Kiedy czytam moje zapiski sprzed paru miesiecy to, az mi trudno uwierzyc jak beztrosko sobie zylam (oczywiscie dotychczas nie bylam tego swiadoma !). Pod opieka rodzicow nie musialam martwic sie o nic. No moze prawie o nic, bo przeciez troski i rozterki sercowe doprowadzaly mnie przynajmniej raz w tygdoniu do lez i z tym musialam sobie radzic sama . Coz to jednak byly za problemy... ? Z nudow, z braku pomyslu na siebie, z checi szalenstwa, pokazania innym,ze ja chce ZYYYYYYYYYYYYYC, ...