Kto ma, temu b臋dzie dane… Paryski nie-co-dziennik

Kto ma, temu b臋dzie dane… Paryski nie-co-dziennik

Artyku艂 wprowadzono: 10 maja 2020

Wszystko jest nier贸wno rozdzielone. Tak by艂o, jest i zawsze b臋dzie. Dynamika nier贸wno艣ci i buntu przeciwko niej jest motorem dziej贸w. R贸wno艣膰 to etyczna nami臋tno艣膰, polityczna obietnica lepszego 偶ycia czy bardziej sprawiedliwego 艣wiata. To, obok wolno艣ci i braterstwa, narodowa dewiza Francji. Bywa zarzewiem ulicznych zamieszek 鈥 jak tych wywo艂anych przez ruch 鈥炁济撑倀ych kamizelek鈥 鈥 zaniechanych na czas koronawirusowej zarazy.

Ale wr贸c膮. S膮 cieniem naszej cywilizacji i specyfik膮 parysk膮. Krocz膮 tu偶 obok przemocy inspirowanej nadziej膮 indywidualnej albo kolektywnej 鈥 mniej lub bardziej finezyjnej 鈥 zemsty. Coraz wi臋cej jest 鈥瀊ank贸w przemocy鈥, prostych, wyspecjalizowanych, krajowych i mi臋dzynarodowych, w kt贸rych obywatele deponuj膮 kapita艂 przemocy w nadziei nale偶nego wykorzystania go, gdy nadejdzie ich czas 鈥瀞prawiedliwego鈥 odwetu. Banki te nale偶膮 nie tylko do populistycznych partii, ruch贸w i grup spo艂ecznych. To natura odwiecznej walki biedniejszych z bogatymi, szcz臋艣liwszych z nieszcz臋艣liwymi, rz膮dz膮cych z rz膮dzonymi. To r贸wnie偶 鈥瀒dealny鈥 konflikt r贸wno艣ci z wolno艣ci膮, kt贸ry jest j膮drem demokracji, a ta 鈥 przynajmniej na razie 鈥 nie ma alternatywy.

Nier贸wno艣ci mo偶na nadu偶y膰, jak nadu偶ywa si臋 偶ycia. Sprzyja temu post臋puj膮ce bogacenie si臋 jednego procenta 艣wiatowej populacji, kt贸ry posiada po艂ow臋 bogactwa 艣wiata, a stu najbogatszych ludzi ma w sumie wi臋kszy maj膮tek ni偶 cztery miliardy najubo偶szych. Spo艂eczne rozwarstwienie ro艣nie w zawrotnym tempie i 偶adne formy perswazji nie zatrzymaj膮 bogacenia si臋 bogatych. Wracamy do czas贸w bogactwa patrymonialnego, odziedziczonego i skoncentrowanego w r臋kach w膮skich, zamkni臋tych elit, w kt贸rych urodzenie znaczy wi臋cej ni偶 wysi艂ek i talent 鈥 jak dowodzi Thomas Piketty, paryski ekonomista, najs艂ynniejszy dzi艣 badacz nier贸wno艣ci. Jego g艂o艣ny 鈥濳apita艂 w XXI wieku鈥 i kontynuacja tego 艣wiatowego bestselleru 鈥 wydany niedawno 鈥濳apita艂 i ideologia鈥 鈥 s膮 鈥瀋iosem w zadowolone bebechy rozpieszczonej plutokracji鈥, 偶eby zacytowa膰 鈥濼he Times鈥.

Krytycy Piketty鈥檈go nazywaj膮 go 鈥瀗owym Marksem鈥. Niezbyt trafnie, bo Francuz w swej analizie nier贸wno艣ci nie tyle chce upadku kapitalizmu, co ratowania go przed nim samym. Chce 鈥瀌esakralizacji鈥 w艂asno艣ci, warunku wst臋pnego trwa艂ej nier贸wno艣ci, oraz zabezpiecze艅 chroni膮cych ludzi przed kaprysami rynku. Nie chce, by niewielkie zamykaj膮ce si臋 elity przez kolejne pokolenia monopolizowa艂y wi臋kszo艣膰 bogactwa i w艂adzy, by przysz艂o艣膰 艣wiata zale偶a艂a od 偶yczliwo艣ci ich 鈥瀊oskich mocy鈥, by za globaln膮 nier贸wno艣ci膮 nasila艂y si臋 napi臋cie zagra偶aj膮ce pokojowi spo艂ecznemu. Nier贸wno艣ci to sprawa emocji, a te maj膮 to do siebie, 偶e wybuchaj膮 i trudno je powstrzyma膰.

Dramatyczne nier贸wno艣ci budz膮 demony. Dla demokracji to cios 艣miertelny, kt贸ry rodzi 艣lep膮 tyrani臋 wi臋kszo艣ci gro藕n膮 dla ka偶dego. Tak膮 by艂a nawet dla 鈥瀙ierwszego socjalisty鈥, za kt贸rego niekt贸rzy uwa偶aj膮 Jezusa, o czym 艣wiadczy plebiscyt, jaki urz膮dzi艂 Pi艂at, sceptyczny Rzymianin, po to, by lud (呕ydzi) swoj膮 wol膮 sam zdecydowa艂, czy ocali膰 Chrystusa, czy pospolitego zb贸jc臋 Barabasza. Alegoria tego ludowego s膮du jest znamienna dla mentalno艣ci t艂umu, ale jest te偶 przestrog膮 dla populistycznej demokracji 鈥 rz膮du ludu, przez lud i dla ludu 鈥 jak j膮 zdefiniowa艂 500 lat przed Chrystusem ate艅ski polityk Kleon, rozpoczynaj膮c sp贸r o ludow艂adztwo. Sp贸r, kt贸ry mimo up艂ywu 2500 lat trwa do dzi艣 i do dzi艣 rodzi du偶e emocje.

Demokracja nie mo偶e istnie膰 bez r贸wno艣ci. R贸wno艣ci szans, r贸wno艣ci wobec prawa wsp贸艂tworzonego w stopniu r贸wnym z innymi. To interes wsp贸lny, nie prywatny. Ka偶da wsp贸lnota wymaga ust臋pstw. Tak偶e bogaci za swe bogactwo powinni zap艂aci膰, bo zaci膮gn臋li pewien cywilizacyjny kredyt, dzi臋ki czemu to im, a nie innym si臋 uda艂o 鈥 tego wymaga r贸wno艣膰 w ludzkiej godno艣ci, bez kt贸rej czekaj膮 nas oligarchiczne subkultury nowego barbarzy艅stwa. Bogaci powinni sp艂aci膰 sw贸j d艂ug, lecz naiwno艣ci膮 by艂oby s膮dzi膰, 偶e zrobi膮 to dobrowolnie. I tu wkraczamy na grz膮ski grunt: mog膮 czy musz膮 to zrobi膰?

Zasada r贸wno艣ci ma inny sens rozpatrywana w wymiarze formalnym, a inny w wymiarze materialnym. Libera艂 przekonany jest, 偶e r贸wno艣膰 w znaczeniu nie formalnym (wyra偶ana r贸wno艣ci膮 praw politycznych), lecz materialnym, zapewniaj膮ca pewne minimum standardu 偶yciowego, da艂aby si臋 r贸wnie dobrze urzeczywistni膰 w ustroju dyktatorskim, jak i demokratycznym. Socjalista za艣: 偶e pa艅stwo demokratyczne musi zabiega膰 o faktycznie r贸wne szanse dla wszystkich, nie tylko poprzez formaln膮 r贸wno艣膰 praw, ale dzi臋ki ca艂okszta艂towi warunk贸w (materialnych, socjalnych, kulturalnych), jakie powinno zagwarantowa膰 ka偶dej jednostce. Takie pa艅stwo opieku艅cze, niweluj膮ce nadmierne nier贸wno艣ci, jest postrzegane jako antyteza projektu rewolucyjnego.

Tak wi臋c 贸w konflikt mi臋dzy czynnikiem liberalnym a socjalnym wydaje si臋 najbardziej spektakularnym dla demokracji. Wszyscy nie mog膮 tyle mie膰, ile chc膮. Mo偶e Mark Zuckerberg co艣 wymy艣li z dwoma miliardami swych znajomych na Facebooku? Jak膮艣 cyfrow膮 opowie艣膰, kt贸ra na jaki艣 czas odsunie ten konflikt. Umys艂 nigdy nie jest wolny od fikcji, co to wygrywa w sercu, by przegra膰 w rozumie. Czego艣 zawsze nam brak. I to si臋 nie zmieni.

Wkraczamy w niepewn膮, ale jak偶e kolorow膮 przysz艂o艣膰. Mo偶e 偶贸艂ta, a mo偶e innego koloru przemoc przed nami?

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz tak偶e