X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Czterdzieści lat temu zmarł Pablo Picasso, a pół wieku temu Georges Braque.

Artykuł wprowadzono: 25 lutego 2014


W historii sztuki nie było takiego porozumienia artystycznego, a poniekąd i takiej przyjaźni. Widywali się prawie codziennie, oceniali, krytykowali, nawzajem chwalili. Byli jak „połączeni liną alpiniści”. Ich okrągłe rocznice śmierci zdominowały wydarzenia kulturalne kończącego się roku. Czterdzieści lat temu zmarł Pablo Picasso, a pół wieku temu Georges Braque.
Picasso nie zamierzał umierać, więc i testamentu nie zostawił. Pędzel oddał Bogu, a rozkoszą podzielił się z Diabłem. Jego życie i sztukę naznaczyła erotyka, bez której – jak mawiał – nie ma prawdziwej sztuki. Zmieniał style i techniki, a kobieta i jej seksualność triumfowały. Swoim licznym kochankom powtarzał, że nie bez przyczyny ma uszy jak słoń wielkie zwiastujące długowieczne życie. Trwało 91 lat. Zmarł w swym domu na Lazurowym Wybrzeżu u boku młodszej od siebie o 45 lat drugiej żony Jacqueline, która po jego śmierci, jak jedna z kochanek (Marie-Thérese), popełniła samobójstwo. Gdy umarł, przerwano program telewizyjny, aby oznajmić, że świat sztuki załamał się pod sobą samym, że odszedł artysta, który wymyślił sztukę XX wieku. Neruda napisał: To jakby cały kontynent z rzekami, krajami, miastami i ludźmi zniknął z naszej planety.
Genialny Hiszpan pozostawił potomności estetyczne dziedzictwo wieku – 65 tys. rozproszonych prac (obrazy, rzeźby, ceramiki, ryciny, rysunki) wycenione na miliard dolarów. Był jak król Midas, czego dotknął – zamieniał w złoto i to nie tylko zamalowywane przez siebie płótna, lecz także przypadkowe przedmioty: stare kości, talerze, kamyki z plaży, nawet resztki ze śmietników przerabiał w dzieła sztuki. Znamienna jest anegdota o pewnym bankierze, co kazał wyciąć kawałek ściany w swoim banku, na którym Picasso, czekając w kolejce, coś naskrobał. Po śmierci stał się nie tylko malarzem wszech czasów, któremu dedykowano siedem muzeów, w tym trzy we Francji (Paryż, Antibes, Vallauris; planuje się czwarte w Cannes), to również dochodowa marka, nazwa samochodu, instytucji, lotniska, stadionu, bo, według sondażu dziennika Le Figaro, jest znany ludziom niemal we wszystkich krajach niezależnie od wieku, dochodu, płci. Jego postać, choć obrosła w legendę, wciąż jednak pełna jest zagadek i ciemnych plam. We Francji można mówić o kompleksie Picassa, w 1940 roku odmówiono mu obywatelstwa i mimo że przeżył tu niemal całe życie, to – gdyby nie darowizny – muzea francuskie nie posiadałyby prawie żadnego jego dzieła.
Nieco faustowski Picasso był zuchwały, narcystyczny i skandaliczny, czego nie można powiedzieć o pozostającym w jego cieniu chłodnym i tajemniczym samotniku z Normandii – Georges’u Braque’u. W twórczości Francuza dopatrywano się wpływów buddyjskich, bo niczym mnich japońskiego zen zmierzał drogą panowania nad formą. – Sztuka jest raną, co staje się światłem – pisał. – Chcę przedstawiać Absolut, a nie jakąś sztuczną kobietę (aluzja do Picassa?). I sięgnął Go, mając 81 lat, kiedy w 1963 roku umarł w Paryżu. Uroczystości żałobne odbyły się przed Luwrem, a pogrzeb na małym cmentarzu, na wysokim, klifowym brzegu normandzkiego Varengeville. Malował tam witraże miejscowego kościoła i figury ptaków, które symbolicznie prowadziły go przez całą twórczość ku przemianie. Ewolucję tej przemiany można zaobserwować na wielkiej wystawie w paryskim Grand Palais (do 6 stycznia), zorganizowanej z okazji 50. rocznicy jego śmierci. Retrospektywa Braque’a zajmuje 14 sal Pałacu, jest chronologiczna i tematyczna, od fowizmu po kubizm i ostatnie lata poświęcone pejzażom o zredukowanej formie zmierzającej do abstrakcjonizmu.
Braque był autorem pierwszego prekubistycznego obrazu „Domy w Estaque” przedstawiającego domy bez drzwi, okien i fasad, zredukowane do prostych brył, o których Matisse powiedział, że są niczym małe sześciany – cubes, co oznaczało nadmierne uproszczenie zgeometryzowanej przestrzeni. Apollinaire podchwycił i upowszechnił to określenie, co dało nazwę kubizmowi, największej estetycznej rewolucji początku XX wieku. Również Apollinaire wprowadził Braque’a do atelier Picassa prowadzącego podobne poszukiwania i w ten sposób kubizm stał się ich wspólnym wyrachowanym zuchwalstwem. Ta artystyczna współpraca trwała do wojny, tragicznej dla Francuza (ranny przeszedł trepanację czaszki), który zakończył tę przyjaźń, bo podobno nie chciał być obiektem manipulacji, której Picasso poddawał tych, do których był mocno przywiązany. I tak oto łącząca ich „wysokogórska lina” została zerwana. Stali się rywalami.
Braque wrócił do bardziej tradycyjnego sposobu malowania. Odkrył małe formaty i pustą przestrzeń, wyludnione pejzaże, tajemniczą linię horyzontu, granicę między morzem, ziemią i niebem. Refleksyjnie podsumował swoje życie i twórczość: – W nic już nie wierzę. Przedmioty nie istnieją dla mnie, istnieje tylko tajemnicza więź między nimi a mną. Kiedy osiągniemy harmonię, dotrzemy do intelektualnego niebytu, a wtedy wszystko jest możliwe.
Nawet droga ku Absolutowi, która staje się jego namacalną, acz pustą i po ludzku milczącą przestrzenią. Braque spróbował nią pójść do końca, a dokąd doszedł, jest tajemnicą, którą trzeba uszanować, by zachowała nie tylko swoją artystyczną moc.

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także