X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Epidemia odgrzanej śmierci – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Epidemia odgrzanej śmierci – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 17 stycznia 2016

Mowa jest o „aurze”, jaką chciała zakupić pewna amerykańska firma; aurze wokół słynnego dandysa o srebrnych włosach, pokerowej twarzy i mentalności dziecka, nazywanego Kaczorem Donaldem sztuki, Sfinksem bez tajemnic, a nawet Odgrzaną śmiercią.



Był ikoną konsumpcyjnego życia, pop-sztuki, którą tworzył w narkotycznych oparach amfetaminy i LSD nowojorskiego atelier Factory (Fabryka), gdzie przyjmował odmieńców undergroundu i sztuki wyższych sfer, dziwaków bez pieniędzy i bogatych, znudzonych nieudaczników. Ta „aura” pojawiła się nad Sekwaną. Najpierw w niewielkiej dawce na kilku ekspozycjach, jak Picasso-mania w Grand Palais, Halsman w Jeu de Paume, Pop & Music w Fundacji Vuittona, aż eksplodowała triumfalną retrospektywą: „Andy Warhol – Unlimited” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej Miasta Paryża.

Atrakcją wystawy Warhola jest pierwsza (poza waszyngtońską w 2011 roku) prezentacja w całości jego monumentalnego cyklu Shadows (Cienie), jednorodnej serii 102 obrazów o długości 135 metrów, powtarzających jeden abstrakcyjny motyw. To fragment jakiegoś cienia, jego czasoprzestrzenne kontinuum bez uchwyconego początku i końca. Spekulowano, że jest pokawałkowanym cieniem członka w erekcji asystenta Warhola albo elementu wystroju klubu nocnego lub religijnej instalacji kościelnej. Cienie, porównywane czasem do Nenufarów Maneta, są artystyczną odpowiedzią na amerykańską szkołę ekspresjonizmu abstrakcyjnego, jednocześnie hołdem dla niej i jej parodią. To pomost między dwoma najważniejszymi nurtami sztuki amerykańskiej XX wieku: ową wyspekulowaną abstrakcją pokolenia Pollocka czy Rothki i pop-artem Warhola o smaku „fun”, zmieniającym w sztukę amerykańską codzienność.

Pop-art był radykalnym zwrotem ku figuratywności, to sztuka popularna, podpalająca granicę między kulturą wysoką a niską, to odpowiedź na dynamizm, młodość i optymizm wielkomiejskich społeczeństw konsumpcyjnych. Mieszał gatunki, opierając się na strategii reklamy, mody, kina i telewizji. Produkt masowy, eklektyczny. Multiplikował obiekty jak produkty w supermarkecie. Był lustrem społeczeństwa spektaklu.

Shadows nieprzypadkowo przywołują kliszę filmową z naprzemiennym pozytywem i negatywem obrazowanego motywu. Warhol też jej używał jako środka artystycznego, kręcąc eksperymentalne filmy. Używał kamery, aby uchwycić banalne czynności jedzenia, spania, funkcji seksualnych. Filmy te trwają od 4 minut do 24 godzin (Four Stars). Jeden z nich, „Empire”, rozpoczyna wystawę. Jest bez narracji, ruchu, dramaturgicznego napięcia, zmontowany z jednego ujęcia, pokazującego w nieruchomym planie szczytowy fragment Empire State Building, wtedy najwyższy budynek na świecie, filmowany w lipcową noc z 44. piętra Centrum Rockefellera. Film trudny do obejrzenia w całości – trwa 8 godzin i pięć minut. Pochwała nudy, powolności, luksusu traconego czasu. Inne to „Mario Banana” z transwestytą prowokacyjnie degustującym banana albo „Blow Job” obserwujący twarz mężczyzny podczas fallatio. Warhol kręcił też filmowe portrety, nazywane Screen Tests, „gości” imprezujących w jego „Fabryce”. Wystawa prezentuje m.in. portrety Salvadora Dalego i Marcela Duchampa.

Cienie odgrywają ważną rolę w twórczości Warhola. Zajmują znaczną część jego obrazów, zwłaszcza w autoportretach osaczają połowę jego twarzy. W serii krzeseł elektrycznych z więzienia Sing-Sing są psychodeliczne. Kara śmierci ponad moralnością, zredukowana do strategii reklamy. – Wierzy pan w karę śmierci? – Z miłości do sztuki, oczywiście – odpowiadał.

Andy Warhol (1928 – 1987) wyprzedził swój czas. Iskrzy, połyskuje, ekscytuje, prowokuje, kultywuje enigmatyczną osobowość. Jak maszyna produkował pop-sztukę. Przeciskał wszystko przez filtr sitodruku, tworząc proste seryjne kompozycje o wysokim kontraście kolorystycznym. Bardziej projektował, niż malował odrealnione symbole wszechobecności: gwiazdy show-biznesu i polityki przetworzone w rodzaj ikon Marlona Brando, Liz Taylor, Marilyn Monroe, Jacqueline Kennedy, Mao Zedonga, czy różowe głowy krów, puszki coca-coli i zupy pomidorowej marki Campbell, plamy utleniającego się moczu na tzw. „obrazach osikanych”, no i banknoty, dolary kochane. – Zarabiać pieniądze jest sztuką, pracować jest sztuką, ale robić dobre interesy jest sztuką najlepszą – to nowa radykalna postawa artysty. Swoją pracownię przekształcił w fabrykę, The Factory, legendarne miejsce popkultury, gdzie z czasem spotykali się wpływowi ludzie sztuki. Tam został postrzelony przez aktorkę i feministkę Valerie Solanas, tłumaczącą się tym, że za bardzo panował nad jej życiem. To już nie był Figment (fikcja, wymysł), ulubione słowo Warhola.

Cienie, one go fascynowały, jak inny ulubiony temat – The Nothing Special. Cień, ruch, banał. Taki powiew niczego, między artystą a fabrykantem, oryginałem a kopią, dziełem sztuki a opakowaniem. Wszystko jest sztuką i nic nią nie jest. Im bardziej traci sens, tym lepiej czujemy się z głową w pustce – mówił. I dodawał, że wszystko, co czyni, związane jest ze śmiercią.

Paryską wystawę kończy pytanie: – Kiedy nadejdzie koniec, to jakie będzie twoje ostatnie słowo? – Goodbye – odpowiada Warhol.
Goodbye, mister Odgrzana Śmierć. Ta epidemia nie ma końca.






Najpopularniejsze

Zobacz także