Co prócz złej pogody może najskuteczniej popsuć nastrój w wakacje? Mandat. Zwłaszcza otrzymany za granicą, bo wysokością znacznie przewyższa polskie kary. Po powrocie z wakacji przychodzi rozterka - płacić czy nie płacić? Szczególnie jeżeli mandat wystawiono za małe przewinienie np. niewykupienie biletu w parkomacie.
Pani Karolina tydzień temu wróciła z wakacji w Danii. Niestety, z mandatem wypisanym na jej auto. - Muszę zapłacić 270 zł, chociaż zostawiłam auto na parkingu, który przez pierwsze cztery godziny jest bezpłatny. Nie było mnie tylko czterdzieści minut. Skąd więc mandat? Nie nakleiłam na szybie zegarka, na którym zaznacza się godzinę przyjazdu - mówi pani Karolina, łodzianka. - Na parkingu nie było informacji, że trzeba coś przykleić. Nie czuję się winna. Wolałabym nie płacić...
Żeby wysłać ponaglenie do zapłaty, zagraniczna gmina musi znaleźć adres właściciela pojazdu. - Najczęściej szukają w Centralnej Ewidencji Kierowców i Pojazdów, którą nadzoruje resort spraw wewnętrznych i administracji. Niektóre firmy windykacyjne mają wykupiony dostęp do niej - wyjaśnia Aleksandra Mioduszewska z biura prasowego Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi.

Od początku roku do MSWiA wpłynęły 184 zapytania, dotyczące pojazdów z Łodzi. Informacji o nich domagały się Włochy, Austria, Niemcy i Holandia. Znacznie więcej cudzoziemców dostaje mandaty za wykroczenia na drogach naszego województwa. Tylko w kwietniu ukarano aż 593 kierowców z zagranicy. Ze ściągalnością ich mandatów nie ma problemu, bo od razu opłacają je policji. Czasami ponaglenia do zapłaty zagranicznego mandatu przychodzą do łódzkiego magistratu. "Winna" jest temu różnica między polskim i zagranicznym dowodem rejestracyjnym
- W miejscu, gdzie zagraniczni kierowcy mają wpis o właścicielu pojazdu, my mamy organ wydający dowód. Dlatego ponaglenia przychodzą do magistratu - mówi Rajmund Kądziela, dyrektor wydziału praw jazdy i rejestracji pojazdów. Takich ponagleń przychodzi 10 w ciągu roku. - Jedyne co mogę zrobić z takim dokumentem, to przesłać go do właściciela pojazdu - mówi Kądziela. - Informacji o jego adresie nie mogę podać zagranicznej instytucji, bo zabrania mi tego polska ustawa o ochronie danych osobowych.
Dlatego zagraniczna policja i tamtejsze gminy zgłaszają się z problemem do polskiej prokuratury, której ochrona danych osobowych nie obowiązuje.
- Wówczas kierowca z zagranicznym mandatem jest wzywany w celu rozpoznania siebie na zdjęciu. Ale i wtedy nie można go zmusić do zapłacenia mandatu. Polski kodeks uwzględnia tylko te wykroczenia drogowe, które zostały popełnione na terenie naszego kraju - mówi mecenas Piotr Kaszewiak. - W przypadku mandatu za złe parkowanie wątpię, żeby zagraniczna gmina ścigała polskiego kierowcę za drobną kwotę. Trzeba się jednak liczyć z tym, że powtórna wizyta w kraju, gdzie dostaliśmy mandat i go nie zapłaciliśmy, grozi karą surowszą niż ten mandat.

(Polska The Time)