Zanioslo mnie dzis na Montmartre i akurat, kiedy bylam "na szczycie", znaczy u stop Bazyliki Sacre Coer, natura dala wspanialy popis swoich mozliwosci... niemal noc, wichura, grad... a na koniec podwojna tecza! Zmoklam ale nie przemoklam, a nawet gdyby,to i tak wartobyloby, bo ten spektakl trwal ledwie jakies 10 minut....
dscn1874.jpg....dscn1877.jpg....dscn1880.jpg.....dscn1878.jpg.....dscn1884.jpgdscn1886.jpg......dscn1887.jpg.....
.dscn1891.jpg prawie po....
dscn1893.jpg trzeba sie wpatrzec, mozna zobaczyc zarys drugiej teczy... to naprawde rzadkosc i to w lutym!
dscn1896.jpg a tu juz po burzy. Jeszcze resztki kolorow jasnieja na juz czystym niebie.


Fotki moze nie najlepszej jakosci ale wiatr byl tak porywisty, ze z trudem utrzymywalam sie w pionie a grad i deszcz zacinal dosc ostro prosto w obiektyw i w moja gebusie