X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Dominique Strauss-Kahn znów wkracza na scenę – Tygodnik Angora

Dominique Strauss-Kahn znów wkracza na scenę – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 24 października 2015

Tym razem nie chodzi o panienki lekkich obyczajów, lecz o grube miliony. Były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego zamieszany jest w kolejną aferę. Epicentrum znajduje się w Luksemburgu. Trybunał jest w Paryżu, ale kręgi rozchodzą się w międzynarodowych barwach – Francja, Belgia, Grecja, Izrael, Rosja, Czechy, Macedonia.



Rok 2013. Dominique Strauss-Kahn lokuje ponad milion euro w firmę LSK z siedzibą w Luksemburgu. Zostaje prezesem rady nadzorczej. „Nie byłem odpowiedzialny za zarządzanie aktywami, które istniały, zanim dołączyłem do firmy. To była działka Thierry’ego Leyne’a”. To obywatel Izraela i Francji. Miał jedną trzecią udziałów w firmie, która zajmowała się obrotami finansowymi. Thierry Leyne był jej współzałożycielem. 3 października 2014. Grupa LSK jest zobowiązana na mocy wyroku sądu w Luksemburgu do wypłacenia 2 milionów euro Towarzystwu Ubezpieczeniowemu La Balois Vie. DSK podaje się do dymisji. Trzy dni później 49-letni Thierry Leyne wyskakuje ze swojego apartamentu o powierzchni 800 metrów kwadratowych, z 23. piętra jednego z wieżowców w Tel Awiwie. Jego żona, gnębiona głęboką depresją, wcześniej rzuciła się przez to samo okno. Miesiąc po tym tragicznym kroku Thierry’ego Leyne’a LSK ogłasza upadłość.

29 czerwca 2015 francuski biznesmen Jean-François Ott wnosi pozew do paryskiego sądu, oskarżając szefów LSK, w tym Straussa-Kahna, o „nadużycia i przywłaszczenie sobie mienia społecznego”. Sąd otwiera sprawę i wszczyna dochodzenie. 8 października 2015 macedoński przedsiębiorca i wielki kolekcjoner win Jordan Trażkow wnosi pozew, domagając się od LSK odszkodowań za straty poniesione w wyniku złego zarządzania przez firmę jego pieniędzmi.

Po fatalnej serii skandali, które kosztowały DSK utratę funkcji jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie, prezesa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, 66-letni Strauss-Kahn chciał zaistnieć w świecie finansjery. Najpierw postarał się o statut „rezydenta skarbowego” w Maroku. Tym samym umknął przed gilotyną francuskiego fiskusa. Potem został doradcą finansowym władz Republiki Serbskiej. Zainteresował się LSK w Luksemburgu. To był łakomy kąsek, bo grupa – dzięki solidnej renomie, która pozwalała im przyciągać pieniądze największych prywatnych fortun Europy – dysponowała dwoma miliardami euro kapitału. DSK postanowił ten kapitał zainwestować. Co więcej, zamierzał do przedsięwzięcia włączyć jedną ze swoich córek, Vanessę.

Po sądowych pozwach sprawą zainteresowała się francuska policja. Okazało się, że w finansach grupy LSK istnieje potężna dziura stu milionów euro. A na liście poszkodowanych są nazwiska mauretańskiego „króla cementu”, Mohameda Uld Bumatu, który zainwestował w firmie LSK pięć milionów euro, pewnego mieszkającego w Pradze szefa firmy zarejestrowanej na Cyprze i samego Banku Luksemburga oraz setek bezimiennych osób, raczej drobnych ciułaczy. DSK, oburzony „oszczerstwami”, zapowiada podanie sprawy do sądu. Adwokat Francuza przypomina, że jego klient stracił „milion”, inwestując w LSK. Były szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego i były kandydat socjalistów na prezydenta zawsze wychodził z opresji obronną ręką. Pewnie teraz też tak będzie, że spadnie na cztery łapy… (MB)
Na podst.: Le Parisien,
BFM TV, Le Monde




Najpopularniejsze

Zobacz także