X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Arbuz… – Tygodnik Angora

Arbuz… – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 2 sierpnia 2015

Tego, który znamy, gotować się nie da. Jest pyszny, soczysty. Najczęściej jemy go bez żadnych dodatków, ale okazuje się, że z arbuza można zrobić atrakcyjną przystawkę. Według Marka Twaina „arbuz to ucieleśnienie luksusu świata”.

Ma wiele zalet poza smakowymi. Dzięki antyutleniaczom przeciwdziała nowotworowi prostaty. 92 proc. to woda, bogata w witaminy, w tym A, B6 i C. Zero cholesterolu. Jeden z najuboższych w cukry owoców. Pomaga w szybszej likwidacji zakwasów w mięśniach. Naukowcy z Teksasu twierdzą, że to jest „naturalna viagra”, ale to można stwierdzić po wypiciu 1,5 litra soku! Potas, magnez, cynk – prawdziwa „bomba” na kondycję. Kuzyn dyni. Pochodzi z południowej Afryki, z pustyni Kalahari. Znany w starożytnym Egipcie. Arbuzy hoduje się w pełnej słońca Prowansji, ale 70 procent światowej produkcji pochodzi z Chin, ok. 65 milionów ton rocznie. Waży od 5 do 20 kilogramów, ale rekordzista wyhodowany w Hiszpanii osiągnął 88,5 kilograma. Poza arbuzem „zwyczajnym”, na południu Francji uprawia się gigerine, który w przeciwieństwie do tego tak dobrze nam znanego, trzeba gotować! Na surowo się tego arbuza nie jada, tylko przetwarza się na pyszną konfiturę.

Na rynku w Bordeaux można go kupić, pytając o „melona hiszpańskiego” – melon d’Espagne. Do Akwitanii (Bordeaux) przywędrował bowiem zza Pirenejów gdzie nazywany jest gila. Natomiast nazwa gigerine pochodzi od miasta w Kabylii w Algierii, skąd ten arbuz na konfitury najprawdopodobniej przybył do Prowansji. W europejskim katalogu roślin wymienia się ponad pół tysiąca gatunków. We Francji występują zaledwie 24 odmiany.

Na przekąskę i nie tylko…
Arbuz powinien być ciężki, jak tak zwana piłka lekarska. Tak jak melona wącha się go, ma „pachnieć melonem” (te bez zapachu „melonowego” nie nadają się, są twarde i niesmaczne), tak w arbuza trzeba popukać. Musi „odpowiedzieć”. Wtedy jest dojrzały. Wygodniej jest jeść go w wersji bez pestek, ale ten z pestkami ma więcej smaku i aromatu.

Na Karaibach przyprawia się go cukrem z trzciny i cynamonem. Sycylijczycy jedzą arbuza ze zmielonymi owocami pistacjowymi i z kawałkami czekolady. Szczególnie w gorące dni pysznie smakują kostki arbuza, wcześniej schłodzonego w lodówce z kawałkami sera feta i zieloną lub czarną oliwką. Dla urozmaicenia smaku można sypnąć odrobinę Cayenne. Arbuz świetnie się nadaje do letnich sałatek z kawałkami cytrusów, zieloną fasolką i białym serem. Można go przyrządzać w formie „szaszłyków” (oczywiście żadnego rusztu!) razem z plasterkami rzodkiewki, mozzarellą, solą morską, posiekaną kolendrą, a wszystko to polane pikantną oliwą. Łatwo ją samemu zrobić, zalewając w butelce suszoną czuszkę lub cayenne, gałązkę tymianku i rozmarynu. Smaczny jest z ogórkiem, limonką, różową cebulką, świeżą kolendrą i zieloną pikantną papryką. Arbuz z wieprzowiną na krucho i z… ostrygami.

Wreszcie gaspacho z arbuza. Pozbawione pestek wnętrze miksujemy z oliwą z oliwek, balsamico, szczyptą morskiej soli i papryki espelette. Dwie godziny w lodówce. Obrane ze skórki pomidory oczyszczamy z pestek. Mieszamy z listkami sałaty i siekanym koperkiem. Kozi serek tniemy na cienkie plastry. Orzechy włoskie miażdżymy na drobne kawałki. Mieszamy z arbuzem. A na wierzch maleńkie kawałki podpieczonego na patelni chleba z czosnkiem. Do tego wino Berticot – białe wytrawne Sauvignon o bukiecie pełnym cytrusów.






Najpopularniejsze

Zobacz także