Podczas tegorocznej Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Paryżu, można było wylicytować (między innymi) książkę Pani Krystyny Mazurówny pt. „Burzliwe życie tancerki”. Jeden z użytkowników portalu iFrancja, Rafiolino, stał się jej szczęśliwym nabywcą i po przeczytaniu, postanowił wraz z redakcją iFrancji oraz innymi użytkownikami portalu (których zdążył w międzyczasie zarazić do tej książki), odwiedzić Panią Mazurównę by zadać jej kilka pytań. Pani Mazurówna okazała się czarującą, pełną energii kobietą i od razu zaproponowała przejście na „Ty”. A oto jak potoczyła się rozmowa:


iF: Skąd pomysł napisania książki ?
KM: Tak jak wszystko w moim życiu, stało się to nagle, niespodziewanie i decyzja była podjęta w ciągu trzech sekund. Wśród licznych moich podróży pojechałam kiedyś do Nowego Jorku, gdzie byłam na jakimś wieczorku i spotkałam tam dosyć dużo rodaków - wszędzie ich zresztą wyłapuję. Po pierwszym kieliszku opowiedziałam jakąś historię z mojego życia. Podeszła do mnie pewna pani i zapytała czy mogłabym to opisać. Odpowiedziałam, że to żaden problem i jutro będzie gotowe. Dałam jej to następnego dnia i zapytałam po co jej to. W odpowiedzi usłyszałam, że jest redaktorką naczelną polskiej gazety i chciałaby to opublikować. Zapytała mnie czy mogłabym coś jeszcze napisać. Zgodziłam się i tak od 15 lat wysyłam jej felietony. Któregoś razu mówi do mnie: - Wiesz, masz takie wspaniałe te historie, czy nie chciałabyś zgromadzić je wszystkie w książce? Odpowiedziałam, że to dobry pomysł.


iF: Czyli wszystko za sprawą felietonów?
KM: Dzięki nim odkryłam, że lubię pisać. Napisałam już nawet drugą książkę i mam też pomysł na trzecią. Jak widać to moja kolejna pasja w życiu.


iF: Skoro tak dobrze Ci idzie z pisaniem to pewnie książka musi się równie dobrze sprzedawać ?
KM: Z tego co wiem, to książka była dodrukowywana już 5 razy, za każdym razem w nakładzie 10.000 egzemplarzy.


iF: Rzeczywiście niezły wynik. Opisujesz bardzo dokładne fragmenty ze swojego życia, również z dzieciństwa. Czy to są rzeczywiście prawdziwe wspomnienia ?
KM: Absolutnie wszystkie są jak najbardziej prawdziwe.


iF: Jak zatem udało Ci się zapamiętać to wszystko?
KM: Mam bardzo dużo wspomnień. Starczyłoby tego na 5 tomów. Jedyna rzecz, która mi się nie zepsuła to pamięć.


iF: Być może świadczy to również o Twojej wrażliwości ?
KM: Tak, masz racje. Rzeczywiście najbardziej zapadły mi w pamięci moje traumy-szczególnie właśnie te z dzieciństwa, dlatego być może tak doskonale je pamiętam. Najboleśniej przeżyłam rozstanie z moim wózkiem. Ciągle mam je w pamięci. Również moją pierwszą ucieczkę z domu pamiętam doskonale. Zazwyczaj dzieci robią to w wieku - nastu lat, a ja miałam wtedy tylko 3 lata!


iF: Skoro tak dokładnie opowiedziałaś nam o pierwszej książce to zdradź proszę coś o kolejnej.
KM: Jest to zbiór opowiadań z mojego życia. Podobno nie można źle opisać historii, które się przeżyło więc ja się tego trzymam. Nie piszę fikcji literackiej tylko opisuję zdarzenia, które rzeczywiście miały miejsce. W mojej wcześniejszej autobiografii pozostawiłam dużo luk i teraz je wypełniam trzynastoma opowiadaniami. Tytuł jest mylący: „Moje noce z mężczyznami”, ale muszę się przyznać, iż żadna z opisanych nocy nie jest erotyczna. Jednak rzeczywiście 13 razy w życiu zdarzyło mi spędzić noc, sam na sam z mężczyzną. Raz był to 7 letni chłopiec, raz 80-letni kloszard, raz byliśmy zablokowani w windzie itd.


iF: O, to chyba ten słynny kloszard z książki ”Burzliwe życie tancerki ?
KM: Tak, to ten sam.


iF: I ciągle jesteście w kontakcie ?
KM: Tak. To jest bardzo bogata postać i szalenie go lubię. Poza tym bardzo lubię dotykać różnych sfer życia. Utrzymuję kontakt zarówno z kloszardem jak i z pewnym milionerem i obu bardzo cenię.

iF: Sama prezentujesz skrajność –kolorowe włosy, kolczyki w różnych miejscach, tatuaż itd.

KM: No, młode kobiety tak już mają (śmiech).

iF: Bardzo Ci dziękuję.


img_7643.jpg