W ostatnim moim wpisie na blogu, prym wsrod aktorow, wiodl Kad Merad (http://www.ifrancja.fr/blogs/kundzia...-dany-boon-87/ ), a jeszcze wczesniej Mélanie Laurent (http://www.ifrancja.fr/blogs/kundzia...mihaileanu-82/ ). Tym razem talenty aktorskie tych dwojga bedziemy mogli podziwiac w jednym filmie. „Je vais bien ne t'en fais pas” to adaptacja ksiazki o tym samym tytule. O jej istnieniu jednak dowiedzialam sie juz po obejzeniu ...
Ostatnio edytowane przez Administrator :11 listopad 2011 o 09:46
Listopad. Liście za oknem spadają z szybkością płatków śniegu, których pora niebawem już nadciągnie. Liście złote, z grabu. Patrząc na tę liściastą lawinę spływającą z góry, na myśl przychodzi kominek, kieliszek koniaku ogrzanego ciepłem dłoni i babcina kuchnia. O kaszance nie będę pisał, mimo że u mojej znajomej pani ze sklepu mięsnego, po publikacji w Angorze „Ody do Kaszanki”, wali tłum klientów pytających o to, czy ma kaszankę ze Szczercowa, którą ...
Ostatnio edytowane przez Administrator :04 styczeń 2012 o 21:40
Widzieliście Stan szczęścia permanentnego albo Isabelę i 27 złodziejaszków? Nie? Nic dziwnego, filmy Marii Kolevy można zobaczyć tylko u Marii Kolevy. Artystka pokazuje swoją twórczość w weekendy w swoim skromnym M2 przy paryskim bulwarze Saint-Michel. Niewielki projektor, stosy negatywów w lodówce, dziesiątki wycinków z gazet na ścianach – oto prywatna świątynia kobiety, która żyje dla kina. Bywa, że przychodzi 20 – 30 osób. Cotygodniowy program wisi na ulicznym słupie, ...
Ostatnio edytowane przez Administrator :04 styczeń 2012 o 21:39
Gdyby nie Dany Boon to pewnie nigdy nie zainteresowalabym sie blizej regionem Nord- Pas –de-Calais, polozonym w polnocnej czesci Francji. To wlasnie tam rozgrywa sie akcja komedii „Jeszcze dalej niz polnoc” (Bienvenue chez les Chtis), ktorej Dany Boom jest scenarzysta, realizatorem, wspolproducentem i co wazne gra tam jedna z wazniejszych rol. Dzieki tej produkcji stal on sie tez najlepiej oplacanym aktorem europejskim. Film spotkal sie z ogromnym sukcesem wsrod publicznosci i zajal drugie ...
Tytuł zaczerpnąłem z pewnej książki z mojej młodości. Ucho świńskie da się przyrządzić na wiele sposobów. Można je kupić na każdym targu, chociażby na tym przy rue de Grenelle, pod wiaduktem, po którym – jak na filmie „Ostatnie tango w Paryżu” – nad głowami przemykają wagoniki metra. Faszerowane jest wyśmienite. No, a dynia? Taka pora roku, to wypada parę słów poświęcić tej bohaterce celtyckiego święta, które po podbiciu Ameryki przeleciało nad Atlantykiem ...
Ostatnio edytowane przez Administrator :04 styczeń 2012 o 21:38