruje przede wszystkim bogactwem przystawek. W galerii Jeu de Paume, gdzie kiedyś za Ludwików grano w coś, co przypominało tenis, pokazywane są dzieła twórców sztuk wizualnych – telewizyjnych, filmów kręconych na smartfonach i reklam. Potem wpadamy na najlepsze w Paryżu suflety do… Le Soufflé. A tam – suflet tradycyjny z żółtym serem sabaudzkim i z białym kozim, z szynką i „pleśniakiem” roquefortem, wołowiną po burgundzku marynowaną przez jedną dobę w warzywach i w winie czy z surowym łososiem i rukolą. W muzeum Zadkine’a podróż w lasy z baśni i fantazji, a dalej kulinarna uczta w Le Bistrot des Campagnes. Przysmażony prosiaczek, ryby ze słodkich wód, a wszystko to w przytulnej atmosferze tego miejsca. W Fundacji Cartier można zobaczyć zdjęcia, jakie Claudia Andujar, znana brazylijska fotograf i dziennikarka pochodzenia szwajcarsko-węgierskiego, od lat robi Indianom z Amazonii – Yanomamom, zapisując ich kulturę i obyczaje na kliszy. Dwa kroki dalej czeka nas królewskie przyjęcie w Royal Dragon. Zjemy, ile damy radę, azjatyckich przysmaków – suszi, saszimi, maki. No i coś na ciepło – szaszłyczki yakitori – łosoś, przegrzebki św. Jakuba i warzywa.

Marek Brzeziński


Najpopularniejsze

Zobacz także