Francja przeciwna dyrektywie KE regulującej urlopy rodzicielskie

Francja przeciwna dyrektywie KE regulującej urlopy rodzicielskie

Artykuł wprowadzono: 15 maja 2018

Komisja Europejska chce wprowadzić dyrektywę regulującą urlopy rodzicielskie, mającą na celu aktywizację zawodową kobiet i równy podziału obowiązków między mężczyzn a kobiety.





Urlop rodzicielski we Francji byłby znaczenie lepiej wynagradzany. Francja sprzeciwia się temu pomysłowi ze względów budżetowych.

Dyrektywa unijna chce wprowadzenia co najmniej czteromiesięcznego urlopu zarówno dla matki, jak i dla ojca, płatnego co najmniej na poziomie wynagrodzenia otrzymywanego podczas zwolnienia chorobowego.

Ojciec dziecka mógłby wykorzystać swoje 4 miesiące nieprzekazywalnego urlopu, aż do ukończenia przez dziecko 12 lat (aktualne we Francji urlop należy wykorzystać przed ukończeniem przez dziecko wieku 3 lat).

We Francji urlop rodzicielski na jedno dziecko trwa maksymalnie 6 miesięcy, może być przedłużony do 12 miesięcy, jeżeli drugie 6 miesięcy wykorzysta ojciec dziecka. Za urlop ten przysługuje świadczenie przyznawane przez Kasę Świadczeń Rodzinnych pod pewnymi warunkami. Jego wysokość to zaledwie 369 euro miesięcznie, czyli 14,5% pensji.
To bardzo mało, zwłaszcza w porównaniu z innymi krajami, gdzie wysokość świadczenia osiąga 40, a nawet 65 % wynagrodzenia. W związku z tak niską kwotą świadczenia zaledwie 2% ojców decyduje się na wykorzystanie swojego 6-miesieczengo urlopu.

Po wejściu w życie dyrektywy, urlop rodzicielski, w przypadku Francji, byłby wynagradzany co najmniej w wysokości świadczenia chorobowego (50% dziennej pensji, z progiem do 1,8 razy Smic) kwotą w wysokości średnio 900 euro dla pracownika zarabiającego 2000 euro miesięcznie.

Ponadto dyrektywa unijna proponuje wprowadzenie 5-dniowego płatnego urlopu opiekuńczego dla każdego pracownika, by zająć się chorym członkiem rodziny. W tej sytuacji pracownikowi również przysługiwałoby wynagrodzenie co najmniej w wysokości świadczenia chorobowego

Emmanuel Macron przyznał, że zgadza się z założeniami tej dyrektywy, ale, według niego, jest to pomysł, który może okazać się bardzo kosztowny i ostatecznie nie do wykonania. Obiecał jednak wystąpić z własną propozycją.

Francja nie jest jedynym krajem, który sprzeciwia się projektowi KE. Przeciwna jest również Polska i kraje Europy Wschodniej, które obawiają się m.in. wzrostu kosztów pracy. Zgadza się z nim jedynie Portugalia i Grecja.

Rozmowy nad wypracowaniem kompromisu potrwają do 28 maja, przed głosowaniem za przyjęciem dyrektywy zaplanowanym na 21 czerwca.