X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Dał nam przykład Bonaparte – Paryski nie-co-dziennik

Dał nam przykład Bonaparte – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 16 czerwca 2018

Wiadomo: JAK ZWYCIĘŻAĆ MAMY. Naprzód! Biało-Czerwoni! Dziś mundial rządzi światem. Na stadionach i ulicach, w strefach kibica i barach, na ekranach telewizorów: wszędzie podniecenie, radość, smutek, złość, bezradność.

Przed meczem z Senegalem zajrzałem tam, gdzie leży ów Narodowy Przykład, którego imię zabrzmi donośnym śpiewem przed każdą naszą meczową bitwą. Obok miejsca jego wiecznego spoczynku otwarto wystawę (do 22 lipca) – „Strategia Napoleona”. Szkoda, że trener Nawałka nie ma już czasu jej obejrzeć, może by pomogła i naszej strategii na rosyjską kampanię światowej futbolówki.

W Muzeum Armii Pałacu Inwalidów wystawiono ponad 200 eksponatów: makiety, uniformy, manuskrypty, broń, mapy i inne świadectwa strategicznego geniuszu Bonapartego. Wystawa eksploruje wojskową wszechpotęgę i maestrię przywódczego ducha korsykańskiego „boga wojny” (określenie Clausewitza), przebieg jego kampanii bitewnych oraz ich historyczny kontekst. Multi­medialny przekaz pozwala znaleźć się w samym sercu poczynań nowożytnego Juliusza Cezara, przeanalizować największe batalie Napoleona, którego imię po dziś dzień jest istotnym punktem odniesienia dla sztuki wojennej. To u jego boku polscy legioniści śpiewali najpopularniejszą pieśń patriotyczną – Mazurka Dąbrowskiego – do słów Józefa Wybickiego i melodii nieznanego autora, od 1927 roku oficjalny hymn państwowy.




Dobrze by było jak najdłużej słyszeć ów „generalski mazurek” na rosyjskich stadionach bitewnych. Bo przynajmniej do połowy lipca futbol przestaje być tradycyjnie pojmowanym sportem. Staje się fenomenem o zasięgu planetarnym, egzaltacją narodów, odmianą plebejskiej kultury, która uwalnia emocje sięgające prehistorycznych instynktów. Dla większości to wielkie sportowe święto (We are the champions – śpiewają), dla innych wojna (Kill them all) lub inne barbarzyństwo (Fuck them all). To zaklinanie rzeczywistości wpisanej w wymiar niemal tragedii antycznej. Wydarzenia między bramkami są jak przeznaczenie, którego nie można zmienić. Werdykt jest natychmiastowy, a pomyłka na czarno ubranego arbitra jak fatum bez apelacji. Przypadek na boisku decyduje o szczęściu lub nieszczęściu narodów, tłumów, jednostek. Piąta część globu ekscytuje się piłką jak świat okrągłą; bywa, że i fałszem kopaną. Bo żeby wygrać, trzeba umieć symulować faule, umiejętnie ciągnąć za koszulkę, skutecznie podciąć lub celnie uderzyć łokciem. Emocje wszędzie są takie same. To z nich rodzą się nadzieje: i te plemienne, i te indywidualne.

Słowo też jest ważne, w ustach wodza może być nawet orężem. Po Napoleonie zostało wiele znanych powiedzeń w rodzaju: Żołnierze, pod tymi piramidami 40 wieków na was patrzy. Niemożliwe? – to słowo dla głupców. Kto stracił wiarę, ten wszystko stracił. Pamiętajcie, pokonany zawsze słodko pachnie. Zostawcie to Polakom, oni zdobędą Somosierrę. Dla moich Polaków nie ma rzeczy niemożliwych. Albo: Pijany jak Polak – i wcale nie był to obraźliwy epitet, lecz komplement, pochwała charakteru i mocnej głowy, czym polscy legioniści górowali nad francuskimi wiarusami, którzy po nocnej libacji nie byli w stanie podjąć obowiązków żołnierskich w przeciwieństwie do naszych wojowników stawiających się rano w pełnym szyku bojowym.
Były i inne napoleońskie bon moty, np.: entuzjazm to delirium rozumu czy opinia publiczna to dziwka, ale najważniejszym słowem orężem był jego kodeks cywilny narzucany podbitym krajom. („Waterloo wymazało moje zwycięstwa, ale nie wymaże kodeksu”). Pomijając jego walor cywilizujący, napisał go wyśmienitym językiem. Stendhal czytał trzy kodeksowe strony dziennie, by odnaleźć właściwe brzmienie dla swej „Pustelni parmeńskiej”. Kodeks do dziś obowiązuje, choć zmieniono już 14 konstytucji francuskich.

Na paryskiej wystawie jest się na słynnych polach bitewnych: pod egipskimi piramidami, pod Austerlitz, Wagram, Moskwą… Waterloo przezornie ominąłem, by nie kusić losu. Ot, takie irracjonalne antidotum na ewentualny błąd Szczęsnego, Krychowiaka czy Lewandowskiego. Po wyjściu z Muzeum Armii zajrzałem jeszcze do kaplicy Dôme, gdzie w monumentalnym sarkofagu złożono szczątki Napoleona przywiezione do „stolicy stolic” z Wyspy Świętej Heleny. „Dzień był piękny jak jego chwała i zimny jak grób” – zanotował Hugo. Ponad milion paryżan odprowadziło cesarza do kaplicy Pałacu Inwalidów. Czuwa przy nim 12 kobiecych posągów symbolizujących 12 zwycięskich kampanii, a przy okazji także jego uwielbienie dla kobiet, zwłaszcza tej najwspanialszej kochanki, jaką – jak twierdził – jest władza.

W muzealnej księgarni zakupiłem te co celniejsze słowa Napoleona, a przy okazji również bestsellerowe wspomnienia Aimé Jacquet, trenera, który 20 lat temu poprowadził Francję do mistrzostwa świata. Dobry przykład dla Adama Nawałki. Odświętnie, bratersko. Aplauz kibiców łączy wszystkich w jedną ponadnarodową wspólnotę. Jak we śnie o szczęśliwej ludzkości. Oby do końca z naszym udziałem. Senegal, Kolumbia, Japonia… Dalej! Więcej! Ćwierćfinał, pół­finał… Somosierra czeka. Allez la Pologne!

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także