X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Alfa-alfa i mięso na dodatek

Alfa-alfa i mięso na dodatek

Artykuł wprowadzono: 1 marca 2020

Od pewnego czasu we francuskich sklepach można trafić na niezwykle interesujące smakowo kiełki. Jedne to te z rzodkiewki – dodają ostrości potrawie, mogą służyć za dodatek do ryb i mięs przyrządzanych na wszelkie sposoby: na parze w liściach sałaty, na ruszcie czy na patelni wyłożonej pergaminem. Są bardziej pikantne niż ostre, bo rozsiewają się smakiem po języku, a nie gryzą, tak jak niekiedy staje się to udziałem ich „dużych sióstr” – piekących rzodkiewek. Alfa-alfa to też korzonki. Znane od 3000 lat, uprawiane na Kaukazie. Arabowie zwali je ojcem warzyw, bo mają tyle przymiotów odżywczych, a poza tym są znacznie łagodniejsze w smaku. Dzisiaj dodamy je do kurczaka.

Ten gatunek drobiu należy do najbardziej rozpowszechnionych na świecie – od Anglii po wyspy polinezyjskie, od Australii po naszą kuchnię. Nie na próżno dobry król Henryk IV, który zapoczątkował dynastię Burbonów, powiadał, że jego pragnieniem jest, by każdy poddany w jego królestwie mógł w niedzielę włożyć kurę do garnka. W Nowej Kaledonii, na należącym do Francji archipelagu na Pacyfiku, głównym pożywieniem są ryby, co nikogo nie dziwi, bo dookoła lazur oceanu. Na śniadanie omlet z rybą i owocami. Na obiad kompozycja z owoców i z surowej ryby. Na kolację owoce, głównie kokosy, i ryba. Od święta na kamieniach wulkanicznych układa się liście bananowca, a na nich kawałki prosiaczka i warzywa. Przykrywa się to liśćmi, by prużyło się przez wiele godzin. Natomiast bugna to kawałki kurczaka wrzucane na kwadrans do gotującej się wody, do tego obrane i pokrojone w plastry słodkie pataty, mleczko kokosowe, dodaje się soli, cayenne i dusi przez pół godziny. W tradycyjnym przepisie mięso i pataty owija się liśćmi bananowca i wkłada na parę. Rozpływają się w ustach. Szaszłyk z kurczaka po turecku z ostrym sosem harissa w marokańskim kuskusie, który ponoć tak naprawdę jako potrawę wymyślili tamtejsi Żydzi, czy pieczony kurczak ze stanu Maryland z papryką – to tylko kilka sposobów na drób.

Jedziemy do Meksyku

To nie tylko kraj potrójnego M – Márqueza, Majów i mafii, ale także papryk kolorami godnych palety impresjonistów. Podłużne i wąskie, w barwie bordoskiego wina colorado, znacznie bardziej opasłe, nieco jak wynędzniałe bakłażany gualillo, okrąglutkie, pomarszczone jak wiekowe Meksykanki pod swoimi sombrerami cascabel, piekielnie ostre, wypalające podniebienie i język zielone, tak zwane ptasie, małe, ale dające w kość i te, które owijają się na języku szalonym, ognistym szalem smaku, przyprawiając o zawrót głowy niczym widok meksykańskiej tancerki, na którą się spogląda po kilku tequill­ach – jalapeño. Te przyprawy towarzyszą każdej potrawie w krainie Majów – są w sosach, w zupach, suszone lub surowe, faszerowane, podawane z mięsem, z rybą albo z kurczakiem, którego kroimy na kawałki. Obieramy ze skóry pomidory, kroimy i pozbawiamy pestek. To samo z zieloną papryką pociętą wzdłuż. Na rozgrzanym oleju rumienimy dwie cebule, trzy ząbki czosnku, dodajemy kurczaka, żeby też się „opalił”, pomidory, cayenne. Jalapeño. 40 minut i podajemy z ryżem. Ta potrawa jest ostra. Zależy, ile dorzuciliśmy cayenne. Toteż można ją trochę złagodzić przez obecność alfa-alfa. A do takiego dania carmenere. Przepyszne czerwone wytrawne wino z Chile. Zapomniane przez Francuzów z Bordeaux, skąd pochodzi – renesans przeżyło w krainie Indian Araukanów, czyli Mapuczy w Chile. Wyśmienite. Mimo że kurczak to białe mięso, ale z tyloma papryczkami czerwone wino przejdzie gładko.

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także