X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Hybrydy, automaty i 300 koni (Tygodnik Angora)

Hybrydy, automaty i 300 koni (Tygodnik Angora)

Artykuł wprowadzono: 1 października 2016

Międzynarodowy Salon Samochodowy w Paryżu przyciąga tłumy. Spotkanie z ostatnim krzykiem światowej motoryzacji trwa od 1 do 16 października.
Pierwszy taki pokaz miał miejsce w Paryżu w 1898 roku. Minęło sporo czasu od samochodu napędzanego na parę po autonomiczne auta, które poruszają się po ulicach miasta bez udziału kierowcy. Salon w stolicy Francji jest okazją, by prześledzić najnowsze trendy, a wśród nich na pierwszy plan wybijają się trzy najważniejsze.




Ekologia
Ma jak najmniej wyrzucać trujących cząsteczek do powietrza, którym oddychamy. O tym myślą konstruktorzy, chociaż trochę to śmieszne, jak się widzi Porsche podłączone na „smyczy” do kontaktu, by zaczerpnęło haust prądu, ale takie one teraz są. Hybrydowe silniki – elektryczne i spalinowe. Ale oto prototyp Mitsubishi. „PHEV Concept”. Na gaz i na prąd. Jak ogrzewanie w domku jedno­rodzinnym. Specjalista z Niemiec wyjaśniający szczegóły tego projektu śmieje się, gdy prowokacyjnie pytam, kiedy ten samochód znajdzie się w sprzedaży. Wiadomo, że z prototypów osiem na dziesięć nie trafia do salonu dealera. „To już jest gotowe auto. Całkowicie wykończone i wyposażone. Mogłoby już teraz ruszyć na taśmę produkcyjną, ale za dwa lata to już będzie przestarzała technologia”. Kuszą skórzane obicia foteli w kolorze ciepłego bordo. Elektryczne samochody proponuje wiele firm – od BMW po Renault, którego model ZOE jest w stu procentach na prąd. Fotele wykończone skórą, okrywającą też hamulec ręczny. Kamera umożliwiająca parkowanie do tyłu to w tej chwili niemal standard. Jonizator powietrza, żeby w kabinie było miło i relaksująco. Problem z tymi „elektrykami” jest taki, że ich nie słychać. A w naszych czasach, gdy wielu szczególnie młodych ludzi chodzi po ulicach albo jeździ na rowerach z uszami zaklejonymi słuchawkami, to wielkie zagrożenie. Stąd niektóre firmy montują specjalne „hałaśniki” – systemy powodujące dźwięk przypominający pracę silnika spalinowego. To niezbyt ekologiczne, bo głośne, ale bezpieczne. ZOE tego nie ma, ale chwali się, że jego akumulatory pozwalają na przejechanie 400 kilometrów „bez tankowania”. Opel twierdzi, że jest lepszy. Walka na rynku trwa także o „dystans”, jaki elektryczne pojazdy mogą przejechać. Opel Ampera-E reklamuje się, że da radę z Paryża do Londynu machnąć za jednym razem, bo ma w „baku” prądu na pół tysiąca kilometrów. Ceny ZOE ani Ampery nie udało się ustalić. Tak było z wieloma modelami, dla których paryski salon był światową premierą.

Technologia
To drugi z dominujących na salonie trendów. W Mitsubishi Outlanderze, który pali 4,8 litra na 100 km, z silnikiem 2-litrowym, za pomocą smartfona można uruchomić praktycznie cały system audio zamontowany w aucie. KIA Niro o ładnej „kobiecej” linii, pełnej wypukłości, pali 3,9 litra na 100 km. Silnik hybrydowy. Jak podłączyć obydwa jego elementy, to samochód ma moc 190 KM i może gnać 205 km na godzinę. Subaru Forester. Skórzane siedzenia są podgrzewane. Kierownica zresztą też! Nie marzną ręce zimą. Trzymając ją oburącz, możemy wydawać polecenia dotyczące różnych instrumentów zamontowanych w samochodzie. A drzwi otwieramy kodem PIN. Silnik 2 litry. Turbo.148 KM. 42 tysiące euro i więcej za dalsze wyposażenie. Poduszki powietrzne są nie tylko z przodu, w drzwiach i z tyłu, ale także pod kolanami. No i banał – kamera cofania. BMW jest świadome tego, że samochody tej firmy należą do najbardziej kradzionych na świecie. I tu nawet nie chodzi o imponujący kolorem złotego miodu najnowszy prototyp tej marki, ale o limuzynę BMW kosztującą od 98 do 183 tysięcy euro. Siódemka wprowadzona na rynek 31 października 2016. Komputer pokładowy informuje o sytuacji zagrożenia, ale – tak jak w innych modelach – wysyła sygnał SOS. Pasażerowie na tylnych siedzeniach mogą poprosić „je” – te siedzenia, o masaże. Deska rozdzielcza jest oprawiona w skórę. Podgłówki są regulowane elektrycznie. A złodziei ma odstraszyć od kradzieży system unieruchomienia samochodu i jego satelitarna lokalizacja, co jest fabrycznie montowane. Technologia obecna jest także w rozczulającym rozmiarami i legendą Beatlesów Mini. W wersji Cooper D Clubman zamontowany jest czujnik… deszczu uruchamiający reflektory. Rozwiązanie nie tylko na londyńską mżawkę. Pali 4 litry na 100 km. Ma wygodne, przestronne wnętrze. Kosztuje od 23 tysięcy euro, ale na dodatki trzeba dołożyć jedną czwartą. Regulatory prędkości i opcje hamowania, takie jak w BMW 430 d (od 33 tysięcy euro), sześciocylindrowym olbrzymie z silnikiem Diesla o mocy 258 KM, to w tej chwili jest codzienność.

Automaty
W BMW praktycznie nie ma ręcznych skrzyń biegów, zmienianych dźwignią. Większość SUV-ów, samochodów z napędem na cztery koła, też ich nie posiada. Nowy Nissan Micra tak, ale już nowa Navara, paląca niedużo, bo 6,9 litra na 100 km, mająca silnik Diesla i kosztująca od 23 do 42 tysięcy euro, już nie. No, ale jest ogromna. „To jest nowa tendencja” – mówi mi jeden z dwóch pracowników polskiej firmy obecnej na salonie. Zajmują się regeneracją skrzyń biegów. Przychodzą do nich osoby prywatne. Zgłaszają się firmy, a także wielkie koncerny, produkujące znane samochody, ale proszą, by nie upubliczniać tych faktów. Mają pełne ręce roboty nie tylko w Europie, ale i w Azji, i w Ameryce Południowej. Tłumaczą, że nowoczesne automatyczne skrzynie biegów, moda na nie przywędrowała ze Stanów Zjednoczonych, są wspaniałym wynalazkiem. Daje to większy komfort jazdy. Są bardziej elastyczne. Mają w BMW czy w Hondzie siedem do ośmiu „biegów”, przełączanych przez samochód, regulujący w ten sposób tempo jazdy, a poza tym ograniczają spalanie paliwa. I dlatego, ich zdaniem, te potwory, mające pod maską po prawie trzysta koni, spalą w wersji Diesla 3 litry na sto kilometrów.

I te inne…
Z myślą o przeciętnym zjadaczu bagietki pokazano w Paryżu modele „miejskie” czy też rodzinne. 3-drzwiowe BMW M 140 od 13 do 52 tysięcy euro. 6-cylindrowy benzyniak z 3-litrowym silnikiem. Honda Civic pali 5,8 l na 100 kilometrów. 30 tysięcy euro. Fiat 550x Cross Plus 4,8 na 100 km. Z punktu zero osiąga je w 10 sekund. Fiaty nie tylko proponowały kamery z przodu i z tyłu, ale i spryskiwacze reflektorów. Wielkim zainteresowaniem cieszyła się Dacia, w czym udział miała także jej cena. Sandero Stepway od 8 do 13 tysięcy euro. Pięciobiegowa skrzynia – ręczna. Także ręcznie nastawiana klimatyzacja, ale był również – komputer pokładowy i regulator szybkości. Osobny rozdział to kompletne odloty jak Mercedes-Maybach. Samochód, z którego dumny byłby każdy reżyser „Fast and Furious”. Kolejna sprawa to troska o użytkownika – Skoda Kodiaq może zachwycać tym, iż konstruktorzy myśleli o jej pasażerach. W przednich drzwiach mieszczą się otwory na parasole. Sylwetka Ferrari Aperta powala z nóg. Tak jak Mercedes AMG GT R. I Porsche Panamera. A tym, którzy traktują samochód jako środek komunikacji, ale kochają jego czar, pozostaje zwiedzenie pawilonu, w którym jest żółty Citroen 2CV z cyframi 007 (Roger Moore nim jeździł) oraz Renault 1912 z Brygady Tygrysa.

Tekst i fot.:
Marek Brzeziński






Najpopularniejsze

Zobacz także