X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Geometria krzyża

Geometria krzyża

Artykuł wprowadzono: 27 marca 2021

Paryski nie-co-dziennik

Gandhi: Byłbym chrześcijaninem, gdyby chrześcijanie nimi byli; lubię Chrystusa, nie chrześcijan, ci są tacy niepodobni do Jezusa. Nietzsche: No cóż, był tylko jeden chrześcijanin, ale umarł na krzyżu.

Po śmierci Nietzschego jedna prawdziwa chrześcijanka jednak się narodziła, mimo że nigdy chrztu nie przyjęła, choć tego pragnęła. To Simone Weil. Francuzka, naśladując swym życiem Jezusa, odczytywała chrześcijaństwo bezpośrednio z Ewangelii. Nie akceptowała instytucji Kościoła, nie chciała, by ją oddzielał od innych religii. Bo czyż Bóg reaguje tylko na jedno imię, jeśli w ogóle reaguje na jakieś? Pochodni może być wiele – światło Jedno. Dla niej tym światłem było dobro, wokół którego stworzyła oryginalną eschatologię. Była mistyczką i filozofką, erudytką, aktywistką społeczno-polityczną, buntowniczką. Nazywano ją świecką świętą, anarchistką chrześcijaństwa, prekursorką chrześcijaństwa bezwyznaniowego. Dla Camusa była wielkim, ba, jedynym wielkim umysłem międzywojnia. Zmarła z wycieńczenia, wypełniając swoje 34-letnie życie pasją bezwarunkowego pomagania innym.

Urodziła się w Paryżu w 1909 r. w zamożnej agnostycznej rodzinie żydowskiej. W latach młodzieńczych sympatyzowała z marksizmem, angażowała się w sprawy społeczne, polemizowała, a nawet spotykała się z Trockim; szukała trzeciej drogi między socjalizmem a kapitalizmem. Porzuciła nauczanie filozofii, by podjąć ciężką pracę fizyczną pośród rybaków i robotników, chcąc poznać i dzielić ich niedolę. Jako pacyfistka, nie biorąc broni do ręki, uczestniczyła w wojnie domowej w Hiszpanii. Należała do francuskiego ruchu oporu i ruchu wolnościowego generała de Gaulle’a w Londynie. Otwierała się na różne idee, zawsze stojąc po stronie najsłabszych i wykluczonych. Swój „chrześci­jański platonizm” twórczo konfrontowała z filozofią Wschodu, łącząc myśl i działanie w jedno.

Cała geometria wywodzi się z krzyża – pisała. – Miłować prawdę, to znosić pustkę, pogodzić się ze śmiercią. Prawda jest po stronie śmierci, a religia jako źródło pociechy jest przeszkodą wiary prawdziwej. Bóg istnieje, Bóg nie istnieje. Na czym polega problem? – pytała. – Nic nie odpowiada temu, co mogę pojąć, wypowiadając słowo Bóg. Ale to, czego nie mogę pojąć, nie jest złudzeniem. To tajemnica związana z rozumem, który potrzebuje zupełnej wolności, włącznie z wolnością zaprzeczenia istnienia Boga. To rozum prowadzi nas do tajemnicy, której nie sposób przeniknąć, tak jak absurdu ontologicznej drogi prowadzącej do transcendencji, do tego, co osobliwe, niepojmowalne. Nie posiadając wglądu w naturę rzeczy, działa na nas siła ciążenia, siła czystej konieczności, od której może nas uwolnić jedynie dobro.

To naczelna kategoria filozofii Weil interpretowana w tradycji platońskiej – obok prawdy i piękna, jedna z trzech niepojętych tajemnic świata. Dobro to najwyższa tajemnica i według „szalonej” mistyczki jest ono tożsame z Bogiem.

„Simone Weil, filozof, w tym domu mieszkała od 1929 do 1940 roku” – informuje pamiątkowa tablica na fasadzie budynku nr 3 przy rue Auguste-Compte (tu mieszkał też Trocki w 1933). Idę dalej, wzdłuż Ogrodu Luksemburskiego, do kościoła Notre Dame des Champs, gdzie zaglądała mademoiselle Weil. Jest pusty. Żadnego świątecznego poruszenia. Kościół zamiera. Kiedyś żywy, prężny, wpływowy, dziś biedny, pokorny, lekceważony przez dzieci jego przebrzmiałej wielkości. „Kościół jest martwy, niech żyje wiara!” – słychać, a raczej widać tytuły tekstów analizujących nasilającą się tendencję wychodzenia wiary z kościelnych instytucji (Danièle Hervieu-Léger), co nie znaczy, że wiara słabnie. Przeciwnie, jej fenomen jest nienaruszony: ani laickie zwyczaje, ani nauka nie znoszą potrzeby wiary – wraca inaczej: w formie „nowych religii”, społecznych czy ekologicznych kontrkultur, różnych ruchów odnowy czy duchowości. Kryzys instytucjonalnych form religii nie oznacza kryzysu wiary, tylko ich cywilizacyjną nieprzystawalność do współczesności.

Świątynia Notre Dame des Champs pamięta jeszcze Mistrza Eckharta, którego Weil pilnie studiowała. Niemiecki dominikanin i mistyk wielokrotnie przybywał do Paryża, z czym wiąże się pierwsze zachowane świadectwo jego życia, tzw. Sermo Paschalis, kazanie wygłoszone tutaj przez niego podczas jednej średniowiecznej Wielkiej Nocy. Oto krótki passus z rewolucyjnych myśli Mistrza: „Po co tyle gadać o Bogu? Wszystko, co się o Nim powie, jest nieprawdą (…). Modlę się prawdziwie, kiedy nie proszę o nic. Jeżeli jestem zjednoczony, tam, gdzie są obecne wszystkie rzeczy, przeszłe, teraźniejsze i przyszłe, wtedy wszystkie one są jednakowo bliskie i równe, wszystkie są w Bogu i wszystkie we mnie (…). Kto prosi o coś innego, ten prosi o bożka lub o coś niegodziwego”.

Więc: pustka czy Bóg? Ale pomiędzy jest jeszcze życie. „I gdyby badać życie przez tysiąc lat – kontynuował Mistrz Eckhart – i pytać: «Po co żyć? » i gdyby była na to odpowiedź, to mogłaby być tylko ta: «Żyję tylko po to, żeby żyć!». Dlatego że życie samo stanowi swoją rację bytu, jest źródłem samego siebie, idzie wciąż dalej i dalej, nigdy nie pytając «dlaczego?» – bo po prostu jest życiem”. Świętujmy je ciałem i duchem, chlebem i winem. No, może jeszcze starorzymskim obyczajem znaczmy kamykiem białym każdy dzień szczęśliwy: albo lapillo notare diem. Oto krzyż, do bólu prosty – pion z poziomem.

Leszek Turkiewicz


Najpopularniejsze

Zobacz także