X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Gorzki to chleb jest polskość…

Gorzki to chleb jest polskość…

Artykuł wprowadzono: 31 października 2021

Paryski nie-co-dziennik

Albo: Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem. U nas energia wyprzedza zawsze inteligencję – i co pokolenie jest rzeź. Przyszłość zdobywają trzy rzeczy: duch, cierpliwość i dopełnienie – ale wcale nie krew: to bajka… Te słowa Norwida przeczytałem w niedawną 200. rocznicę urodzin poety, przesiadując na paryskim skwerze jego imienia niedaleko Domu św. Kazimierza, w którym ten tragiczny geniusz zmarł. Niezrozumiany, ostatnie lata życia spędził w zapomnieniu, odseparowany od środowiska polskiej emigracji.

Jak dziki zwierz przyszło 

N i e s z c z ę ś c i e do człowieka

I zatopiło weń fatalne oczy…

– Czeka – –

Czy, człowiek, zboczy?

On – Cyprian Kamil Norwid – nie zboczył. „Związany z Paryżem cierpieniem, opuszczeniem, samotnością” – walczył. Odrzucony przez rodaków i Francuzów walczył z życiem o swoje. Walczył wychylony ku przyszłości, nowatorski, osobny, wyprzedzający swą epokę. Bez względu na koszty osobiste, towarzyskie, środowiskowe nie godził się na kompromisy: ani z samym sobą, ani z otoczeniem, ani artystyczne. Za życia udało mu się wydać tylko jeden tomik wierszy… w Lipsku; żadnej swej sztuki nie zobaczył na scenie. Jego twórczości towarzyszyło niezrozumienie współczesnych. Uznanie zyskał dopiero kilkadziesiąt lat później, po ponownym odkryciu tegoż „lipskiego” tomiku w bibliotece wiedeńskiej przez Zenona Przesmyckiego, poetę i tłumacza literatury francuskiej.

Norwid ponad trzydzieści lat spędził w Paryżu (żył 61), dzieląc los emigrantów. Krótko przebywał też w Niemczech, Włoszech, Anglii, Stanach Zjednoczonych. Ciałem, zwłaszcza sercem – Polak, duchem – Europejczyk, umysłem – obywatel świata do kultury śródziemnomorskiej przynależny. Przykładem narodowca być nie może, bo w środowisku Wielkiej Emigracji był za mało polski, za mało nadwiślański. Zapadał się coraz tragiczniej w siebie. Nędzarz niezłomny, dumny, głuchy, ślepnący alkoholik, cierpiący na różne kompleksy maniakalne. Koniec życia spędził w małej celi przytułku Domu św. Kazimierza, prowadzonego przez polskie szarytki przy ulicy Chevaleret 119 w podparyskim Ivry (obecnie XIII dzielnica Paryża). Na cmentarzu w Ivry go pochowano, a pięć lat później prochy ekshumowano i przeniesiono do zbiorowej mogiły na cmentarz w Montmorency, gdzie grzebano polskich emigrantów. Dziś jest tam symboliczny nagrobek Norwida, na którym złożył kwiaty wiceminister kultury Jarosław Sellin.

Dwadzieścia lat temu, w 180. rocznicę urodzin poety, odbyła się ceremonia pobrania ziemi z pustego grobu, jej poświęcenia w Watykanie przez Jana Pawła II i uroczyste umieszczenie urny w Krypcie Wieszczów na Wawelu, obok szczątków Mickiewicza i Słowackiego. Przeprowadziłem wtedy rozmowę dla „Angory” z Krzysztofem Rutkowskim, pisarzem – nie detektywem, autorem „Paryskich pasaży”, rozmowę na temat: „Coś ty Polsce zrobił, Norwidzie, że ci dwa groby stawi lud nieszczery”. Było – ale nie minęło. Znowu siedzę na tym skwerze twórcy „Czarnych kwiatów”, poezji osobliwej, szorstkiej, chropowatej, raz lakonicznie zagęszczonej, raz rozwlekle ciemnej.

Pamiętam, że profesor Rutkowski opowiadał o przenikliwości Norwida, autora słynnego pytania: ile człowieka w Polaku, a ile Polaka w człowieku? Wprawdzie poeta tułacz nie znalazł na to pytanie rozsądnej odpowiedzi, ale potrafił dostrzec, jak „zmienia się skóra świata”, że pewne wyobrażenia o funkcjonowaniu społeczeństwa i państwowości odchodzą bezpowrotnie. W swoich tekstach, głównie w prozie i korespondencji, jasno zdawał sobie sprawę z nadejścia nowej epoki. Pod tym względem był absolutnym nowatorem nie tylko na gruncie polskim. Był artystą świadomym sytuacji granicznej, w jakiej się znalazł. Chodziło o nowoczesny kapitalizm, o nową funkcję pieniądza, który zaczynał rządzić postępowaniem ludzi, gospodarką rynkową, polityką.

Jeden z aluzyjnie przewrotnych wierszy Norwida: Jeszcze Francja nie zginęła… skojarzył mi się z głośną książką „Francuskie samobójstwo” (Le Suicide français), która biła rekordy sprzedaży. Jej autor, prawicowy publicysta Le Figaro Eric Zemmour, według sondażu ośrodka Harris Interactive razem z Emmanuelem Macronem może wejść do drugiej tury wyborów prezydenckich w kwietniu 2022 roku, pokonując kandydatkę skrajnej prawicy Marine Le Pen. Wieszczy on schyłek „sprostytuowanej Francji”, upatrując źródeł jej upadku w „lobby” homoseksua­listów i feministek, w egalitaryzmie, rodzimych wyznawcach islamu, wpływach unijnych technokratów, w globalizacji, cudzoziemskich imigrantach, zwłaszcza z krajów arabskich. Słowem – w strachu przed rosnącym chaosem politycznym. W kolejnej zmianie „skóry świata”?… Zemmour jest jeszcze bardziej radykalny od Le Pen. Ale to – być może – ta inna „bajka”, do której z pewnością wrócimy. A na koniec już tylko fragment tegoż Norwidowego wiersza:

Na co zasłużył ten świat?… 

mniejsza o to:

My nie jesteśmy sądne-cherubiny.

Słońce zaćmiło się i (…)

Nie – i nie!… Jeszcze Francja 

nie zginęła!

Miejmy nadzieję, tę zasadną nadzieję, że i Polska też – j e s z c z e: Nie – i nie!…

Leszek Turkiewicz




Najpopularniejsze

Zobacz także