Kłamstwa i kłamstewka – Paryski nie-co-dziennik

Kłamstwa i kłamstewka – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 6 sierpnia 2018




Wakacje służą niewierności. Innym i so­­bie. Słowa łatwiej tracą kontakt z mową ciała. Hormony mocniej buzują, spojrzenia pożądliwiej się krzyżują. Flirty, miłostki, zauroczenia.

Nie wszystkie dotrwają do następnego lata, większość zniknie wraz z opalenizną. Ale wakacje jeszcze trwają.

Idźmy więc dalej drogą wzdłuż Sekwany meandrującej kształtem kobiecej piersi przez „paryskie plaże”. Naszą przewodniczką będzie specjalistka od nieszczerości, kłamstw i kłamstewek Francuzka Claudine Biland, autorka książki „Psychologia kłamstwa”.

Bez kłamstwa nie ma uwodzenia, ono jest jego podstawą. Ze wszystkich sytuacji życiowych najczęściej kłamiemy na początku relacji miłosnych. Psychologowie oszacowali, że kobieta i mężczyzna, aby się zwabić, kłamią średnio trzy razy w ciągu 30 minut. Co 10 minut kłamią, żeby dać upust pragnieniom i żądzom. W tej dziedzinie największe kłamstwo to zapewnić, że: „nigdy cię nie okłamuję”. Najmniej kłamie się w związkach o długim stażu. Lecz niekoniecznie jest to dobra wiadomość, bo wtedy ujawnia się prawdy wcześniej przemilczane, które odsłaniają naszą pospolitość i ułomności.

Paryżanie uchodzą za mistrzów hipokryzji. Nieszczerość i udawanie to ich specjalność. Ale czy tylko ich? Rzecz zbadali francuscy psycholodzy i znaleźli alibi dla swej narodowej przypadłości. Doszli do wniosku, że wszyscy jesteśmy skończonymi kłamczuchami. Wszyscy bez wyjątku. Każda istota ludzka kłamie co najmniej dwa razy w ciągu dnia – wyszło z tych badań. Żeby schlebiać, pokazać się z jak najlepszej strony, uniknąć sankcji, konfliktu, usprawiedliwić się, kogoś zadziwić. Kłamstwo jest normą, elementem gry społecznej, pojawia się w rodzinie, życiu towarzyskim, zawodowym, no i oczywiście politycznym. Całe życie społeczne oparte jest na kłamstwie: na deformowaniu, upiększaniu, przemilczaniu prawdy. Nawet w miłości kłamiemy, ba, wtedy najczęściej.

Kobiety są specjalistkami w kłamstewkach altruistycznych, z grzeczności, uprzejmości, konwenansu, aby zrobić przyjemność, aby nie sprawić przykrości. Nie gorzej czynią to afektywnie, używając makijażu, stroju, dobierając odpowiednie fryzury, biżuterię, perfumy – to również przybiera swoisty kształt kłamstwa, które maskuje autentyczny wygląd i udaje coś, czego nie ma. Mężczyźni też mają tu swój bogaty repertuar: sportowy krok, wypinanie torsu, wciąganie brzucha, napinanie mięśni, wystudiowana mina, zdobywcze spojrzenie. Generalnie im więcej relacji społecznych, tym więcej kłamstw. W firmie to reguła. Najpierw upiększa się CV, żeby dostać pracę, później wypracowuje się całą gamę zachowań, aby ją utrzymać. Ukrywa się rezultaty, manipuluje informacją, podstępnie szuka stronników, mami klientów.
Kłamstwa na ogół są uciążliwe, stąd coraz większy popyt na usługi firm wyspecjalizowanych w fabrykowaniu żelaznych alibi. Mister Alibi usprawiedliwi nieobecność u bliskich, w razie potrzeby oszuka żonę, by uniknąć ryzyka rozbicia małżeństwa. Załatwi problem zgodnie z dotychczasowym trybem życia klienta: wyśle pod wskazany adres indywidualne zaproszenie na sympozjum, zorganizuje spotkanie biznesowe, załatwi konferencję weekendową. Średni koszt takiego kłamstwa to około 50 euro. Agencje tego typu zaczęły się specjalizować. Jedne wiarygodnie usprawiedliwią nieobecność czy spóźnienie w pracy lub szkole, inne sprawią, że zadzwoni telefon w odpowiednim momencie i w odpowiedniej sprawie, a zadzwoni tak, że go odbierze odpowiednia osoba. I tak dalej, zgodnie z oczekiwaniami strapionych klientów.

Większość uważa, że kłamstwa prędzej czy później się wydają. Nic bardziej błędnego. Rzadko wychodzą na jaw – 8 na 10 nigdy nie jest wykrywanych (82 proc.). Zaledwie 18 proc. jest demaskowanych, i to głównie przy udziale kłamiącego. Z czasem zapomina on o okolicznościach kłamstwa i nie chcąc, przytacza je w ten sposób, że pośrednio sam ujawnia prawdę.




To, że kłamstwo trudno zdemaskować, nie dziwi psychologów, bo to praktyka, której uczymy się bardzo wcześnie. Już w wieku trzech lat dzieci doświadczają tego, że prawda jest kłopotliwa, że może łączyć się z gniewem mamy. Całe wychowanie oparte jest na wpajaniu obowiązujących konwenansów, które często są w opozycji do uczuć i języka ciała, które z kolei nigdy nie kłamie. Około 9. roku życia dzieci zaczynają się uczyć symulowania oraz fałszowania swoich ekspresji, nawet jeśli nie przestaje im się powtarzać, że to brzydko kłamać. Same robią duże oczy, jeśli rodzice zachwycają się psem sąsiada, którego nie lubią. Konwenanse pełne są kłamstw i kłamstewek, by nie robić przykrości innym, by móc żyć obok siebie.

Można żałować, że kłamiemy, mieć wyrzuty, wstydzić się, ale to niczego nie zmienia. I tak w jakiejś formie ponownie skłamiemy. Kłamstwo to klapa bezpieczeństwa, regulator, komunikacyjny przekaz jak każdy inny. Życie bez kłamstwa byłoby przerażające – konkludują francuscy psycholodzy. Wszyscy kłamiemy, tak jak wszyscy oddychamy. Bo człowiek to kłamliwa chimera, a życie – piękne kłamstwo, przemijające jak najwspanialsze wakacje.
PS Oczywiście i ten tekst to małe (niekoniecznie wakacyjne) kłamstwo.