X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Francja Houellebecqa – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Francja Houellebecqa – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 17 października 2015

Środa, 14 października, nowy rok muzułmański 1437. Wielki Meczet Paryża w V Dzielnicy miasta, zielono-biały, w stylu hiszpańsko-mauretańskim. Oaza spokoju. Malownicze arkady, mozaiki, fontanny. W herbaciarni z wygodnymi kanapami podają miętową herbatę. Zwyczaj arabski każe wypić trzy szklaneczki: pierwsza jest cierpka jak życie, druga mocna jak miłość, trzecia łagodna jak śmierć.



W kategorii
Nie, nie lękajcie się szczęścia; ono nie istnieje – przeglądam kilka czasopism i książek. Na okładce pisma Mouvement – „Francja Michela Houellebecqa”, a magazynu Littéraire – „Bomba Houellebecqa”, którego książka Uległość, mająca premierę w dniu ataku na redakcję Charlie Hebdo, właśnie trafiła do polskich księgarń.
Lekturę zaczynam od niszowego tygodnika Famille Chrétienne, smakując tę pierwszą, cierpką jak życie miętówkę. – Francuscy muzułmanie, czytam, nie tracą nadziei na przejmowanie opustoszałych kościołów katolickich zgodnie z kontrowersyjną propozycją zwierzchnika ich wspólnoty Dalila Boubakeura, mimo sprzeciwu społeczeństwa. Podobny wniosek przedstawił rektor paryskiego meczetu w książce „List otwarty do Francuzów”. W innej – „Operacja Cezar, w sercu syryjskiej machiny śmierci” – jej autorka Garance Le Caisne, opowiada o fotografie o pseudonimie Cezar, którego zdjęcia stały się podstawą dla francuskiej prokuratury do wszczęcia precedensowego śledztwa przeciwko dyktatorowi Baszarowi Asadowi, oskarżanemu o zbrodnie przeciwko ludzkości. Z kolei na podstawie informacji pozyskanych z innego śledztwa sędzia Marc Trevidic ostrzega przed groźbami kolejnych zamachów we Francji planowanych przez Państwo Islamskie. Ta islamska fobia nakręca polityczną koniunkturę Joanny d’Arc XXI wieku, za jaką Brigitte Bardot uważa Marine Le Pen, której Front Narodowy stał się największą sondażowo partią Francji.

– Owszem, Marine Le Pen może powstrzymać imigrację, ale nie powstrzyma islamizacji – rzucam okiem na wywiad z Houellebecqiem w tygodniku L’Obs. To również teza jego „Uległości”. – Szczytem szczęścia jest bezwzględna uległość; uległość wobec Boga, o której mówi islam – słowo oznaczające po arabsku właśnie uległość, poddanie, całkowite poddanie się Allahowi. Pisarz przedstawia w swej książce wizję francuskiej kolaboracji z muzułmanami, islamizacji kraju, końca naszej cywilizacji. – Pozbawione chrześcijaństwa narody europejskie są tylko ciałami bez duszy, są w stanie dekadencji, umierają śmiercią samobójczą. Odwołuje się do mitu Kasandry, wieszcząc wojnę między muzułmańskimi imigrantami a rdzenną ludnością Europy.
„Przepowiednie maga Houellebecqa”, że „w roku 2015 straci zęby, a w 2022 będzie obchodził ramadan” znalazły się na „rozstrzelanej” okładce Charlie Hebdo z karykaturą autora w przebraniu czarnoksiężnika. W jego political fiction Front Narodowy jest u progu władzy i żeby w 2022 roku nie dopuścić do zwycięstwa Marine Le Pen w drugiej turze wyborów prezydenckich, lewica i partie centroprawicy wzywają do głosowania na kandydata Bractwa Muzułmańskiego. I wtedy niemożliwe staje się możliwe: prezydentem zostaje Mohammed Ben Abbes. Mianuje premierem François Bayrou (tego, co zdradził Sarkozyego w przegranej potyczce prezydenckiej z Hollande’em) i zapowiada wprowadzenie szariatu we Francji. Jeden z rozdziałów Uległości zaczyna słynne motto ajatollaha Chomeiniego: Islam albo będzie polityczny, albo nie będzie go wcale. Szyicki przywódca Iranu pierwszy proklamował powstanie rządu islamskiego, a będąc we Francji na emigracji, często modlił się w Wielkim Meczecie V Dzielnicy Paryża, w której rozgrywa się większa część akcji powieści Houellebecqa.

Wypijam drugą szklaneczkę miętówki, tę mocną jak miłość. Dla muzułmanów pożądanie miłosne to przejaw Bożej mądrości, a miłość fizyczna to przedsmak raju, który ma być niekończącym się orgazmem, stanem ekstazy prowadzącym do unii z Bogiem. Mistycy islamu sufi boskość ze zmysłowością łączyli. Wielbili Boga jak kochankę, starając się przypodobać Allahowi niczym kobiecie. Byli tolerancyjni, uważani za serce i duszę islamu. To z upadkiem ich bractwa niektórzy łączą polityczną ideologizację islamu, której złowieszcze echo pobrzmiewa w słowach Chomeiniego.

Houellebecqowi przylepiono etykietę wroga publicznego, nihilisty, cynika, mizogina, islamofoba. Urodził się na Reunion jako Michel Thomas. Jego matka przeszła na islam. Wychowywała go babka ze strony ojca, której panieńskie nazwisko przyjął za swój pseudonim literacki. Stał się najsłynniejszym francuskim pisarzem, tu i ówdzie uważanym za spadkobiercę Gide’a i Sartre’a, a w Ameryce za najważniejszego od czasu Camusa. Kilkanaście lat temu nazwał islam w miesięczniku Lire „okrutną i najgłupszą z religii”, za co wytoczono mu proces o wzniecanie nienawiści rasowej. Niedawno jakby zmienił zdanie: – Koran – oznajmił – gdy zacząłem go czytać, okazał się dużo lepszy, niż myślałem.
O nie, tej trzeciej szklaneczki miętówki jeszcze nie wypiję. Poczekam na „Francuzów”, na paryski spektakl Krzysztofa Warlikowskiego według „W poszukiwaniu straconego czasu” Prousta. Spektakl zapowiadany jako elegia dla upadającej Francji i schyłku Europy, jako smakowanie końca.






Najpopularniejsze

Zobacz także