X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Corvo i Flores – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Corvo i Flores – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 13 września 2015

Ziemia jeszcze raz się obróciła i koniec dnia niepostrzeżenie przeszedł w początek nocy. Koniec! Koniec wakacji, które tradycyjnie żegnam w paryskiej knajpie podróżników Zango Bar, rozkołysanej przy rue du Cygne (Łabędziej). Żegnam napitkami i zakąskami firmowanymi przez duchy legendarnych włóczęgów.
Są wśród nich Marco Polo i Lord Jim, ale też polarnik Victor, co za cel ostatniej wyprawy, tej bez powrotu, obrał polinezyjską wyspę Bora-Bora, czy ekscentryczny Tine, poszukiwacz źródeł Nilu. Działają na wyobraźnię, tym bardziej że na stole butelka rumu, obok przewodniki, albumy, mapy, pisma podróżnicze, a w głowie wspomnienie lata. I tak cieleśnie i duchowo wyekwipowany wędruję dalej, na kraniec dnia, a nawet nocy, by pogrzebać wakacyjne miejsca w przeszłości.




Dotarłem na Corvo i Flores, czyli wysepki „Kruka” i „Kwiatów”, najbardziej na zachód wysunięte punkty Europy. Kruka trzeba by jednak zastąpić innym ptakiem, niezwykłym cagarro, a kwiaty udrapować w żółte pofałdowane pola głębokich mchów. – Jest coś magicznego zobaczyć tę wyłaniającą się ziemię z głębi oceanu – pisał Chateaubriand o archipelagu Azorów. Więc pojechałem, by zdążyć przed nadciągającą falą masowej turystyki, nim zaleje i zbezcześci dziewiczy ekosystem tego jednego z najpiękniejszych klejnotów Atlantyku. Pociski low costów już tam wystartowały i zapewne zatopią tę współczesną Atlantydę, o którą nasza świętej pamięci noblistka Wisława S. tak poetycko pytała: Istnieli albo nie istnieli. / Na wyspie albo nie na wyspie. / Ocean albo nie ocean / Połknął ich albo nie.
Dziś portugalskie Azory przywołują ziemski raj szczęśliwego końca świata, i to niedaleko, bo między Europą i Ameryką. Dziewicze przestrzenie, pierwotne lasy, gorące źródła ze szmaragdową wodą. Zazielenione doliny potrącają zamglone wulkany rozchylające tajemnicze kratery spokojnym jeziorom. Cisza, kontemplacja, równowaga – jeśli są zakłócane, to tylko krzykiem wodospadów spadających w ocienione gardziele. Malownicze puste drogi i jasne ciche osady zamieszkane przez przyjaznych ludzi, jeszcze niezepsutych spadającą manną możnych turystów. Przy butelce wina lub ananasowego likieru gotowi są dowieść, że na świecie nie ma nic ważniejszego od spotkania z nami. Nie ma ich dużo, więcej jest krów wpatrzonych stoicko we wszechobecne morze. Tu ekspansywna jest tylko natura, wybujała, fantastyczna, budząca zmysły i wrażenie uniesienia, egzaltacji, nieskończoności.

Azory! Dziewięć wysp rozrzuconych na przestrzeni 760 mil morskich (ok. 600 km), między którymi wyłania się z oceanu 21 gatunków wielorybów i delfinów, clou wielkiego spektaklu natury. Dziewięć wysp to dziewięć symfonii kolorów, łączonych z ich wegetacją lub imaginacją: zielona San Miguel, różowa Santa Maria, niebieska Faial, fioletowa Terceira, czarna Pico z najwyższym szczytem Portugalii, biała od młynów Graciosa, brązowa San Jorge, a na samym końcu żółtawa Flores i szarawa Corvo wpatrzone w siebie niczym para kochanków odkrywających w swych ziemistych ciałach coraz głębszą muzykalność ciszy.
Tak kołysząc się, w paryskim Zango Barze wywołałem z pamięci emerytowanego oficera Marines, właściciela Comodora, jedynego Guest House’u na Corvo połączonej ze światem krótkim pasem startowym dla małych samolotów, młynami na wiatr, pubem, cmentarzem, czarną plażą i najlepszymi na świecie serami. Amerykanina o twarzy Marlona Brando nazwałem kapitanem Ahabem, bo kultywował legendę Moby Dicka, zbierając wielorybnicze harpuny i łodzie służące do połowów króla Azorów – kaszalota sięgającego 70 ton wagi. Corvo uważana jest za miniaturę całego archipelagu za sprawą swego wulkanicznego kotła Caldeirao, w którego środku na dwóch małych jeziorach zielenią się nieduże wysepki. Z wysokości 300-metrowego krateru roztacza się niezwykły widok na ocean i dryfujący Flores, najbardziej na zachód wysunięty skrawek Europy z siedmioma bajecznymi jeziorami śpiącymi w kraterach otoczonych wzgórzami hortensji.

Na pokładzie Comodora za alkohole się nie płaci. To wyraz gościnności kapitana Ahaba, który oprócz oferowanych klasycznych trunków sam twórczo miksuje różne nalewki, poszukując tej najlepiej rozjaśniającej wyspiarski umysł. – Czy cały ten okrągły świat to tylko pusta cyfra z zapomnianego przez Boga wzoru? Gdy tak pyta, odpowiada mu świergot cagarro, barokowa symfonia do niczego niepodobna, chyba że do głosu szczęśliwych ludzi. Do ziemi zbliżają się tylko nocą, przy świetle gwiazd. Wtedy na Corvo ogranicza się elektryczne oświetlenie do minimum, by nie narażać tych dziwnych ptaków na kolizję z naturą.

Pojechać na Azory, to zmienić świat, a przy tym zostać u siebie, na tym samym kontynencie. Na Flores mawiają, że dobrze się wie, kiedy się tam przybywa, ale nigdy nie wiadomo, kiedy się stamtąd wraca. Oni?… Istnieli albo nie istnieli. / Na wyspie albo nie na wyspie. / Ocean albo nie ocean / Połknął ich albo nie.






Najpopularniejsze

Zobacz także