X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Imperatorowa piękna – Paryski nie-co-dziennik

Imperatorowa piękna – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 15 sierpnia 2020

Tak Cocteau nazywał Helenę Rubinstein, polską Żydówkę z krakowskiego Kazimierza, jedną z najbogatszych kobiet świata, właścicielkę nowoczesnego biznesu kosmetycznego oraz imponującej kolekcji sztuki. Do 27 września paryskie Musée Quai Branly prezentuje jej afrykańskie zbiory: rzeźby, portrety, maski, figurki, posążki, przedmioty rytualne. Obiekty, które przenikają tajemnicę ciała obdarzonego płciowością we wszystkich rejestrach i skalach. Przy okazji tej wystawy muzeum organizuje też „Weekendy piękna”, warsztaty poświęcone pielęgnacji ciała inspirowane kosmetyczną spuścizną „Madame”, jak nazywano Rubinstein i jak zatytułowano ekspozycję.

Helena urodziła się w ubogiej rodzinie Hercla Rubinsteina jako najstarsza z ośmiu jego córek. Nie godząc się na aranżowane małżeństwo, wyjechała do Australii. Na antypodach otworzyła swój pierwszy instytut piękności. Tam poznała pierwszego męża, Edwarda Titusa, jak ona Żyda z Polski, amerykańskiego prawnika i dziennikarza, który redagował reklamy jej wyrobów. Miała nowatorskie wyczucie marketingu i reklamy. Pierwszy swój krem „Valaze”, replikę specyfiku, którego używała jej matka Augusta, sprzedawała jako produkt sporządzony przez wybitnych chemików dla wielkiej aktorki Heleny Modrzejewskiej. Po udanym podboju salonów Australii przyszedł czas na podbój Wiednia, Londynu, Paryża, Nowego Jorku. Chcąc „unaukowić” swoje kosmetyki, nawiązała kontakty z dermatologami, aby poddać je rygorystycznym testom. Jej marka triumfowała, a fortuna rosła. Propagowała pielęgnację urody i ciała, maseczki hormonalne przeciw starzeniu się, również masaże, gimnastykę, dietę.

Do Paryża przeprowadziła się w 1912 roku, gdzie już dobrze prosperowały jej salony piękności. Zamieszkała przy quai de Béthune na Wyspie św. Ludwika, niedaleko Biblioteki Polskiej. Zaprzyjaźniła się z Misią Godebską, „królową Paryża”, jak ją nazywano, paryżanką nad paryżankami, po mężach: Natanson, Edwards, Sert. Ta gwiazda belle époque wprowadziła swoją rodaczkę na paryskie salony sztuki, stając się idealną przewodniczką Heleny po meandrach ówczesnej stolicy świata. Misia uwodziła prawie wszystkich artystów swej epoki. Była ich muzą, egerią, protektorką, hojną mecenaską władającą gustami. Ideał paryżanki doskonałej, wcielenie elegancji, wdzięku, luksusu, burzliwych miłości. Portretowali ją Renoir i Toulouse-Lautrec, w literaturze Proust, w dramacie Mirabeau; Ravel dedykował jej utwory muzyczne, Coco Chanel swe szmatki, a Caruso śpiewał dla niej pieśni neapolitańskie. Pół wieku prowadziła korowód zaprzyjaźnionych z nią artystów: Mallarmé, Zola, Gide, Debussy, Apollinaire, Picasso, Strawiński, Diagilew, Niżyński, Dali…

Nic więc dziwnego, że Helena Rubinstein, będąc pod wpływem Misi, także otaczała się artystami: Colette, Man Ray, Chagall; że została kolekcjonerką obrazów malarzy modernistycznych i Szkoły Paryskiej: Utrillo, Leger, Miró, Modigliani, Picasso, Braque. Jej kolekcja liczyła ponad 400 dzieł, w tym wiele arcydzieł, którymi dekorowała swoje liczne apartamenty, salony, laboratoria, instytuty piękności. Dbała o ich luksusowy wystrój, w czym jej pomagał i doradzał Ludwik Markus, urodzony w Warszawie malarz i grafik, z którym się przyjaźniła i z którym zawsze rozmawiała po polsku.

Helena stała się kobietą światową. Na tarasie swego mieszkania przy nabrzeżu Béthune organizowała prestiżowe pokazy mody z udziałem Chanel, Diora, Yves’a Saint-Laurenta. Należała do środowiska wielkiego biznesu, w którym kobiety były rzadkością. Wizjonerka, która „piękno ciała” chciała uczynić dostępnym dla wszystkich. Dzięki niej kobiety zaczęły się malować, co dotychczas robiły powszechnie jedynie aktorki i prostytutki. Po rozwodzie poślubiła o 20 lat młodszego gruzińskiego księcia Artchila Gourielli-Tchkonię, którego imię nosiły pierwsze opracowane przez nią kosmetyki dla mężczyzn. Dla mężczyzn otwierała też pierwsze salony piękności.

Uroda to władza – pisała imperatorowa piękna. To nowy rodzaj godności, panowanie nad swym ciałem, walka o zdobycie swego miejsca pod słońcem, o równość między płciami. „Weekendy piękna” w Musée Quai Branly przeznaczone są zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Można się na nich poradzić, jaki krem wybrać, jak racjonalnie się odżywiać, jak poprawić sylwetkę dzięki gimnastyce i seansom hydroterapii. Muzeum oferuje indyjskie kremy, naturalny szampon lub pastę do zębów, maseczkę glinkową, cytrynową łaźnię parową, hawajski masaż Lomi Lomi.

Helena Rubinstein wyprzedziła ducha swego czasu. Zmarła w Nowym Jorku 1 kwietnia 1965 roku w wieku 93 lat. Pozostawiła kobietom emancypacyjną siłę, przesłanie, że nie ma kobiet brzydkich, a co najwyżej leniwe; bo uroda to przede wszystkim nowy rodzaj władzy, polegający na osobistej niezależności i poczuciu własnej wartości, czego się trzeba nauczyć i co trzeba zdobyć. Przekonywała o tym w siedmiu językach, jakie znała, we wszystkich robiła to z polskim akcentem. No i przez całe swoje życie nad wyrafinowane Château Margaux z winnic Bordeaux przedkładała polską wódkę.

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także