X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Drugie życie po przeszczepie

Artykuł wprowadzono: 25 lutego 2014


Przeszczepiono im serce, wątrobę, nerki. Jedni przeszli zabiegi rok temu, inni czternaście lat temu. 135 zawodników rywalizowało w Abondance we francuskich Alpach w 12 dyscyplinach Zimowych Igrzysk Osób po Przeszczepach. Przyjechali z 19 państw z całego świata, od Kanady i USA po Australię i Cypr. Zawodnicy mieli od 8 do 74 lat. Nie zabrakło Polaków, którzy wiele razy stawali na podium tych niezwykłych zawodów, z udziałem ludzi ogarniętych sportowym duchem, którym transplantacje uratowały życie. Dzisiaj mogą się nim cieszyć pełną piersią i walczyć o medale.
Uczestnicy igrzysk startowali w takich klasycznych konkurencjach jak slalom, supergigant, gigant, biatlon czy biegi narciarskie, a i w tak niecodziennych jak wyścigi na rakietach. To nie są byli sportowcy zawodowi. Niektórzy uprawiali sport w klubach, większość jednak to amatorzy, dla których wysiłek fizyczny to podstawa zdrowia, zwłaszcza po przeszczepie. Wychodzą na kort, idą do hali sportowej, wybiegają na bieżnie czy stok narciarski. Na co dzień są prawnikami, nauczycielami, grafikami. Sport to dla nich okazja, by z jednej strony dać upust chęci współzawodnictwa, które w nich się tli, a z drugiej, aby przekonać świat i siebie, że przeszczep to „pryszcz”. I jak się chce, to po takim poważnym zabiegu można wrócić do „nowego życia”, a sport jest znakomitą okazją do tego, by zapomnieć, że ma się „cudzą” nerkę czy serce. Przyjechali do Abondance, tryskając optymizmem i nadzieją, że przekażą innym po transplantacjach ten
„płomień nadziei”.
Abondance to ogromna szwajcarsko-francuska strefa połączona nartostradami i wyciągami, czy – jak to nazywają Francuzi – „domena” narciarska, należąca do największych w Europie. Ma niemal pół tysiąca kilometrów tras. W należącej do niej Chatel stoi kamienny kościółek. Przed nim kapliczka, a w niej Matka Boża wyrzeźbiona w drewnie. To Matka Boża Narciarska. Stoi na dwóch deskach w kożuszku, na którym znalazły się parzenice. To rzeźbiarz z Podhala, który tu zawędrował, stworzył tę figurę.

W Abondance stawiła się trzyosobowa reprezentacja Polski. Grzegorz Blecharczyk (53 l.). Dwanaście lat temu przeszczepiono mu nerkę. Szef ekipy. Pochodzi z Sanoka. Jest prawnikiem. Piotr Hołubowski (45 l.) z Ustrzyk Dolnych, mieszka w Dębicy. Nauczyciel WF 14 lat po transplantacji. Też nerka. I Łukasz Bojanowski (49 l). Z Katowic. Grafik. Jak powiedział nam Grzegorz, Łukasz jest gwiazdą polskiej reprezentacji. Nerkę, przeszczepioną półtora roku temu, dostał od żony. To rzadki przypadek w Polsce, aby dawcą był ktoś z rodziny. Nad Wisłą przeszczepia się zazwyczaj organy pochodzące od zmarłych. – Transplantacje to wciąż bardzo delikatna sprawa dotykająca etyki, moralności, filozofii, a także religii – mówi Grzegorz. I dodaje, że „dzięki wielu osobom pracującym w polskiej medycynie i Polskiej Unii Transplantacyjnej wiedza dotycząca tej metody leczenia trafia do społeczeństwa. Jest coraz więcej przeszczepów rodzinnych, coraz większa jest świadomość, między innymi poprzez noszenie przy sobie tak zwanych świadectw woli. Taka osoba stwierdza w nich, że zgadza się na pobranie organów po jej śmierci. Wtedy decyzja rodziny jest znacznie łatwiejsza. Ta osoba mówi: zgadzam się na pobranie organów dla życia. Trzeba się z tego cieszyć. Bo wciąż pokutuje opinia, że wystarczy człowieka podłączyć do maszyny, to będzie żyć. A to nie jest tak”.
Mała ekipa
i dużo medali
– Nasze „Stowarzyszenie Sportu po Transplantacji” przygotowuje się do organizacji dużych zawodów i całe pieniądze, pochodzące głównie ze składek członkowskich, idą na ten cel. Dlatego jest nas w Abondance tylko trzech. Przyjechaliśmy, po części sami się finansując” – powiedział Grzegorz, szef Transplant Pol Ski Teamu. Sponsorami i partnerami polskiej ekipy na francuskich igrzyskach była Huta Szkła w Krośnie i Fundacja Śnieżki „Twoja Szansa”. Stowarzyszenie organizuje w Krakowie latem tego roku VIII Mistrzostwa Europy Osób po Transplantacji i Dializowanych i na to potrzebne są fundusze, a żadne ministerstwo ani zdrowia, ani sportu, nie kwapi się z finansową pomocą.

W Abondance chłopcy z Polski pokazali, że potrafią jeździć na nartach, i co rusz wskakiwali na podium. 17 stycznia, w ostatnim dniu zawodów, w slalomie równoległym po pierwszym przejeździe Łukasz Bojanowski wygrywał. W drugim – jego włoski rywal był o mgnienie oka szybszy. Łukasz wraca do kraju ze złotem w slalomie, srebrem w gigancie, supergigancie i równoległym. Grzegorz wywalczył brąz w slalomie. Piotr w biegu na 5 km był w czołówce, ale potem wysiadło mu kolano i już z trudem przyszło walczyć w innych konkurencjach, chociaż udało mu się „zameldować w czubie” w konkurencjach alpejskich. Na tych igrzyskach to jednak nie wyniki się liczą.
40 tysięcy ludzi
Tylu żyje we Francji dzięki przeszczepom. Kolejnych 17 tysięcy czeka na organy od dawców. – Przez cztery lata co dwa dni musiałem się poddawać czterogodzinnej dializie – przyznaje Olivier Pasteur, 34-letni inżynier, który rywalizował z Polakami w konkurencjach alpejskich. – Gdy dowiedziałem się, że jest nerka do przeszczepu, to pojawiły się strach i nadzieja.
Te uczucia nie są obce trójce Polaków, którzy teraz, wbijając kijki na starcie slalomu, nie myślą o tym, że noszą „obcą” nerkę. Igrzyska mają pokazać światu, że człowiek po przeszczepie nie jest kaleką, że może normalnie żyć. Z drugiej strony trzeba zachęcać pacjentów po takich zabiegach, by nie chowali się za tarczą codziennej egzystencji, ale żyli aktywnie, bo w ten sposób nie tylko życie nabierze dla nich nowej barwy, ale jest to najlepsza metoda, by pomóc własnemu organizmowi. Wreszcie jest i trzeci aspekt – chodzi o to, aby uwrażliwić opinię publiczną na palącą potrzebę przekazywania organów chorym, dla których to jest jedyna szansa na przeżycie. – Staramy się skupić ludzi, którzy chcą pokazać przez sport idee leczenia chorych za pomocą transplantacji. Chcemy tych, którzy przez to przeszli, zachęcać do aktywnego życia, do uprawiania sportu – mówi Grzegorz. – Wynik na mecie slalomu to jedno, ale przede wszystkim liczy się uświadomienie innym tego, na co stać osoby po przeszczepach, na jakim poziomie jest transplantacja i jednocześnie pokazać pracę naszych chirurgów i lekarzy, dzięki którym tu jesteśmy. Chodzi także o solidarność ludzi z różnych kontynentów, którzy mają za sobą podobne, dramatyczne doświadczenia.
Na zawodach zawiązują się znajomości i przyjaźnie, które nie zamierają w chwili zakończenia igrzysk. W Abondance uczestników igrzysk odwiedziła Isabelle Blanc, mistrzyni świata i olimpijska w snowboardzie. – To, że się ma wszczepione „inne” serce, nie oznacza, że nasz ludzki i sportowy świat jest podzielony – powiedziała.
Dwa światy,
przed i po…
Przed transplantacjami uprawiali sport. Łukasz ścigał się na nartach w AZS, Piotr skończył AWF, a Grzegorz grał w siatkówkę i od dziecka jeździł amatorsko na nartach. Może to sprawiło, że po przeszczepie, gdy dojrzeli światełko w tunelu i uświadomili sobie, że nie ma co załamywać rąk, lecz że trzeba korzystać z szansy, jaką dał im los, dostrzegli w sporcie możliwość powrotu do normalnego życia. Chociaż z „cudzą” nerką, sercem, płucami czy wątrobą, to ci wszyscy ludzie, którzy walczyli o medale w Abondance, żyją tak jak każdy inny.
– Kiedy siedzę w przychodni, czekając na obowiązkowe badania przeprowadzane co kilka miesięcy w Warszawie czy Krakowie, a obok mnie czeka na nie jakiś dziadek, to mówię mu: Człowieku, rusz się! Może byś coś robił! Ciesz się życiem! A on odpowiada: Za 800 złotych emerytury!? To wtedy mu tłumaczę: – Idź na spacer do parku, przebiegnij się trochę. Zrzuć parę kilogramów. Ruch to zwycięstwo. Tymczasem ludzie bardzo często myślą, że sprawa kończy się na uzyskaniu świadczenia rentowego, żeby dostać te parę groszy i nie robić żadnego wysiłku – opowiada Grzegorz. I dodaje: Kiedy człowiek nie choruje na serce, nerki czy wątrobę, ma 30 lat, jeździ na nartach, uprawia inne sporty, dobrze się czuje, życie stoi przed nim otworem, to nie myśli o dbaniu o swoje zdrowie. Choroby prowadzące do transplantacji zmieniają ludzi. Po przeszczepie badam się regularnie, ale jednocześnie korzystam z życia pełnymi garściami. Znam osoby po transplantacji, które zakładają swoje firmy – tak jak Łukasz, organizują obozy sportowe czy poświęcają się wychowaniu dzieci – jak Piotr. To jest inna perspektywa. Tym wszystkim ludziom chce się żyć.

Marek Brzeziński






Najpopularniejsze

Zobacz także