X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Ich wolność jest naszą wolnością

Ich wolność jest naszą wolnością

Artykuł wprowadzono: 5 marca 2022

Paryski nie-co-dziennik

Zapewnił prezydent Emmanuel Macron, nawiązując, świadomie czy nie, do polskiego hasła narodowego „Za wolność naszą i waszą” podczas rady obrony i bezpieczeństwa narodowego Francji tuż po agresji Rosji na Ukrainę. – Wojna wróciła do Europy. To atak na pokój i stabilność Europy. Na ten akt wojny odpowiemy bez okazania słabości, z zimną krwią, determinacją i zjednoczeni. Wezwał do jedności wokół „wolności, suwerenności i demokracji, kiedy odradzają się duchy przeszłości”. Minister spraw zagranicznych Le Drian przypomniał Putinowi grożącemu użyciem broni jądrowej, że i NATO jest sojuszem nuklearnym, a minister finansów Le Maire, że sankcje Zachodu przeciwko Rosji będą „gospodarczą wojną totalną”.

Dzieją się rzeczy historyczne. Putin, zbrodniczy produkt epoki komunizmu, jak Hitler rewanżyzmu (termin powstały we Francji), nie odrobił lekcji Machiavellego, że: „Kłamać można, ale trzeba uważać, by samemu nie uwierzyć w swoje kłamstwa”. On w nie uwierzył. Uwierzył, że państwo i naród ukraiński nie istnieją i że to on zostanie władcą nowej Wszechrusi, nowym carem imperium rosyjskiego. Te chore ambicje uczyniły go zbrodniarzem wojennym, używającym państwowo-mafijnego bandytyzmu do aktów barbarzyństwa, ludobójstwa, nieprzewidywalnej w skutkach katastrofy wojennej – dla Ukrainy, Europy, świata. To bezprecedensowy czas próby, egzystencjalne wyzwanie dla świata zagrożonego unicestwiającą wojną Putina.

Przed ambasadą Rosji i na paryskim placu Republiki odbyły się demonstracje solidarności z Ukrainą. Na transparentach można było przeczytać: „Putin – Ukraina 2022, Hitler – Polska 1939”. Wieżę Eiffla podświetlono barwami flagi ukraińskiej, a rada obrony postanowiła dostarczyć Ukrainie broń, wsparcie paliwowe, pomoc humanitarną. Ukraińcom z francuskiej Legii Cudzoziemskiej zezwolono walczyć w ich ojczyźnie w pełnym ekwipunku legionisty. Korzą się beneficjenci Putina – były premier François Fillon (francuski Schröder): „Nie będę kontynuował pracy w zarządach rosyjskich spółek”; aktor Gérard Depardieu (przed laty przyjął obywatelstwo rosyjskie): „Zatrzymaj tę bratobójczą wojnę!”, czy Marine Le Pen, która niszczy swoje wyborcze ulotki z Putinem. Rośnie ostracyzm made in Russia.

„Nowy dzień na froncie dyplomatycznym rozpoczął się od rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Jadą do nas broń i sprzęt od naszych partnerów. Koalicja antywojenna działa!” – napisał na Twitterze prezydent Wołodymyr Zełenski, obywatel numer jeden Ukrainy i cel numer jeden dla wojennego agresora. W obliczu zagrożenia ośmieszany przez Putina „klaun” wyrósł na światowego męża stanu. Gotów trwać do końca, demonstruje męstwo i determinację, mobilizuje i wzmacnia morale swych rodaków. Prezydent Zełenski, miesiąc młodszy od Macrona utrzymującego w jego imieniu kontakt telefoniczny z Putinem, złożył Radzie UE, której przewodniczy Francja, nadzwyczajny wniosek o członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej.

Dokładnie osiem lat temu Rosja zajęła Krym, a wskutek jej wojennej agresji hybrydowej proklamowano samozwańcze republiki doniecką i ługańską. Poprzedziła to „rewolucja godności”, rozpoczęta od masowych protestów sprzeciwiających się odmowie podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią przez prorosyjskiego prezydenta Janukowycza. Wtedy byłem tu, gdzie dzisiaj jestem, na alei de Saxe w VII dzielnicy Paryża, gdzie pod nr. 21, niedaleko siedziby UNESCO, mieści się ambasada Ukrainy. Byłem tu również dekadę wcześniej, gdy trwała pomarańczowa rewolucja spowodowana sfałszowaniem wyborów prezydenckich, które w drugiej, powtórzonej turze wygrał prozachodni Juszczenko. Wówczas przed ambasadą było głucho i pusto, ani jednego zabłąkanego demonstranta, żadnej ulotki. Nic nie przypominało, że stałem przed zagranicznym przedstawicielstwem kraju, w którym tworzy się historia. Francja lansowała wielobiegunową wizję świata, w której nie należało osłabiać Rosji. Wszystko się zmieniło, wojna zdarła postsowieckie maski. I tak jak w latach 50. lęk przed wojskami radzieckimi nad Łabą zjednoczył zachodnią Europę (EWG), tak dziś, po latach ustępliwego obłaskawiania Rosji, wojenny putinizm stał się integratorem jedności i siły całej Europy.

Przed ambasadą Ukrainy kwiaty, znicze, uchodźcy. Usiadłem obok w Brasserie aux Ministeres. Na wprost wieża Eiffla. Na stoliku prasa. Wszędzie na pierwszych stronach – wojna! Czytam o memorandum budapeszteńskim z 1994 roku, w którym Rosja gwarantowała niepodległość Ukrainy oraz powstrzymanie się od gróźb lub użycia siły w zamian za przejęcie broni jądrowej (1/3 arsenału ZSRR), jaka została na jej terytorium po rozpadzie ZSRR, w czym pośredniczyły USA i Wielka Brytania. Dziś użycie przez kleptokratyczno-mafijną Rosję taktycznej broni nuklearnej przeciwko sąsiadowi jest realne. Ostrzał elektrowni atomowej w Zaporożu jest ostrzeżeniem. Putin ma psychologiczną przewagę nad NATO, które nawet gdyby traktatowo mogło (a nie może, nawet przy radioaktywnym skażeniu flanki wschodniej), to nie odpowie strategiczną bronią nuklearną, ryzykując zagładę totalną.

Kiedyś na pewnej konferencji prasowej Putin miał się znamiennie przejęzyczyć, że świat bez wielkiej Rosji nie jest wart, żeby istnieć. Pomyłka freudowska? Czy nie zakłada, że albo będzie świat z puti­nizmem, albo nie będzie go wcale? – żeby strawestować francuskiego autora „Doli człowieczej”. Nadzieja w tym, że tak jak Afganistan był końcem ZSRR, tak Ukraina będzie końcem imperialnie autorytarnej Rosji.

Leszek Turkiewicz




Najpopularniejsze

Zobacz także