×

Meksyk nad Sekwaną (Tygodnik Angora)

Artykuł wprowadzono: 2 stycznia 2017

Paryski nie-co-dziennik

Dymiące wulkany, płaskowyże fantazyjnych kaktusów, miasta widma. Według przekazu Majów środek tego świata jest zielony, wschód – czerwony, zachód – czarny, północ – biała, południe – żółte. Paryski Grand Palais pachnie bugen­willą, smakuje tequilą, mieni się kolorami Diega Rivery, Fridy Kahlo, José Orozco i innych awangardzistów za sprawą wystawy – „Meksyk 1900 – 1950”.





O Meksyku André Breton mawiał, że to kraj realnego surrealizmu. On i Artaud pielgrzymowali pod wulkan Popocatépetl w poszukiwaniu magicznego realizmu, bytu tak egzotycznego jak hybrydalnego. To w tym czasie sztuka meksykańska przebijała się do światowej czołówki. Krwawa rewolucja miała w tym znaczący udział. Murale – monumentalne malowidła ścienne nawiązujące do indiańskiej sztuki ludowej – stały się jej estetyczno-narodowym językiem. Ich mistrzami była „Wielka Trójka”: José Clemente Orozco, David Alfaro Si­queiros i Diego Rivera.

Orozco był z nich stosunkowo najmniej nastawiony na propagandowy motyw rewolucji. Jego twórczość bardziej niż na tematyce politycznej koncentrowała się na uniwersalnej kondycji ludzkiej, na ogół zabarwionej apokaliptycznie. Dla Siqueirosa zaś polityka była nierozdzielna od sztuki, tylko dwumian polityka-sztuka miał rację bytu. W końcu porzucił on malarstwo, by w pełni zaangażować się w rewolucję. Wydalano go z Meksyku, m.in. za nieudaną próbę zamachu na Leona Trockiego. Kilka razy siedział w więzieniu, a w latach trzydziestych walczył w hiszpańskiej wojnie domowej.

Trzeci utopista Rivera sam uważał się za największego artystę Meksyku, ba, obu Ameryk. Wykształcony w akademii, studiował style dawne i nowoczesne, poznawał sztukę w Europie. W Hiszpanii malarstwo klasyczne Velazqueza, Goyę, El Greca, w Paryżu fowizm i kubizm. Mieszkał na Mont­parnassie, spotykał Picassa, Mondriana, Modiglianiego. W geometryzującej twórczości Meksykanina wyraźnie widać dalekie wpływy kubizmu. Jego słynny mural „Człowiek na rozdrożu” zdobił nowojorski Rockefeller Center, ale fundator Nelson Rockefeller, zorientowawszy się, że jedną z jego postaci jest Lenin, nakazał zniszczyć dzieło.

„Wielką Trójkę” profesjonalistów przebiła popularnością samouk Frida Kahlo. Od lat trwa swoista fridomania wokół artystycznej, obyczajowej i politycznej rewolucjonistki. Pojawiała się na okładkach magazynów, powstawały o niej filmy, sztuki teatralne, opera; inspirowała takich projektantów mody jak Karl Lagerfeld i Jean-Paul Gaultier, a ruch feministyczny uczynił ją swym symbolem. To przede wszystkim dla niej paryżanie ustawiają się w kolejce przed Grand Palais, aby obejrzeć jej przesiąkniętą bólem i cierpieniem twórczość.

W dzieciństwie choroba polio zdeformowała Fridzie nogę, a w wieku 18 lat uległa wypadkowi, jadąc autobusem, który uderzył w tramwaj. Obrażenia miednicy i kręgosłupa przykuły ją do łóżka, sztywnego gorsetu, inwalidzkiego wózka. W szpitalu została malarką. Uwięziona w łóżku obserwowała w umieszczonym nad głową lustrze odbicie swej twarzy, jedynej modelki ze smutnymi oczami pod gęstymi brwiami, niczym skrzydłami czarnego ptaka bólu. Przeszła kilka operacji kręgosłupa, a pod koniec 47-letniego życia amputację nogi. Jej sztuka to zapis tragicznej cielesności bólem doświadczanej i bólem upokarzanej. Skupiona na malowaniu dramatu swego cierpienia szukała dla niego poetyki między słońcem i księżycem stale obecnymi w meksykańskiej tradycji. – Nie wiedziałam, że jestem surrealistką, dopóki Breton mi tego nie powiedział, gdy przyjechał do Meksyku.

Frida Kahlo i Diego Rivera tworzyli legendarny związek słonia i gołębicy (on wielki i gruby, ona niska i szczupła). Pobierali się, zdradzali, rozwodzili, znowu pobierali. Poznała ich kochanka Diega i od razu zostali parą. On – o 21 lat starszy – wprowadził ją w środowisko sztuki, która ich połączyła, jak miłość i wspólne komunistyczne ideały. Zamieszkali w Coyoacan na przedmieściach Mexico City w Niebieskim Domu Fridy, koloru miłości, jak mówiła. To miejsce rozkoszy i bólu, zdrad i separacji, jedno z ważniejszych centrów kultury XX-wiecznego Meksyku. Gościli w nim artyści, pisarze, rewolucjoniści – i wolna miłość.

Miłosne podboje Rivery obejmowały jego admiratorki i uczennice, nie ominęły młodszej siostry Fridy – Cristiny. Lista kochanków i kochanek biseksualnej Fridy była krótsza, za to bardziej błyskotliwa, m.in.: rzeźbiarz Isamu Noguchi, fotograf Nick Murray, malarka Georgia O’Keeffe, Joséphine Baker, Leon Trocki, a być może, bo co do niego nie ma pewności, również Marcel Duchamp. Ze związków Diega zrodziła się czwórka dzieci z różnych matek, z jej – żadne. – Piłam, chciałam utopić me smutki, ale te cholerstwa nauczyły się pływać. Ufam, że śmierć jest bardziej radosna, że odejdę bez żalu i że już nigdy tu nie wrócę.

Wróciła. Tym razem do Paryża, w otoczeniu męża i przyjaciół, których przyćmiła sławą. Może dlatego, że nigdy nie malowała fikcji, zawsze własne życie. Wróciła na krótko, potem znów zastygnie ze swym Diegiem w radosnym niebycie, jak aztecka księżniczka Izta i jej królewicz Popo, dwa gorejące miłością wulkany ciągle aktywne – Iztaccíhuatl i Popocatépetl.

Czytaj Tygodnik Angora za darmo!

Angora 1