X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Arystokratki na wybiegu

Arystokratki na wybiegu

Artykuł wprowadzono: 26 września 2021

Mimo pozorów moda nigdy nie była demokratyczna. Projektanci przygotowywali kolekcje dla wybranek o określonym statusie społecznym, dysponujących odpowiednimi środkami finansowymi. Wprawdzie Coco Chanel głosiła, że jej modele może nosić każda nowoczesna kobieta, był to jednak przede wszystkim chwyt reklamowy i strategia pozwalająca milionom kobiet na świecie uwierzyć, że mają dostęp do luksusu.

Wielcy projektanci zawsze otaczali się starannie wyselekcjonowanymi muzami – i to zarówno na widowni, jak i na wybiegu. I tak słynna Coco zatrudniła jako modelki hrabinę Mimi d’Arcangues, księżniczkę Odile de Croÿ i arystokratkę Paule de Merindol, co było prawdziwym wyzwaniem, zważywszy że jeszcze w XIX wieku modelki i modystki traktowane były podobnie jak baletnice, czyli jak osoby „lekkiego prowadzenia”. Karl Lagerfeld, przejmując w 1983 roku kierownictwo Chanel, postawił na Inès de Seignard de la Fressange – swą długoletnią muzę i królową wybiegów, obecnie dyrektorkę artystyczną własnej marki oraz Uniqlo. Nieco później „Kajzer”, jak go nazywano, zwrócił uwagę na Stellę Tennant, krewną Lady Di, która już w wieku 23 lat figurowała na okładce włoskiego „Vogue’a”. Stella, jedna z najsłynniejszych modelek świata obok supermodelek lat 90. – Kate Moss, Naomi Campbell, Cindy Crawford, Claudii Schiffer, Lindy Evangelisty i Christy Turlington (te akurat nie miały w sobie kropli błękitnej krwi) – popełniła samobójstwo w wieku 50 lat, ponieważ nie potrafiła podobno żyć bez wykonywania ukochanego zawodu. Arystokratka zgubiła się niejako po drodze – od początku XXI wieku na wybiegach zaczął królować trend etniczny i celebrowanie brzydoty. Nastąpiła też moda na osoby transpłciowe. April Ashley, Hunter Schafer, Teddy Quinlivan, Nathan Westling, Lea T i Geena Rocero defilują dla największych domów mody, jak Louis Vuitton, Prada czy Dior.

Wydawało się, że nie ma powrotu do dawnej, trącącej myszką tendencji „glamour” – stało się jednak inaczej. W ramach reakcji na obyczajowe prowokacje i falę pokazów w stylu „trash” (od angielskiego słowa „śmieci”) wielkie marki powróciły do elitarnych tradycji. Odwrót rozpoczęła firma kosmetyczna L’Oréal, zatrudniająca w swojej „stajni” największe gwiazdy kina. Za nią ruszyli wielcy projektanci, zwracając się do pięknych arystokratek z największych rodzin Starego Kontynentu. W Anglii, gdzie wszyscy pamętają słynną kampanię reklamową Burberry z książętami Williamem i Harrym, Jean Campbell, córka hrabiego Cawdor, okrzyczana została następczynią Kate Moss i rywalką Cary Delevingne, zaś Kitty Spencer, bratanica Lady Di, została ambasadorką luksusowego domu jubilerskiego Bulgari. We Włoszech wielką karierę zrobiła piękna Bianca Brandolini d’Adda, córka księżniczki i weneckiego hrabiego. Republikańska Francja nie pozostaje w tyle. Chociaż w wyniku dawnej rewolucyjnej rzezi arystokracja liczy tu zaledwie 150 tysięcy osób, czyli 0,2 procent ogółu społeczeństwa, opanowała jednak media, światek luksusu, kultury, finansów i polityki, odzyskując tym samym wpływy i wciąż pozwalając marzyć. W świecie mody zaczęło się od ślicznej Charlotte Casiraghi, córki księżniczki Karoliny z Monako i wnuczki gwiazdy filmowej Grace Kelly. Trzydziestopięciolatka, przez kilka lat związana z firmą Gucci, została oficjalną „egerią” Chanel, fotografując się na tle książęcego pałacu i prowadząc w siedzibie firmy przy ulicy Cambon filozoficzne i literackie podwieczorki. W życiu osobistym Charlotte jest żoną producenta Dimitriego Rassama, syna aktorki Carole Bouquet, partnerki jednego z Rothschildów – trudno doprawdy o bardziej udany mariaż pochodzenia, fortuny i urody. W 2021 w jej ślady poszła jej szwagierka, dziennikarka Beatrice Borromeo, dziedziczka jednej z najstarszych włoskich rodzin, z którą lukratywną umowę podpisał Dior. Casting wśród spadkobierców wielkich rodów trwa. Maria-Olympia de Grece z greckiej rodziny królewskiej pracuje dla Louisa Vuittona, podobnie jak młody duński książę Nikolaï, zaś Sonia Potocki-Vassena pozuje dla Sisleya. Ich pochodzenie to gwarancja najwyższej jakości oraz podkreślenie wieloletniej tradycji firm. U słynnych projektantów ubierały się bowiem już matki i babki arystokratycznych modelek: mała Charlotte Casiraghi bawiła się w mieszkaniu Karla Lagerfelda, a Beatrice Borromeo i Maria-Olympia de Grece poznawały nazwiska kreatorów, buszując w garderobach rodzinnych pałaców.

Kiedy inne małe dziewczynki wieszały sobie na szyi korale z jarzębiny, one zakładały rodzinne kolie. Nic się więc tak naprawdę nie zmieniło. Arystokracja symbolizuje wciąż pewną ideę elegancji. Tę, która nie przemija.

Joanna Orzechowska




Najpopularniejsze

Zobacz także