X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Brigitte Macron uznała tę książkę za zdradę

Brigitte Macron uznała tę książkę za zdradę

Artykuł wprowadzono: 29 sierpnia 2021

„Dopóki jesteśmy we dwoje”

Dopóki jesteśmy we dwoje, wszystko będzie dobrze. To motto przyświecające historii niezwykłej relacji łączącej prezydenta Francji Emmanuela Macrona i jego starszą o 24 lata żonę Brigitte, w poprzednim wcieleniu nauczycielkę w liceum, do którego uczęszczał kilkunastoletni „Manu”.

O zakazanej miłości, która zawiodła ich na same szczyty Republiki, napisano tak wiele, że wydawało się, iż nie można już niczego dorzucić. Książka dziennikarki i pisarki Gaël Tchakaloff „Tant qu’on est tous les deux”, która ukazała się 25 sierpnia, udowadnia, że jest inaczej. Autorka specjalizuje się w portretach silnych indywidualności politycznych. Tchakaloff poznała Macrona w 2016 roku i właś­nie z tej okazji niebawem nawiązała bardzo serdeczne kontakty z jego żoną. Projekt książki o prezydencie spotkał się początkowo z entuzjazmem pierwszej damy. Zbliżają się następne wybory i w kontekście socjalnego i sanitarnego kryzysu każdy pozytywny głos jest mile widziany.

Problem w tym, że dziennikarka zboczyła z trasy i zajęła się przypomnieniem skandalizującego romansu oraz analizą małżeństwa prezydenckiej pary, docierając nie tylko do matki Emmanuela Macrona, ale również do dawnych znajomych Brigitte, naocznych świadków obyczajowego skandalu. Jak się okazuje, związek nauczycielki i ucznia nie był tolerowany. Przyszli państwo Macron byli przez wiele lat napiętnowani społecznie. Wprawdzie teściowa głosi obecnie, że Brigitte jest jej „najlepszą przyjaciółką” i że nigdy nie sprzeciwiała się wyborowi syna, rzeczywistość pozostaje jednak bardziej skomplikowana. Do tego stopnia, że prezydentowa uznała tę książkę za zdradę, czemu dała wyraz w trakcie burzliwej rozmowy telefonicznej z autorką. – Powiedziałam ci, że wydaje mi się niemożliwe pisać o nim, nie wspominając o tobie. Nie zniosłaś tego. Twoje słowa, radykalne, ciężkie jak ołów, definitywne, twój zimny gniew przerwał naszą wymianę zdań – pisze Tchakaloff pod adresem dawnej przyjaciółki w swojej „biografii pary”. – Początkowo myślałam, że nie zauważyłam, jak jesteś twarda. Prawda jest chyba jednak bardziej złożona. Pewne tematy cię tak bulwersują, że przestajesz słuchać. Dajesz więcej niż prezydent i z tego powodu twoje reakcje są bardziej surowe. Wasz związek jest jedynym tematem, który je wywołuje – usiłuje dyplomatycznie tłumaczyć pierwszą damę. Brigitte Macron miała powiedzieć jej nawet: – Nie należy tego dotykać, nie chcę, żeby o nas mówiono, żeby nasza relacja była wystawiana na widok publiczny. Stało się inaczej…

Macronowie wciąż fascynują, a autorka książki potwierdza jeszcze tylko wyjątkowość ich stosunków. Prezydencka para to dla niej „dwoje romantyków zagubionych w polityce”. – Odnosi się wrażenie, że spotkali się wczoraj – pisze. – Cud wciąż trwa: lekkość nie została zniszczona ani przez trudne początki ich historii, ani przez upływ czasu, ani przez ciężar władzy. Są wciąż razem, nie ma godziny, żeby ze sobą nie rozmawiali. Mają wgląd w swój rozkład zajęć i wiedzą, czym żyje drugie – wyjaśnia. Brigitte Macron zwierzyła się jej, że taka relacja narzuciła się im od razu jako coś oczywistego. – Ludzie tego nie rozumieją, społeczeństwo jest indywidualistyczne, ale życie w parze nie niszczy indywidualności, tylko ją wzmacnia i szanuje. Moi rodzice byli podobni – mówiła.

Intymne zwierzenia jako materiał wielkonakładowej pozycji wytypowane zostały przez wydawnictwo Flammarion na bestseller. Można więc zrozumieć gniew prezydentowej, tym bardziej że Tchakaloff nie ukrywa trudności, jakie napotykała pierwsza dama. – Brigitte wciąż walczy – mówi jedna ze znajomych, robiąc aluzję do dzielącej parę różnicy wieku. Faktycznie, pani Macron wstaje codziennie o szóstej rano, aby się gimnastykować, jest zawsze nieskazitelnie ubrana i uczesana i robi wszystko, aby podobać się swojemu młodemu partnerowi. Według cytowanych wypowiedzi bardzo cierpiała w trakcie kampanii prezydenckiej. Wyśmiewano jej wiek, grzebano w życiu prywatnym i niemalże oskarżano o pedofilię. Odtąd postanowiła chronić siebie i swojego mężczyznę, podejrzewanego otwarcie o homoseksualizm i krytykowanego w tej książce przez własnych ministrów za to, że nie ma wystarczającej pewności siebie, jest zbyt przywiązany do wolności i otacza się „ludźmi bez właściwości”.

Dzieło Gaël Tchakaloff niekoniecznie przysłuży się więc poprawieniu wizerunku prezydenta. Czytelnicy będą mu za to szczerze zazdrościć tak oddanej żony.

Joanna Orzechowska






Najpopularniejsze

Zobacz także