X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Arcydzieło! Picasso, Strzemiński, Kobro, Miró, Giacometti… – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 15 września 2018

Wystawa „Picasso. Arcydzieło!” w paryskim muzeum Picassa rozpoczęła jesienny sezon sztuki nad Sekwaną, stawiając już na dzień dobry fundamentalne pytanie o sens pojęcia arcydzieło, piękno idealne, dzieło absolutne.

Prologiem ekspozycji jest przewrotna odpowiedź Jeana Cocteau: Arcydzieło to nic innego jak szach-mat i wygrana partia szachów oraz dwa szkice Picassa: studium jego ręki i jego oczu. A dalej zachwycają kolejne dzieła tego emblematycznego dla XX wieku malarza, w wyobraźni zbiorowej artystycznego geniusza, który niczym król Midas, czego się dotknął, zmieniał w złoto; dzieła przybliżające Picassowskie rozumienie arcydzieła, pokazane w kilkunastu częściach wystawy: „Arlekiny”, „Kąpiące się”, studium postaci z osławionych „Panien z Awinionu”, portrety, rzeźby, litografie.

Inna artystyczna partia szachów „króla słońce” nowoczesnego malarstwa, który po drugiej wojnie światowej stał się dla sztuki tym, czym demokracja dla ładu politycznego, Einstein dla nauki, a Chaplin dla filmu, będzie rozgrywana od 18 września w Musée d’Orsay na wystawie – „Picasso. Błękitny i różowy”. Jak wskazuje tytuł, obejmie ona jego twórczość okresu błękitnego z lat 1900 – 1904 oraz różowego z 1904 – 1906. W pierwszym dzieła utrzymane są w melancholijnym kolorycie, pełne bólu, strachu i śmierci z czasu krótkiego epizodu jego bratania się z cyganerią Montmartre’u. W drugim śmierć i depresja ustępują miejsca „różowej muzie” zabawy, chociaż ciągle z domieszką nędzy i smutku w tle, ale mimo wszystko zabawy. Jego postacie nie są już tylko urodzonymi przegranymi trzymającymi się ciemnych stron życia. Ich symbolem staje się arlekin, może dlatego, że Picasso chętnie zaglądał do cyrku Medrano, którego różowy namiot błyszczał u podnóża Montmartre’u.

Ale to nie koniec obecności Pabla Picassa w programie nowego paryskiego sezonu sztuki. Zanosi się więc na jesienną picassomanię, bo Hiszpan – dla jednych malarz wszech czasów, dla innych wielki uwodziciel krytyków i miłośników sztuki – jest też gwiazdą tematycznej wystawy w Centrum Pompidou – „Kubizm” (od 17 października). To zrozumiałe, bo jego „Panny z Awinionu” dały początek kubizmowi. Obraz przedstawiający pięć prostytutek z burdelu przy ulicy Awinionu w Barcelonie – twarze maski, surowa nagość, geometryczna, kanciasta, zatrzymana między erotyzmem, egzotyką i lękiem. Styl ten, który był największą rewolucją estetyczną początku XX wieku, dokonał gwałtu na trójwymiarowości malowanego obiektu. Łamał jego spójność, upraszczał formę, geometryzował, rozpłaszczał, dzielił, rozbijał, asymetrycznie przemieszczał. Oczywiście, obok Picassa, będą prezentowane dzieła współtwórcy kubizmu Braque’a i innych: Grisa, Légera, Delaunayów, Duchampa, Picabii…

Wydarzeniami jesieni z pewnością będą retrospektywy Joana Miró w Grand Palais (od 3 października) i Alberta Giacomettiego w Musée Maillol (od 14 września). Obaj w swej artystycznej kreatywności poruszali się na obrzeżach surrealizmu. Pierwszy to spektakularny „miroświat” poetyckich metamorfoz, który stworzył „piaskownicę dla podświadomości”, balansując między alchemią dzieciństwa a oniryczną dojrzałością fantastycznych poematów z linii, kropek, kleksów, znaków lekkich, wolnych, przestrzennych. Drugi – prezentowany w konfrontacji z najlepszymi rzeźbiarzami swej epoki – jest twórcą charakterystycznych postaci z brązu, gipsu i drewna, wydłużonych do granic możliwości, które tracą swoją substancjalność niczym cienie znikające i wyłaniające się z niezniszczalnej energii chaosu. Jego świat mieścił się na 20 metrach kw. paryskiego atelier, gdzie spędził 40 lat życia.




Polskim ewenementem będzie wystawa w Centrum Pompidou – „Awangarda polska: Katarzyna Kobro i Władysław Strzemiński” (od 24 października do 14 stycznia), małżeństwa rzeźbiarki i malarza z kręgu konstruktywizmu, założycieli grupy „a.r.” (awangarda rzeczywista albo artyści rewolucji). Oboje odrzucili indywidualizm, subiektywizm, ekspresję sztuki, głosząc radykalny obiektywizm formy. Ona zrewolucjonizowała myślenie o rzeźbie, odchodząc od pojmowania jej jako bryły na rzecz wiszących konstrukcji przenikających w abstrakcyjnie pojętą nieskończoną przestrzeń, niemających żadnego punktu odniesienia prócz własnego cienia. On, autor „Teorii widzenia”, twórca unizmu sięgającego kresu „organicznej autonomii malarstwa”, ograniczył do granic możliwości jego elementy kompozycyjne, aby dojść do swej monochromatycznej, jednorodnej kompozycji unistycznej. Malował też obrazy solarystyczne, na których uchwycił powidoki światła wywołane spojrzeniem na słońce.

Być może dotychczas mało znani publiczności francuskiej Kobro i Strzemiński również postawią szach-mat nad Sekwaną, wygrywając artystyczną partię szachów. To możliwe, bo – jak mawiał Picasso – w sztuce 1+1 może dać każdą liczbę z wyjątkiem dwójki.




Najpopularniejsze

Zobacz także